{"id":223,"date":"2010-07-13T02:37:45","date_gmt":"2010-07-13T01:37:45","guid":{"rendered":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/?p=223"},"modified":"2010-07-13T02:37:45","modified_gmt":"2010-07-13T01:37:45","slug":"wakacyjna-gaweda-na-fantastyczny-szlak","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/2010\/07\/wakacyjna-gaweda-na-fantastyczny-szlak\/","title":{"rendered":"Wakacyjna gaw\u0119da: Na fantastyczny szlak!"},"content":{"rendered":"<p>S\u0142o\u0144ce \u015bwieci, z nieba leje si\u0119 niezno\u015bny \u017car i nawet tu, w g\u00f3rach, nie daje on wytchnienia. Dopiero w nocy, kiedy kula ognia chowa si\u0119 za gdzie\u015b za horyzontem, mo\u017cna odetchn\u0105\u0107. Ale i tak&#8230; jest ciep\u0142o. Ziemia paruje, nagrzany beton promieniuje, gwiazdy \u015bwiec\u0105. Nie ma co, czas na wakacyjne gaw\u0119dy!<\/p>\n<p>A zacz\u0119\u0142o si\u0119 to klasztorem. Do niego jeszcze wr\u00f3cimy, w tej chwili jednak wracam my\u015blami do innych dni, bli\u017cszych mojemu sercu.<br \/>\nDni Fantastyki 2010. \u0141adna nazwa, \u0142adne miejsce i czas. Wroc\u0142aw, lato w pe\u0142ni. I oko\u0142o dwa tysi\u0105ce fantast\u00f3w, nawiedzaj\u0105cych zamek w Le\u015bnicy. Je\u015bli &#8211; jak by\u0107 powinno w ka\u017cdym szanuj\u0105cym si\u0119 zamku &#8211; by\u0142y tu jakie\u015b duchy, na wie\u015b\u0107 o zgrai wielbicieli ksi\u0105\u017cek, film\u00f3w i gier fantastycznych, oraz (w wi\u0119kszo\u015bci) mocniejszych brzmie\u0144 , wynios\u0142y si\u0119 na urlop w trybie natychmiastowym. A dresy zosta\u0142y. Dziwne&#8230; ale, ale, zacznijmy od pocz\u0105tku.<\/p>\n<p>Pocz\u0105tek&#8230; c\u00f3\u017c, jak chyba wszystkie zwyk\u0142e pocz\u0105tki, zacz\u0105\u0142 si\u0119 od pobudki. A potem standard &#8211; rozbiegane spojrzenie, nerw\u00f3wka, przepakunek plecaka, mycie, wkurzanie na w\u0142osy, kt\u00f3re nie chc\u0105 schn\u0105\u0107 &#8211; bo d\u0142ugie. Szybki rzut oka za okno. Temperatura zno\u015bna (czyt. nie za ciep\u0142o). Dobrze.<br \/>\nWychodz\u0105c z domu my\u015bl\u0119 ju\u017c tylko o przysz\u0142o\u015bci.<\/p>\n<p>Spotkali\u015bmy si\u0119 z ekip\u0105 ko\u0142o Galerii Krakowskiej. By\u0142em drugi, najwcze\u015bniej przyby\u0142 Alak, kt\u00f3remu nie chcia\u0142o si\u0119 czeka\u0107 na zewn\u0105trz, wi\u0119c wszed\u0142 do \u015brodka i gdyby patrzy\u0142 przez szyby (czego nie robi\u0142) pewnie mia\u0142by ubaw, widz\u0105c, jak przez blisko pi\u0119\u0107 minut rozgl\u0105dam si\u0119, czekaj\u0105c. Ubawu nie mia\u0142, za to &#8211; dzi\u0119ki dobrodziejstwu kom\u00f3rek, w ko\u0144cu si\u0119 odnale\u017ali\u015bmy.<br \/>\nZaraz p\u00f3\u017aniej na miejsce przytaszczy\u0142 si\u0119 Viear, obowi\u0105zkowo w sk\u00f3rzanej kurcie (wi\u0119c by\u0142o nas ju\u017c trzech) i lekko niedogolony. Za nim, na d\u0142ugich nogach, kroczy\u0142 d\u0142ugow\u0142osy komandos w arafatce i stroju moro, z wielkim worem przerzuconym przez rami\u0119. Raf, znaczy. Brat wspomnianego ju\u017c czarnosk\u00f3rego.