{"id":1568,"date":"2013-05-14T01:12:50","date_gmt":"2013-05-14T00:12:50","guid":{"rendered":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/?p=1568"},"modified":"2013-05-14T01:12:50","modified_gmt":"2013-05-14T00:12:50","slug":"bez-celu-1-gaweda-przy-skraju-drogi","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/2013\/05\/bez-celu-1-gaweda-przy-skraju-drogi\/","title":{"rendered":"Bez Celu #1 &#8211; Gaw\u0119da przy skraju drogi"},"content":{"rendered":"<p style=\"text-align: center;\"><strong>GAW\u0118DA PRZY SKRAJU DROGI<\/strong><\/p>\n<figure id=\"attachment_1586\" aria-describedby=\"caption-attachment-1586\" style=\"width: 300px\" class=\"wp-caption alignleft\"><a href=\"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Mapa2-ca\u0142o\u015b\u0107.jpg\"><img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-1586 \" title=\"Trasa w\u0119dr\u00f3wki\" src=\"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Mapa2-ca\u0142o\u015b\u0107-300x277.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"277\" srcset=\"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Mapa2-ca\u0142o\u015b\u0107-300x277.jpg 300w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Mapa2-ca\u0142o\u015b\u0107-190x175.jpg 190w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Mapa2-ca\u0142o\u015b\u0107-60x55.jpg 60w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Mapa2-ca\u0142o\u015b\u0107.jpg 600w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/a><figcaption id=\"caption-attachment-1586\" class=\"wp-caption-text\">Pe\u0142na trasa w\u0119dr\u00f3wki<\/figcaption><\/figure>\n<p style=\"text-align: justify;\">M\u00f3j Przyjacielu,<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wr\u00f3ci\u0142em z w\u0119dr\u00f3wki &#8211; nie tak, jak si\u0119 spodziewa\u0142em, po dziesi\u0119ciu dniach od chwili, kiedy ostatni raz na horyzoncie zamajaczy\u0142y mi wysokie zabudowania Nowej Huty, a po siedmiu. Nie mog\u0119 jednak Ci powiedzie\u0107, czy jest to pora\u017cka, sukces, \u00a0 \u00a0 \u00a0czy po prostu lekcja jak\u0105 zn\u00f3w da\u0142o mi \u017cycie.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Tak naprawd\u0119 to sam nie jestem tego pewien. Licz\u0119, \u017ce my\u015bli rozja\u015bni\u0105 mi si\u0119, kiedy wszystko Ci opisz\u0119. Tutaj. Teraz. W kolejnej gaw\u0119dzie w\u0119drownej.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Je\u015bli wi\u0119c mo\u017cesz &#8211; rozsi\u0105d\u017a si\u0119 wygodnie, zr\u00f3b herbat\u0119, zapal fajk\u0119, czy po prostu pu\u015b\u0107 cicho nastrojow\u0105 muzyk\u0119. Ja poczekam, sam nabij\u0119 fajk\u0119, a kiedy\u00a0zanurzymy\u00a0si\u0119 ju\u017c w morzu g\u0119stego dymu &#8211; opowiem, jak umiem najlepiej o tym, co mnie spotka\u0142o. Przerwij mi, je\u015bli czego\u015b b\u0119dziesz chcia\u0142 si\u0119 dopyta\u0107, mam te\u017c nadziej\u0119, \u017ce moja opowie\u015b\u0107 nie minie bez echa, \u017ce uszanujesz gaw\u0119d\u0119 groszem cenniejszym ni\u017c z\u0142oto &#8211; brakiem oboj\u0119tno\u015bci.<\/p>\n<figure id=\"attachment_1587\" aria-describedby=\"caption-attachment-1587\" style=\"width: 300px\" class=\"wp-caption aligncenter\"><a href=\"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/301912_157512684416435_630929120_n.jpg\"><img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-1587\" title=\"Gotowe plecaki\" src=\"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/301912_157512684416435_630929120_n-300x225.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"225\" srcset=\"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/301912_157512684416435_630929120_n-300x225.jpg 300w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/301912_157512684416435_630929120_n-600x450.jpg 600w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/301912_157512684416435_630929120_n-190x142.jpg 190w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/301912_157512684416435_630929120_n-60x45.jpg 60w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/301912_157512684416435_630929120_n.jpg 960w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/a><figcaption id=\"caption-attachment-1587\" class=\"wp-caption-text\">Pierwsze pakowanie plecak\u00f3w<\/figcaption><\/figure>\n<p style=\"text-align: justify;\">Zastanawiam si\u0119, od czego m\u00f3g\u0142bym zacz\u0105\u0107, bo w\u0119dr\u00f3wka nie rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 ani wtedy, kiedy rano zbudzi\u0142y mnie promienie s\u0142o\u0144ca, ani te\u017c wtedy, kiedy ostatni raz patrzy\u0142em na Molocha Nowej Huty. W\u0119dr\u00f3wka zacz\u0119\u0142a si\u0119 dzie\u0144 wcze\u015bniej &#8211; w momencie, w kt\u00f3rym po raz pierwszy spojrza\u0142em na zapakowany plecak, a w powietrzu unosi\u0142 si\u0119 aromat \u015bwie\u017co ususzonego mi\u0119sa.