<br \/>\nJako, \u017ce do wyjazdu by\u0142o jeszcze du\u017co czasu, zacz\u0119li\u015bmy debatowa\u0107 nad mo\u017cliwo\u015bci\u0105 spo\u017cycia czego\u015b na kszta\u0142t \u015bniadania. Oczywi\u015bcie, w McDonald&#8217;s. Oczywi\u015bcie, nie by\u0142o si\u0142y, by\u015bmy z Viearem si\u0119 nie poprztykali o to, gdzie znajduje si\u0119 ta ambasada USA. Ja wskazywa\u0142em na dolny poziom, on gdzie\u015b na prawo. Jak zwykle te\u017c, za\u0142o\u017cyli\u015bmy si\u0119 o to i zostawiaj\u0105c tamtych dw\u00f3ch na pastw\u0119 baga\u017cy, rzucili\u015bmy si\u0119 przed siebie, by udowodni\u0107 sobie nawzajem swoje racje. I &#8211; jak zwykle &#8211; obaj mieli\u015bmy racj\u0119. McDonaldsy pyszni\u0142y si\u0119 w obu wytypowanych miejscach. Do 100% chwa\u0142y brakowa\u0142o tylko powiewaj\u0105cych ameryka\u0144skich flag.<br \/>\nPo &#8211; zn\u00f3w jak zwykle &#8211; chwili mierzenia si\u0119 wzrokiem i prezentowania jak najbardziej k\u0105\u015bliwego u\u015bmieszku, zdecydowali\u015bmy si\u0119 na restauracj\u0119 bli\u017cej dworca, czyli t\u0105 wytypowan\u0105 przeze mnie. Kiedy wr\u00f3cili\u015bmy, do baga\u017cy i reszty naszej ma\u0142ej, fantastycznej, rodzinki i obwie\u015bcili\u015bmy im co i jak, z ust Alaka dos\u0142ysze\u0107 mo\u017cna by\u0142o tylko westchnienie ulgi.<br \/>\nW McDonalds przegry\u017ali\u015bmy szybko par\u0119 \u015bniadaniowych bu\u0142ek zawieraj\u0105cych nie-mi\u0119so, ja przy okazji skorzysta\u0142em z Carrefura naprzeciw, kupuj\u0105c par\u0119 chi\u0144skich zupek. Wszak na konwencie czasem jednak trzeba co\u015b zje\u015b\u0107. Potem kupili\u015bmy bilety i pocz\u0142apali\u015bmy na peron.<br \/>\nCzas do przyjazdu poci\u0105gu up\u0142yn\u0105\u0142 nam na czytaniu programu konwentu. W pewnej chwili podszed\u0142 te\u017c do nas jaki\u015b cz\u0142owiek, pytaj\u0105c, czy my aby nie zmierzamy na Dni Fantastyki. ,,To a\u017c tak wida\u0107&#8221; &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Viear. G\u0142upie pytanie. Trzech metali plus komandos, stoj\u0105cy z plecakami i debatuj\u0105cy nad kartkami z wyrysowan\u0105 na nich jak\u0105\u015b tabelk\u0105, przy okazji g\u0142o\u015bno co jaki\u015b czas wykrzykuj\u0105cy co\u015b w stylu ,,\u0106wiek! Trzeba zakre\u015bli\u0107!&#8221; albo ,, A tu przerwa na piwo!&#8221; czy ,,Jak oni mogli nam da\u0107 te dwie prelekcje r\u00f3wnocze\u015bnie?!&#8221;.