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Par\u0119 godzin p\u00f3\u017aniej zbudzi\u0142o mnie s\u0142o\u0144ce, ja za\u015b zbudzi\u0142em Franka. To we dw\u00f3ch mieli\u015bmy wykona\u0107 pierwszy etap podr\u00f3\u017cy &#8211; \u00a0dotrze\u0107 do Goszczyckiego lasu. Mia\u0142o nam to zaj\u0105\u0107 jeden dzie\u0144, a po roz\u0142o\u017ceniu obozu &#8211; pi\u0119\u0107 d\u0142ugich dni ulepszania go i oczekiwania na Ma\u0107ka, kt\u00f3rego zatrzyma\u0142a praca.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Sta\u0142o si\u0119 inaczej.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Do Ko\u0144ca \u015awiata &#8211; Gr\u0119ba\u0142owa, dotarli\u015bmy tramwajem, nie jest bowiem rozs\u0105dne ryzykowa\u0107 przej\u015bcie piechot\u0105 Nowej Huty. Zw\u0142aszcza, je\u015bli ubrany jeste\u015b w glany, koszule, na plecach ci\u0105\u017cy plecak, a po chodniku stuka kij. Zw\u0142aszcza, je\u015bli przy pasie ko\u0142ysz\u0105 si\u0119 no\u017ce. Kt\u00f3\u017c wie, co czyha na zagubionego w\u0119drowca mi\u0119dzy szarymi blokami i kr\u0119tymi uliczkami zmierzaj\u0105cymi donik\u0105d, albo do kryj\u00f3wek meneli. Zw\u0142aszcza, je\u015bli kompan u boku nigdy nie nauczy\u0142 si\u0119, kiedy przyda\u0142oby si\u0119 trzyma\u0107 g\u0119b\u0119 na k\u0142\u00f3dk\u0119.<br \/>\nBezpieczniej jest dotrze\u0107 na obrze\u017ca, z kt\u00f3rych ju\u017c tylko par\u0119 kilometr\u00f3w dzieli ci\u0119 do wolno\u015bci.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Gr\u0119ba\u0142\u00f3w by\u0142 niegdy\u015b wa\u017cnym o\u015brodkiem militarnym. Snuj\u0105cy si\u0119 t\u0119dy historyczny Proszowicki trakt przechodzi\u0142 przez naturalny wa\u0142 obronny, jaki tworz\u0105 Wzg\u00f3rza Krzes\u0142awickie i wi\u00f3d\u0142 dalej w stron\u0119 Krakowa. Tereny jeszcze w XIX wieku\u00a0wykorzysta\u0142a\u00a0armia Austro-w\u0119gier, buduj\u0105c pierwszy z trzech fort\u00f3w od tego czasu broni\u0105cych dost\u0119pu do miasta, a kt\u00f3re mia\u0142y si\u0119 przyda\u0107 ju\u017c wkr\u00f3tce, kiedy w 1914 roku nadci\u0105gn\u0105\u0142 XVIII korpus 9 armii rosyjskiej pod\u00a0dow\u00f3dztwem\u00a0genera\u0142a P\u0142atona.\u00a0Dzisiaj niewielu ju\u017c mo\u017ce opowiedzie\u0107 o tamtych czasach.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Obok &#8222;Fortu Gr\u0119ba\u0142\u00f3w&#8221; znajduje si\u0119 cmentarz i p\u0119tla tramwajowa, na kt\u00f3rej z ulg\u0105 wysiedli\u015bmy. \u00a0Ulga ta nie by\u0142a tylko wynikiem ko\u0144ca niepokojenia\u00a0wsp\u00f3\u0142pasa\u017cer\u00f3w, ale tak\u017ce podniesionej temperatury, jaka panowa\u0142a w \u015brodku. \u0141agodne s\u0142o\u0144ce, kt\u00f3re obudzi\u0142o mnie tego ranka, wkr\u00f3tce mia\u0142o si\u0119 przerodzi\u0107 w z\u0142o\u015bliwego potwora utrudniaj\u0105cego w\u0119dr\u00f3wk\u0119.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">W rzeczy samej. Ledwo odwr\u00f3cili\u015bmy si\u0119 plecami do miasta, ledwo przebyli\u015bmy par\u0119 kilometr\u00f3w, ledwo rzucili\u015bmy okiem na starego molocha kombinatu, kt\u00f3ra\u015b z poszarpanych chmur ods\u0142oni\u0142a s\u0142o\u0144ce, zalewaj\u0105c nas \u017carem promieni.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wyobra\u017a nas sobie w tym w\u0142a\u015bnie momencie:<\/p>\n<p style=\"text-align: justify; padding-left: 30px;\"><em>Jeszcze nie czujemy gor\u0105ca, jak urzeczeni wpatrujemy si\u0119 w horyzont. Oto przed nami, na obszarze wielu kilometr\u00f3w kwadratowych majacz\u0105 kominy i zabudowania molocha. Komunistyczna huta im. S\u0119dzimira, kombinat, pow\u00f3d, dla kt\u00f3rego dziewicze niegdy\u015b tereny od Krakowa do Krzes\u0142awic pokry\u0142y si\u0119 blokowiskami. Zwaliste, betonowe cielsko potwora, chciwie wyci\u0105gaj\u0105ce powykrzywiane paluchy dr\u00f3g po jeszcze, jeszcze, jeszcze. Lewiatan Lenina, ospa\u0142y potw\u00f3r moszcz\u0105cy si\u0119 w swym gnie\u017adzie. Silniejszy wiatr przynosi ze sob\u0105 odg\u0142osy samochod\u00f3w, kt\u00f3re brzmi\u0105 jak odleg\u0142e, gard\u0142owe wycie. By\u0107 mo\u017ce to w\u0142a\u015bnie kombinat przeci\u0105ga si\u0119, rozprostowuje stare ko\u015bci, chciwie po\u017c\u0105daj\u0105c pokarmu.\u00a0<\/em><\/p>\n<p style=\"text-align: justify; padding-left: 30px;\"><em>Czuj\u0119, jak po karku \u015bcieka mi pot. Czy to \u017car z nieba, czy te\u017c ogniste trzewia bestii? \u015aciskam mocniej kij i obracam si\u0119 do tego widoku plecami. Przede mn\u0105 droga &#8211; polna, spr\u0119\u017cysta. Ubieram kapelusz, s\u0142o\u0144ce przygrzewa coraz mocniej. \u00a0<\/em><\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Pami\u0119tam, \u017ce poczu\u0142em ulg\u0119, kiedy zabudowania kombinatu znikn\u0119\u0142y za wzg\u00f3rzem. Teren to wznosi\u0142 si\u0119, to opada\u0142, nie raz i nie dwa przecinali\u015bmy pola, b\u0142\u0105dz\u0105c po \u015bcie\u017ckach mi\u0119dzy nimi. Tak trafili\u015bmy do miejsca, gdzie cie\u0144 starego buka i stoj\u0105cej przy nim stodo\u0142y ochroni\u0142 nas od \u017caru. Tam mia\u0142 si\u0119 odby\u0107 pierwszy, kr\u00f3tki popas. Ze st\u0119kni\u0119ciem wi\u0119c \u015bci\u0105gn\u0119li\u015bmy ci\u0119\u017ckie, oko\u0142o 20-kilogramowe plecaki. Woda by\u0142a jak najwspanialsze wino, suszone mi\u0119so spe\u0142ni\u0142o sw\u0105 rol\u0119 &#8211; doda\u0142o si\u0142, kiedy tego potrzebowali\u015bmy. Za\u015b na szczycie drzewa usiad\u0142 ptak, wy\u015bpiewuj\u0105c trele.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Drog\u0105 przejecha\u0142o kilka samochod\u00f3w. Za ka\u017cdym razem wzbudzali\u015bmy oczywi\u015bcie sensacje. Co m\u0142odsi ich pasa\u017cerowie odgrywali glonojady, nieomal przysysaj\u0105c si\u0119 do szyb. Nasz \u015bmiech wzbudzi\u0142 samoch\u00f3d dostawczy z konserwami turystycznymi. \u015amiech nostalgii i obrzydzenia jednocze\u015bnie, co stanowi\u0142o dosy\u0107 ciekawe doznanie.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Ruszyli\u015bmy\u00a0po dwudziestu minutach. Droga by\u0142a daleka, co niespecjalnie nas martwi\u0142o. Mijali\u015bmy wioski, pola i ma\u0142e sady, czasem id\u0105c drog\u0105, czasem&#8230; c\u00f3\u017c, nie. W ko\u0144cu za wzg\u00f3rzem , w dole, dostrzegli\u015bmy nasyp kolejowy. Przed nami by\u0142a jeszcze \u0142\u0105ka i \u015bwie\u017co zaorane pole. Tu post\u00f3j by\u0142\u00a0d\u0142u\u017cszy, bo w cieniu paru drzew, przy ch\u0142odz\u0105cym cia\u0142a wietrze i z widokiem zar\u00f3wno na poblisk\u0105 stacyjk\u0119, jak i odleg\u0142e ju\u017c ostatnie bloki Huty. Na prawo za\u015b czernia\u0142a niewyra\u017ana jeszcze linia lasu &#8211; naszego lasu, w kt\u00f3rym mieli\u015bmy zbudowa\u0107 ob\u00f3z.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Nim przeszli\u015bmy pole, min\u0119\u0142o prawie p\u00f3\u0142 godziny. Na niebie nie by\u0142o ani jednej chmurki, ostre s\u0142o\u0144ce w oka mgnieniu spali\u0142o nam r\u0119ce. Nie u\u0142atwia\u0142a sprawy grz\u0105ska ziemia i wznosz\u0105cy si\u0119 lekko teren, kt\u00f3ry zaraz opad\u0142, by\u015bmy dos\u0142yszeli delikatny szum wody z odleg\u0142ego o par\u0119 metr\u00f3w potoku. I mimo wzbieraj\u0105cego w gardle krzyku, nie zatrzymali\u015bmy si\u0119 tutaj &#8211; w ko\u0144cu przystanki nie mog\u0105 by\u0107 zbyt cz\u0119ste. Za to id\u0105c przez\u00a0przybrze\u017cne krzaki, Franek znalaz\u0142 sarni\u0105 czaszk\u0119.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Nazwa\u0142 j\u0105 Charlie.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Od tej pory Charlie\u00a0towarzyszy\u0142\u00a0nam \u00a0przypi\u0119ty do plecaka. W dniach p\u00f3\u017aniejszych mia\u0142 pom\u00f3c w rozniecaniu ognia, a nawet namawia\u0107 Franka, by mnie zabi\u0142.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Las, kt\u00f3ry najpierw majaczy\u0142 na horyzoncie, z wolna pocz\u0105\u0142 si\u0119 przybli\u017ca\u0107. W zak\u0142opotanie wprawi\u0142a nas ma\u0142a dziewczynka na r\u00f3\u017cowym rowerku, wyprzedzaj\u0105c nas par\u0119 razy pod rz\u0105d, kiedy wspina\u0142a si\u0119 pod g\u00f3rk\u0119, przygryzaj\u0105c j\u0119zyk i zje\u017cd\u017ca\u0142a z niej z rozanielon\u0105 twarz\u0105.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">W zak\u0142opotanie wprawi\u0142y nas te\u017c dzieciaki, graj\u0105ce na boisku w pi\u0142k\u0119, a kt\u00f3re na nasz widok przerwa\u0142y gr\u0119 z ciekawo\u015bci\u0105 si\u0119 nam przypatruj\u0105c.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">I wiedz, m\u00f3j przyjacielu, \u017ce nie do ko\u0144ca mi si\u0119 te ich spojrzenia podoba\u0142y.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">&#8211; K\u0142aniam si\u0119 nisko &#8211; zagai\u0142 m\u00f3j towarzysz.<br \/>\n&#8211; My si\u0119 k\u0142aniamy wysoko!<br \/>\n&#8211; Cicho, nie k\u0142aniamy si\u0119 w og\u00f3le!<br \/>\n&#8211; My si\u0119 nie k\u0142aniamy! &#8211; Najwyra\u017aniej nie mog\u0142y si\u0119 zdecydowa\u0107.<br \/>\n&#8211; A sk\u0105d takie buty? &#8211; pyta\u0142y. &#8211; Co to za buty?<br \/>\n&#8211; Glany &#8211; odpar\u0142em zgodnie z prawd\u0105. &#8211; Mo\u017cesz je kupi\u0107 w Krakowie, u Szyszki. Popytaj ludzi.