\u00a0 Zdziwi\u0142bym si\u0119, gdyby kto\u015b z naszej dalszej lub bli\u017cszej ,,rodziny&#8221; nas nie rozpozna\u0142. W tym przypadku by\u0142 to kuzyn od strony brata matki, bo go\u015b\u0107 interesowa\u0142 si\u0119 tylko bitewniakami&#8230; ale i tak by\u0142o sympatycznie. A kiedy przyjecha\u0142 poci\u0105g, on wsiad\u0142 i okaza\u0142o si\u0119, \u017ce to jednak jeszcze nie nasz (kto wymy\u015bli\u0142 te cholerne skr\u00f3ty na biletach?) zn\u00f3w zostali\u015bmy sami. I zacz\u0119li\u015bmy si\u0119 niepokoi\u0107, bo nasza ,,d\u017cd\u017cownica&#8221; jeszcze nie nadje\u017cd\u017ca\u0142a, a czas by\u0142 najwy\u017cszy.<br \/>\nW ko\u0144cu pojawi\u0142 si\u0119, ledwo s\u0142yszalny, komunikat, \u017ce poci\u0105g stoi na peronie&#8230; innym. I si\u0119 zacz\u0119\u0142o. Szybkie wrzucanie na siebie plecak\u00f3w, bieg po schodach, w d\u00f3\u0142, w g\u00f3r\u0119, i jeste\u015bmy. A poci\u0105gu niema. Odjecha\u0142.<br \/>\nZ szybkich wylicze\u0144 wysz\u0142o, \u017ce biegli\u015bmy mo\u017ce z 20-30 sekund.\u00a0 Doliczy\u0107 czas na zak\u0142adanie plecak\u00f3w &#8211; min\u0119\u0142o mo\u017ce 45 do 60 sekund. W tym czasie poci\u0105g zd\u0105\u017cy\u0142 ju\u017c przyjecha\u0107 i odjecha\u0107.\u00a0 A my musieli\u015bmy czeka\u0107 na nast\u0119pny i po\u017cegna\u0107 si\u0119 z tortem rozpoczynaj\u0105cym oficjalnie Dni Fantastyki.<br \/>\nAle o tym jak, kiedy i dlaczego w\u0142a\u015bnie tak, a nie inaczej, oraz to, co z tego wynik\u0142o &#8211;\u00a0 w nast\u0119pnym odcinku wakacyjnej gaw\u0119dy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>S\u0142o\u0144ce \u015bwieci, z nieba leje si\u0119 niezno\u015bny \u017car i nawet tu, w g\u00f3rach, nie daje on wytchnienia. Dopiero w nocy, kiedy kula ognia chowa si\u0119 za gdzie\u015b za horyzontem, mo\u017cna odetchn\u0105\u0107. Ale i tak&#8230; jest ciep\u0142o. Ziemia paruje, nagrzany beton promieniuje, gwiazdy \u015bwiec\u0105. Nie ma co, czas na wakacyjne gaw\u0119dy! A zacz\u0119\u0142o si\u0119 to klasztorem. Do niego jeszcze wr\u00f3cimy, w tej chwili jednak wracam my\u015blami do innych dni, bli\u017cszych mojemu sercu. Dni Fantastyki 2010. \u0141adna nazwa, \u0142adne miejsce i czas. Wroc\u0142aw, lato w pe\u0142ni. I oko\u0142o dwa tysi\u0105ce fantast\u00f3w, nawiedzaj\u0105cych zamek w Le\u015bnicy. Je\u015bli &#8211; jak by\u0107 powinno w ka\u017cdym szanuj\u0105cym si\u0119 zamku &#8211; by\u0142y tu jakie\u015b duchy, na wie\u015b\u0107 o zgrai wielbicieli ksi\u0105\u017cek, film\u00f3w i gier fantastycznych, oraz (w wi\u0119kszo\u015bci) mocniejszych brzmie\u0144 , wynios\u0142y si\u0119 na urlop w trybie natychmiastowym. A dresy zosta\u0142y. Dziwne&#8230; ale, ale, zacznijmy od pocz\u0105tku. Pocz\u0105tek&#8230; c\u00f3\u017c, jak chyba wszystkie zwyk\u0142e pocz\u0105tki, zacz\u0105\u0142 si\u0119 od pobudki. A potem standard &#8211; rozbiegane spojrzenie, nerw\u00f3wka, przepakunek plecaka, mycie, wkurzanie na w\u0142osy, kt\u00f3re nie chc\u0105 schn\u0105\u0107 &#8211; bo d\u0142ugie. Szybki rzut oka za okno. Temperatura zno\u015bna (czyt. nie za ciep\u0142o). Dobrze. Wychodz\u0105c