<br \/>\n&#8211; Eee, do dupy takie!<br \/>\nRozwrzeszczana gromadka nie odst\u0119powa\u0142a nas o krok.<br \/>\n&#8211; A pieni\u0105dze macie? A po co idziecie? A&#8230; &#8211; Pytania sypa\u0142y si\u0119 jak z worka.<br \/>\nGrzecznie wyja\u015bni\u0142em, \u017ce idziemy, bo lubimy. A dok\u0105d &#8211; nie wiemy.<br \/>\n&#8211; A wygl\u0105damy na takich, co maj\u0105 pieni\u0105dze? &#8211; zapyta\u0142 Franek.<br \/>\nDzieciarnia \u00a0zatrzyma\u0142a si\u0119 przy ko\u0144cu boiska. Najwy\u017cszy ch\u0142opiec, widocznie przyw\u00f3dca bandy, zmarszczy\u0142 nos my\u015bl\u0105c.<br \/>\n&#8211; Nie &#8211; orzek\u0142 wreszcie.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Kiedy si\u0119 odwr\u00f3ci\u0142, dzieciarnia najwyra\u017aniej straci\u0142a zainteresowanie naszymi osobami i wr\u00f3ci\u0142a do gry. \u00a0Troch\u0119 nam by\u0142o smutno, lecz uczucie to opu\u015bci\u0142o nas dziesi\u0119\u0107 minut p\u00f3\u017aniej, kiedy dotarli\u015bmy do zag\u0142\u0119biaj\u0105cej si\u0119 w las drogi.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Po oddaleniu si\u0119 od szosy, zdecydowali\u015bmy si\u0119 na post\u00f3j, by\u0142o co prawda p\u00f3\u017ane\u00a0popo\u0142udnie, lecz i tak dziwili\u015bmy si\u0119, jak szybko doszli\u015bmy do lasu. P\u00f3\u0142 godziny p\u00f3\u017aniej Franek zdecydowa\u0142 si\u0119 na g\u0142\u0119boki zwiad, a ja &#8211; zadowolony &#8211; opar\u0142em si\u0119 o pie\u0144\u00a0pot\u0119\u017cnego\u00a0drzewa, \u017cuj\u0105c mi\u0119so.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Nie pami\u0119tam, kiedy usn\u0105\u0142em, ani jak d\u0142ugo spa\u0142em. Dosy\u0107 powiedzie\u0107, \u017ce kiedy si\u0119 obudzi\u0142em, s\u0142o\u0144ce by\u0142o wyra\u017anie ni\u017cej, o czym mog\u0142y po\u015bwiadczy\u0107 d\u0142ugie i ciemniejsze ni\u017c wcze\u015bniej cienie drzew. Jednocze\u015bnie, znienacka zaatakowa\u0142\u00a0skurcz g\u00f3rnych mi\u0119\u015bni plec\u00f3w, daj\u0105c mi dobitnie znak, i\u017c noszenie dwudziestu kilogram\u00f3w (wi\u0119kszo\u015b\u0107\u00a0z tego &#8211; woda)\u00a0\u00a0w plecaku z uszkodzonym pasem biodrowym, a wi\u0119c utrzymuj\u0105c ca\u0142y ci\u0119\u017car na \u0142opatkach, to nie by\u0142 zbytnio dobry pomys\u0142.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wsta\u0142em,\u00a0rozmasowuj\u0105c barki. Bola\u0142o. Sk\u00f3rcz min\u0105\u0142 dopiero po pi\u0119tnastu minutach i dopiero wtedy odzyska\u0142em pe\u0142n\u0105 w\u0142adz\u0119 w r\u0119kach.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">I wtedy stan\u0105\u0142em jak wryty.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Widzisz, do tej pory, zaj\u0119ty sob\u0105 nie pomy\u015bla\u0142em, \u017ce min\u0119\u0142o ju\u017c naprawd\u0119 sporo czasu, za\u015b kompan m\u00f3j nie wr\u00f3ci\u0142 ze zwiadu. Charlie szczerzy\u0142 si\u0119 do mnie z plecaka, ale mi do \u015bmiechu nie by\u0142o. Je\u015bli poka\u017cesz si\u0119 zbyt du\u017cej ilo\u015bci os\u00f3b w otoczeniu swojego postoju, mo\u017ce si\u0119 zdarzy\u0107, \u017ce niekt\u00f3re z nich nie b\u0119d\u0105 zbyt mi\u0142o nastawione. Pomy\u015bla\u0142em o dzieciarni i o ich starszych braciach. Potem\u00a0pomy\u015bla\u0142em\u00a0o wyszczekaniu mojego druha. A potem raz jeszcze o tym, \u017ce min\u0119\u0142o sporo czasu.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Wr\u00f3ci\u0142, czterdzie\u015bci minut p\u00f3\u017aniej, przynosz\u0105c z\u0142e wie\u015bci. To nie by\u0142 nasz las, pomylili\u015bmy si\u0119 w obliczeniach. By\u0142o za p\u00f3\u017ano, by doj\u015b\u0107 do celu, za\u015b obrze\u017ca tego drzewostanu by\u0142y ucz\u0119szczane \u00a0przez ludzi, jak cho\u0107by pary zakochanych, z rodzaju tych, kt\u00f3re Franek na zwiadzie niechc\u0105cy wyp\u0142oszy\u0142 z krzak\u00f3w.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Las nie by\u0142 du\u017cy. Szybko znale\u017ali\u015bmy polan\u0119 na nocleg. Nie zadawali\u015bmy sobie trudu, by rozbi\u0107 namiot. Zbawienny okaza\u0142 si\u0119 pie\u0144 \u015bci\u0119tego drzewa z ma\u0142\u0105 dziur\u0105 w \u015brodku. To tu rozpalili\u015bmy ognisko.<\/p>\n<figure id=\"attachment_1585\" aria-describedby=\"caption-attachment-1585\" style=\"width: 300px\" class=\"wp-caption alignleft\"><a href=\"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0492.jpg\"><img loading=\"lazy\" class=\"size-medium wp-image-1585 \" title=\"Pie\u0144\" src=\"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0492-300x225.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"225\" srcset=\"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0492-300x225.jpg 300w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0492-1024x768.jpg 1024w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0492-600x450.jpg 600w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0492-190x142.jpg 190w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0492-60x45.jpg 60w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0492.jpg 2048w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/a><figcaption id=\"caption-attachment-1585\" class=\"wp-caption-text\">Ognisko w pniu i nasze pos\u0142ania. Na pierwszym planie Charlie.<\/figcaption><\/figure>\n<p style=\"text-align: justify;\">Nigdy wcze\u015bniej, ani nigdy p\u00f3\u017aniej w czasie trwania w\u0119dr\u00f3wki, nie u\u015bwiadczy\u0142em tak wspania\u0142ego obozu i tak niesamowitego ognia, na kt\u00f3rym woda zagotowa\u0142a si\u0119 w ci\u0105gu zaledwie pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu sekund.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">A kiedy zapad\u0142a noc i w mroku odezwa\u0142y si\u0119 sowy, wiedzia\u0142em, \u017ce zn\u00f3w mi si\u0119 uda\u0142o. Zn\u00f3w na szlaku, zn\u00f3w wolny.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify;\">Tej nocy spa\u0142em jak dziecko, budz\u0105c si\u0119 tylko par\u0119 razy, by do\u0142o\u017cy\u0107 do ognia.<\/p>\n<figure id=\"attachment_1588\" aria-describedby=\"caption-attachment-1588\" style=\"width: 306px\" class=\"wp-caption aligncenter\"><a href=\"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0504.jpg\"><img loading=\"lazy\" class=\" wp-image-1588 \" title=\"Dmuchacz\" src=\"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0504-768x1024.jpg\" alt=\"\" width=\"306\" height=\"408\" srcset=\"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0504-768x1024.jpg 768w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0504-225x300.jpg 225w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0504-600x800.jpg 600w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0504-142x190.jpg 142w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0504-60x80.jpg 60w, http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/wp-content\/uploads\/2013\/05\/Zdj\u0119cie0504.jpg 1536w\" sizes=\"(max-width: 306px) 100vw, 306px\" \/><\/a><figcaption id=\"caption-attachment-1588\" class=\"wp-caption-text\">W pewnej norce w pniu mieszka\u0142 sobie pewien Hobbit. Cieszy\u0142 si\u0119 dobrym zdrowiem i szacunkiem le\u015bnych krasnoludk\u00f3w. A\u017c pewnego dnia przyszed\u0142 z\u0142y cz\u0142owiek i go spali\u0142, razem z ca\u0142ym domem, dobytkiem i niedojedzon\u0105 do po\u0142owy jajecznic\u0105. Zw\u0142aszcza jajecznic\u0105. Hobbit chcia\u0142by j\u0105 przynajmniej sko\u0144czy\u0107, ale nie.<\/figcaption><\/figure>\n<p><strong>A co by\u0142o dalej? Co by\u0142o dalej?!\u00a0<\/strong><\/p>\n<p>O tym, m\u00f3j drogi Czytelniku, opowiem Ci nast\u0119pnym razem. Opowiem o wraku samochodu, o \u017cyciowym RPG-u, o cmentarzu i co tam robi\u0142 Charlie&#8230; b\u0119dzie te\u017c o mi\u0142ych ludziach, dobrych widokach na przysz\u0142o\u015b\u0107, lesie&#8230; i oczywi\u015bcie o drodze.<\/p>\n<p>Ju\u017c nied\u0142ugo.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>GAW\u0118DA PRZY SKRAJU DROGI M\u00f3j Przyjacielu, Wr\u00f3ci\u0142em z w\u0119dr\u00f3wki &#8211; nie tak, jak si\u0119 spodziewa\u0142em, po dziesi\u0119ciu dniach od chwili, kiedy ostatni raz na horyzoncie zamajaczy\u0142y mi wysokie zabudowania Nowej Huty, a po siedmiu. Nie mog\u0119 jednak Ci powiedzie\u0107, czy jest to pora\u017cka, sukces, \u00a0 \u00a0 \u00a0czy po prostu lekcja jak\u0105 zn\u00f3w da\u0142o mi \u017cycie. Tak naprawd\u0119 to sam nie jestem tego pewien. Licz\u0119, \u017ce my\u015bli rozja\u015bni\u0105 mi si\u0119, kiedy wszystko Ci opisz\u0119. Tutaj. Teraz. W kolejnej gaw\u0119dzie w\u0119drownej. Je\u015bli wi\u0119c mo\u017cesz &#8211; rozsi\u0105d\u017a si\u0119 wygodnie, zr\u00f3b herbat\u0119, zapal fajk\u0119, czy po prostu pu\u015b\u0107 cicho nastrojow\u0105 muzyk\u0119. Ja poczekam, sam nabij\u0119 fajk\u0119, a kiedy\u00a0zanurzymy\u00a0si\u0119 ju\u017c w morzu g\u0119stego dymu &#8211; opowiem, jak umiem najlepiej o tym, co mnie spotka\u0142o. Przerwij mi, je\u015bli czego\u015b b\u0119dziesz chcia\u0142 si\u0119 dopyta\u0107, mam te\u017c nadziej\u0119, \u017ce moja opowie\u015b\u0107 nie minie bez echa, \u017ce uszanujesz gaw\u0119d\u0119 groszem cenniejszym ni\u017c z\u0142oto &#8211; brakiem oboj\u0119tno\u015bci. Zastanawiam si\u0119, od czego m\u00f3g\u0142bym zacz\u0105\u0107, bo w\u0119dr\u00f3wka nie rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 ani wtedy, kiedy rano zbudzi\u0142y mnie promienie s\u0142o\u0144ca, ani te\u017c wtedy, kiedy ostatni raz patrzy\u0142em na Molocha Nowej Huty. W\u0119dr\u00f3wka zacz\u0119\u0142a si\u0119 dzie\u0144 wcze\u015bniej &#8211; w momencie, w kt\u00f3rym po raz pierwszy spojrza\u0142em na zapakowany plecak, a w powietrzu unosi\u0142 si\u0119 aromat \u015bwie\u017co ususzonego mi\u0119sa. Par\u0119 godzin p\u00f3\u017aniej zbudzi\u0142o mnie s\u0142o\u0144ce, ja za\u015b zbudzi\u0142em Franka. To we dw\u00f3ch mieli\u015bmy wykona\u0107 pierwszy etap podr\u00f3\u017cy &#8211; \u00a0dotrze\u0107 do Goszczyckiego lasu. Mia\u0142o nam to zaj\u0105\u0107 jeden dzie\u0144, a po roz\u0142o\u017ceniu obozu &#8211; pi\u0119\u0107 d\u0142ugich dni ulepszania go i oczekiwania na Ma\u0107ka, kt\u00f3rego zatrzyma\u0142a praca. Sta\u0142o si\u0119 inaczej. Do Ko\u0144ca \u015awiata &#8211; Gr\u0119ba\u0142owa, dotarli\u015bmy tramwajem, nie jest bowiem rozs\u0105dne ryzykowa\u0107 przej\u015bcie piechot\u0105 Nowej Huty. Zw\u0142aszcza, je\u015bli ubrany jeste\u015b w glany, koszule, na plecach ci\u0105\u017cy plecak, a po chodniku stuka kij. Zw\u0142aszcza, je\u015bli przy pasie ko\u0142ysz\u0105 si\u0119 no\u017ce. Kt\u00f3\u017c wie, co czyha na zagubionego w\u0119drowca mi\u0119dzy szarymi blokami i kr\u0119tymi uliczkami zmierzaj\u0105cymi donik\u0105d, albo do kryj\u00f3wek meneli. Zw\u0142aszcza, je\u015bli kompan u boku nigdy nie nauczy\u0142 si\u0119, kiedy przyda\u0142oby si\u0119 trzyma\u0107 g\u0119b\u0119 na k\u0142\u00f3dk\u0119. Bezpieczniej jest dotrze\u0107 na obrze\u017ca, z kt\u00f3rych ju\u017c tylko par\u0119 kilometr\u00f3w dzieli ci\u0119 do wolno\u015bci. Gr\u0119ba\u0142\u00f3w by\u0142 niegdy\u015b wa\u017cnym o\u015brodkiem militarnym. Snuj\u0105cy si\u0119 t\u0119dy historyczny Proszowicki trakt przechodzi\u0142 przez naturalny wa\u0142 obronny, jaki tworz\u0105 Wzg\u00f3rza Krzes\u0142awickie i wi\u00f3d\u0142 dalej w stron\u0119 Krakowa. Tereny jeszcze w XIX wieku\u00a0wykorzysta\u0142a\u00a0armia Austro-w\u0119gier, buduj\u0105c pierwszy z trzech fort\u00f3w od tego czasu broni\u0105cych dost\u0119pu do miasta, a kt\u00f3re mia\u0142y si\u0119 przyda\u0107 ju\u017c wkr\u00f3tce, kiedy w 1914 roku nadci\u0105gn\u0105\u0142 XVIII korpus 9 armii rosyjskiej pod\u00a0dow\u00f3dztwem\u00a0genera\u0142a P\u0142atona.\u00a0Dzisiaj niewielu ju\u017c mo\u017ce opowiedzie\u0107 o tamtych czasach. Obok &#8222;Fortu Gr\u0119ba\u0142\u00f3w&#8221; znajduje si\u0119 cmentarz i p\u0119tla tramwajowa, na kt\u00f3rej z ulg\u0105 wysiedli\u015bmy. \u00a0Ulga ta nie by\u0142a tylko wynikiem ko\u0144ca niepokojenia\u00a0wsp\u00f3\u0142pasa\u017cer\u00f3w, ale tak\u017ce podniesionej temperatury, jaka panowa\u0142a w \u015brodku. \u0141agodne s\u0142o\u0144ce, kt\u00f3re obudzi\u0142o mnie tego ranka, wkr\u00f3tce mia\u0142o si\u0119 przerodzi\u0107 w z\u0142o\u015bliwego potwora utrudniaj\u0105cego w\u0119dr\u00f3wk\u0119. W rzeczy samej. Ledwo odwr\u00f3cili\u015bmy si\u0119 plecami do miasta, ledwo przebyli\u015bmy par\u0119 kilometr\u00f3w, ledwo rzucili\u015bmy okiem na starego molocha kombinatu, kt\u00f3ra\u015b z poszarpanych chmur ods\u0142oni\u0142a s\u0142o\u0144ce, zalewaj\u0105c nas \u017carem promieni. Wyobra\u017a nas sobie w tym w\u0142a\u015bnie momencie: Jeszcze nie czujemy gor\u0105ca, jak urzeczeni wpatrujemy si\u0119 w horyzont. Oto przed nami, na obszarze wielu kilometr\u00f3w kwadratowych majacz\u0105 kominy i zabudowania molocha. Komunistyczna huta im. S\u0119dzimira, kombinat, pow\u00f3d, dla kt\u00f3rego dziewicze niegdy\u015b tereny od Krakowa do Krzes\u0142awic pokry\u0142y si\u0119 blokowiskami. Zwaliste, betonowe cielsko potwora, chciwie wyci\u0105gaj\u0105ce powykrzywiane paluchy dr\u00f3g po jeszcze, jeszcze, jeszcze. Lewiatan Lenina, ospa\u0142y potw\u00f3r moszcz\u0105cy si\u0119 w swym gnie\u017adzie. Silniejszy wiatr przynosi ze sob\u0105 odg\u0142osy samochod\u00f3w, kt\u00f3re brzmi\u0105 jak odleg\u0142e, gard\u0142owe wycie. By\u0107 mo\u017ce to w\u0142a\u015bnie kombinat przeci\u0105ga si\u0119, rozprostowuje stare ko\u015bci, chciwie po\u017c\u0105daj\u0105c pokarmu.\u00a0 Czuj\u0119, jak po karku \u015bcieka mi pot. Czy to \u017car z nieba, czy te\u017c ogniste trzewia bestii? \u015aciskam mocniej kij i obracam si\u0119 do tego widoku plecami. Przede mn\u0105 droga &#8211; polna, spr\u0119\u017cysta. Ubieram kapelusz, s\u0142o\u0144ce przygrzewa coraz mocniej. \u00a0 Pami\u0119tam, \u017ce poczu\u0142em ulg\u0119, kiedy zabudowania kombinatu znikn\u0119\u0142y za wzg\u00f3rzem. Teren to wznosi\u0142 si\u0119, to opada\u0142, nie raz i nie dwa przecinali\u015bmy pola, b\u0142\u0105dz\u0105c po \u015bcie\u017ckach mi\u0119dzy nimi. Tak trafili\u015bmy do miejsca, gdzie cie\u0144 starego buka i stoj\u0105cej przy nim stodo\u0142y ochroni\u0142 nas od \u017caru. Tam mia\u0142 si\u0119 odby\u0107 pierwszy, kr\u00f3tki popas. Ze st\u0119kni\u0119ciem wi\u0119c \u015bci\u0105gn\u0119li\u015bmy ci\u0119\u017ckie, oko\u0142o 20-kilogramowe plecaki. Woda by\u0142a jak najwspanialsze wino, suszone mi\u0119so spe\u0142ni\u0142o sw\u0105 rol\u0119 &#8211; doda\u0142o si\u0142, kiedy tego potrzebowali\u015bmy. Za\u015b na szczycie drzewa usiad\u0142 ptak, wy\u015bpiewuj\u0105c trele. Drog\u0105 przejecha\u0142o kilka samochod\u00f3w. Za ka\u017cdym razem wzbudzali\u015bmy oczywi\u015bcie sensacje. Co m\u0142odsi ich pasa\u017cerowie odgrywali glonojady, nieomal przysysaj\u0105c si\u0119 do szyb. Nasz \u015bmiech wzbudzi\u0142 samoch\u00f3d dostawczy z konserwami turystycznymi. \u015amiech nostalgii i obrzydzenia jednocze\u015bnie, co stanowi\u0142o dosy\u0107 ciekawe doznanie. Ruszyli\u015bmy\u00a0po dwudziestu minutach. Droga by\u0142a daleka, co niespecjalnie nas martwi\u0142o. Mijali\u015bmy wioski, pola i ma\u0142e sady, czasem id\u0105c drog\u0105, czasem&#8230; c\u00f3\u017c, nie. W ko\u0144cu za wzg\u00f3rzem , w dole, dostrzegli\u015bmy nasyp kolejowy. Przed nami by\u0142a jeszcze \u0142\u0105ka i \u015bwie\u017co zaorane pole. Tu post\u00f3j by\u0142\u00a0d\u0142u\u017cszy, bo w cieniu paru drzew, przy ch\u0142odz\u0105cym cia\u0142a wietrze i z widokiem zar\u00f3wno na poblisk\u0105 stacyjk\u0119, jak i odleg\u0142e ju\u017c ostatnie bloki Huty. Na prawo za\u015b czernia\u0142a niewyra\u017ana jeszcze linia lasu &#8211; naszego lasu, w kt\u00f3rym mieli\u015bmy zbudowa\u0107 ob\u00f3z. Nim przeszli\u015bmy pole, min\u0119\u0142o prawie p\u00f3\u0142 godziny. Na niebie nie by\u0142o ani jednej chmurki, ostre s\u0142o\u0144ce w oka mgnieniu spali\u0142o nam r\u0119ce. Nie u\u0142atwia\u0142a sprawy grz\u0105ska ziemia i wznosz\u0105cy si\u0119 lekko teren, kt\u00f3ry zaraz opad\u0142, by\u015bmy dos\u0142yszeli delikatny szum wody z odleg\u0142ego o par\u0119 metr\u00f3w potoku. I mimo wzbieraj\u0105cego w gardle krzyku, nie zatrzymali\u015bmy si\u0119 tutaj &#8211; w ko\u0144cu przystanki nie mog\u0105 by\u0107 zbyt cz\u0119ste. Za to id\u0105c przez\u00a0przybrze\u017cne krzaki, Franek znalaz\u0142 sarni\u0105 czaszk\u0119. Nazwa\u0142 j\u0105 Charlie. Od tej pory Charlie\u00a0towarzyszy\u0142\u00a0nam \u00a0przypi\u0119ty do plecaka. W dniach p\u00f3\u017aniejszych mia\u0142 pom\u00f3c w rozniecaniu ognia, a nawet namawia\u0107 Franka, by mnie zabi\u0142. Las, kt\u00f3ry najpierw majaczy\u0142 na horyzoncie, z wolna pocz\u0105\u0142 si\u0119 przybli\u017ca\u0107. W zak\u0142opotanie wprawi\u0142a nas ma\u0142a dziewczynka na r\u00f3\u017cowym rowerku, wyprzedzaj\u0105c nas par\u0119 razy pod rz\u0105d, kiedy wspina\u0142a si\u0119 pod g\u00f3rk\u0119, przygryzaj\u0105c j\u0119zyk i zje\u017cd\u017ca\u0142a z niej z rozanielon\u0105 twarz\u0105. W zak\u0142opotanie wprawi\u0142y nas te\u017c dzieciaki, graj\u0105ce na boisku w pi\u0142k\u0119, a kt\u00f3re na nasz widok przerwa\u0142y gr\u0119 z ciekawo\u015bci\u0105 si\u0119 nam przypatruj\u0105c. I wiedz, m\u00f3j przyjacielu, \u017ce nie do ko\u0144ca mi si\u0119 te ich spojrzenia podoba\u0142y. &#8211; K\u0142aniam si\u0119 nisko &#8211; zagai\u0142 m\u00f3j towarzysz. &#8211; My si\u0119 k\u0142aniamy wysoko! &#8211; Cicho, nie k\u0142aniamy si\u0119 w og\u00f3le! &#8211; My si\u0119 nie k\u0142aniamy! &#8211; Najwyra\u017aniej nie mog\u0142y si\u0119 zdecydowa\u0107. &#8211; A sk\u0105d takie buty? &#8211; pyta\u0142y. &#8211; Co to za buty? &#8211; Glany &#8211; odpar\u0142em zgodnie z prawd\u0105. &#8211; Mo\u017cesz je kupi\u0107 w Krakowie, u Szyszki. Popytaj ludzi. &#8211; Eee, do dupy takie! Rozwrzeszczana gromadka nie odst\u0119powa\u0142a nas o krok. &#8211; A pieni\u0105dze macie? A po co idziecie? A&#8230; &#8211; Pytania sypa\u0142y si\u0119 jak z worka. Grzecznie wyja\u015bni\u0142em, \u017ce idziemy, bo lubimy. A dok\u0105d &#8211; nie wiemy. &#8211; A wygl\u0105damy na takich, co maj\u0105 pieni\u0105dze? &#8211; zapyta\u0142 Franek. Dzieciarnia \u00a0zatrzyma\u0142a si\u0119 przy ko\u0144cu boiska. Najwy\u017cszy ch\u0142opiec, widocznie przyw\u00f3dca bandy, zmarszczy\u0142 nos my\u015bl\u0105c. &#8211; Nie &#8211; orzek\u0142 wreszcie. Kiedy si\u0119 odwr\u00f3ci\u0142, dzieciarnia najwyra\u017aniej straci\u0142a zainteresowanie naszymi osobami i wr\u00f3ci\u0142a do gry. \u00a0Troch\u0119 nam by\u0142o smutno, lecz uczucie to opu\u015bci\u0142o nas dziesi\u0119\u0107 minut p\u00f3\u017aniej, kiedy dotarli\u015bmy do zag\u0142\u0119biaj\u0105cej si\u0119 w las drogi. Po oddaleniu si\u0119 od szosy, zdecydowali\u015bmy si\u0119 na post\u00f3j, by\u0142o co prawda p\u00f3\u017ane\u00a0popo\u0142udnie, lecz i tak dziwili\u015bmy si\u0119, jak szybko doszli\u015bmy do lasu. P\u00f3\u0142 godziny p\u00f3\u017aniej Franek zdecydowa\u0142 si\u0119 na g\u0142\u0119boki zwiad, a ja &#8211; zadowolony &#8211; opar\u0142em si\u0119 o pie\u0144\u00a0pot\u0119\u017cnego\u00a0drzewa, \u017cuj\u0105c mi\u0119so. Nie pami\u0119tam, kiedy usn\u0105\u0142em, ani jak d\u0142ugo spa\u0142em. Dosy\u0107 powiedzie\u0107, \u017ce kiedy si\u0119 obudzi\u0142em, s\u0142o\u0144ce by\u0142o wyra\u017anie ni\u017cej, o czym mog\u0142y po\u015bwiadczy\u0107 d\u0142ugie i ciemniejsze ni\u017c wcze\u015bniej cienie drzew. Jednocze\u015bnie, znienacka zaatakowa\u0142\u00a0skurcz g\u00f3rnych mi\u0119\u015bni plec\u00f3w, daj\u0105c mi dobitnie znak, i\u017c noszenie dwudziestu kilogram\u00f3w (wi\u0119kszo\u015b\u0107\u00a0z tego &#8211; woda)\u00a0\u00a0w plecaku z uszkodzonym pasem biodrowym, a wi\u0119c utrzymuj\u0105c ca\u0142y ci\u0119\u017car na \u0142opatkach, to nie by\u0142 zbytnio dobry pomys\u0142. Wsta\u0142em,\u00a0rozmasowuj\u0105c barki. Bola\u0142o. Sk\u00f3rcz min\u0105\u0142 dopiero po pi\u0119tnastu minutach i dopiero wtedy odzyska\u0142em pe\u0142n\u0105 w\u0142adz\u0119 w r\u0119kach. I wtedy stan\u0105\u0142em jak wryty. Widzisz, do tej pory, zaj\u0119ty sob\u0105 nie pomy\u015bla\u0142em, \u017ce min\u0119\u0142o ju\u017c naprawd\u0119 sporo czasu, za\u015b kompan m\u00f3j nie wr\u00f3ci\u0142 ze zwiadu. Charlie szczerzy\u0142 si\u0119 do mnie z plecaka, ale mi do \u015bmiechu nie by\u0142o. Je\u015bli poka\u017cesz si\u0119 zbyt du\u017cej ilo\u015bci os\u00f3b w otoczeniu swojego postoju, mo\u017ce si\u0119 zdarzy\u0107, \u017ce niekt\u00f3re z nich nie b\u0119d\u0105 zbyt mi\u0142o nastawione. Pomy\u015bla\u0142em o dzieciarni i o ich starszych braciach. Potem\u00a0pomy\u015bla\u0142em\u00a0o wyszczekaniu mojego druha. A potem raz jeszcze o tym, \u017ce min\u0119\u0142o sporo czasu. Wr\u00f3ci\u0142, czterdzie\u015bci minut p\u00f3\u017aniej, przynosz\u0105c z\u0142e wie\u015bci. To nie by\u0142 nasz las, pomylili\u015bmy si\u0119 w obliczeniach. By\u0142o za p\u00f3\u017ano, by doj\u015b\u0107 do celu, za\u015b obrze\u017ca tego drzewostanu by\u0142y ucz\u0119szczane \u00a0przez ludzi, jak cho\u0107by pary zakochanych, z rodzaju tych, kt\u00f3re Franek na zwiadzie niechc\u0105cy wyp\u0142oszy\u0142 z krzak\u00f3w. Las nie by\u0142 du\u017cy. Szybko znale\u017ali\u015bmy polan\u0119 na nocleg. Nie zadawali\u015bmy sobie trudu, by rozbi\u0107 namiot. Zbawienny okaza\u0142 si\u0119 pie\u0144 \u015bci\u0119tego drzewa z ma\u0142\u0105 dziur\u0105 w \u015brodku. To tu rozpalili\u015bmy ognisko. Nigdy wcze\u015bniej, ani nigdy p\u00f3\u017aniej w czasie trwania w\u0119dr\u00f3wki, nie u\u015bwiadczy\u0142em tak wspania\u0142ego obozu i tak niesamowitego ognia, na kt\u00f3rym woda zagotowa\u0142a si\u0119 w ci\u0105gu zaledwie pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu sekund. A kiedy zapad\u0142a noc i w mroku odezwa\u0142y si\u0119 sowy, wiedzia\u0142em, \u017ce zn\u00f3w mi si\u0119 uda\u0142o. Zn\u00f3w na szlaku, zn\u00f3w wolny. Tej nocy spa\u0142em jak dziecko, budz\u0105c si\u0119 tylko par\u0119 razy, by do\u0142o\u017cy\u0107 do ognia. A co by\u0142o dalej? Co by\u0142o dalej?!\u00a0 O tym, m\u00f3j drogi Czytelniku, opowiem Ci nast\u0119pnym razem. Opowiem o wraku samochodu, o \u017cyciowym RPG-u, o cmentarzu i co tam robi\u0142 Charlie&#8230; b\u0119dzie te\u017c o mi\u0142ych ludziach, dobrych widokach na przysz\u0142o\u015b\u0107, lesie&#8230; i oczywi\u015bcie o drodze. Ju\u017c nied\u0142ugo.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":1586,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[653,23,882],"tags":[1013,1015,1014,198,884,1016,885,883],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1568"}],"collection":[{"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1568"}],"version-history":[{"count":2,"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1568\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1590,"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1568\/revisions\/1590"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/1586"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1568"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1568"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1568"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}