z domu my\u015bl\u0119 ju\u017c tylko o przysz\u0142o\u015bci. Spotkali\u015bmy si\u0119 z ekip\u0105 ko\u0142o Galerii Krakowskiej. By\u0142em drugi, najwcze\u015bniej przyby\u0142 Alak, kt\u00f3remu nie chcia\u0142o si\u0119 czeka\u0107 na zewn\u0105trz, wi\u0119c wszed\u0142 do \u015brodka i gdyby patrzy\u0142 przez szyby (czego nie robi\u0142) pewnie mia\u0142by ubaw, widz\u0105c, jak przez blisko pi\u0119\u0107 minut rozgl\u0105dam si\u0119, czekaj\u0105c. Ubawu nie mia\u0142, za to &#8211; dzi\u0119ki dobrodziejstwu kom\u00f3rek, w ko\u0144cu si\u0119 odnale\u017ali\u015bmy. Zaraz p\u00f3\u017aniej na miejsce przytaszczy\u0142 si\u0119 Viear, obowi\u0105zkowo w sk\u00f3rzanej kurcie (wi\u0119c by\u0142o nas ju\u017c trzech) i lekko niedogolony. Za nim, na d\u0142ugich nogach, kroczy\u0142 d\u0142ugow\u0142osy komandos w arafatce i stroju moro, z wielkim worem przerzuconym przez rami\u0119. Raf, znaczy. Brat wspomnianego ju\u017c czarnosk\u00f3rego. Jako, \u017ce do wyjazdu by\u0142o jeszcze du\u017co czasu, zacz\u0119li\u015bmy debatowa\u0107 nad mo\u017cliwo\u015bci\u0105 spo\u017cycia czego\u015b na kszta\u0142t \u015bniadania. Oczywi\u015bcie, w McDonald&#8217;s. Oczywi\u015bcie, nie by\u0142o si\u0142y, by\u015bmy z Viearem si\u0119 nie poprztykali o to, gdzie znajduje si\u0119 ta ambasada USA. Ja wskazywa\u0142em na dolny poziom, on gdzie\u015b na prawo. Jak zwykle te\u017c, za\u0142o\u017cyli\u015bmy si\u0119 o to i zostawiaj\u0105c tamtych dw\u00f3ch na pastw\u0119 baga\u017cy, rzucili\u015bmy si\u0119 przed siebie, by udowodni\u0107 sobie nawzajem swoje racje. I &#8211; jak zwykle &#8211; obaj mieli\u015bmy racj\u0119. McDonaldsy pyszni\u0142y si\u0119 w obu wytypowanych miejscach. Do 100% chwa\u0142y brakowa\u0142o tylko powiewaj\u0105cych ameryka\u0144skich flag. Po &#8211; zn\u00f3w jak zwykle &#8211; chwili mierzenia si\u0119 wzrokiem i prezentowania jak najbardziej k\u0105\u015bliwego u\u015bmieszku, zdecydowali\u015bmy si\u0119 na restauracj\u0119 bli\u017cej dworca, czyli t\u0105 wytypowan\u0105 przeze mnie. Kiedy wr\u00f3cili\u015bmy, do baga\u017cy i reszty naszej ma\u0142ej, fantastycznej, rodzinki i obwie\u015bcili\u015bmy im co i jak, z ust Alaka dos\u0142ysze\u0107 mo\u017cna by\u0142o tylko westchnienie ulgi. W McDonalds przegry\u017ali\u015bmy szybko par\u0119 \u015bniadaniowych bu\u0142ek zawieraj\u0105cych nie-mi\u0119so, ja przy okazji skorzysta\u0142em z Carrefura naprzeciw, kupuj\u0105c par\u0119 chi\u0144skich zupek. Wszak na konwencie czasem jednak trzeba co\u015b zje\u015b\u0107. Potem kupili\u015bmy bilety i pocz\u0142apali\u015bmy na peron. Czas do przyjazdu poci\u0105gu up\u0142yn\u0105\u0142 nam na czytaniu programu konwentu. W pewnej chwili podszed\u0142 te\u017c do nas jaki\u015b cz\u0142owiek, pytaj\u0105c, czy my aby nie zmierzamy na Dni Fantastyki. ,,To a\u017c tak wida\u0107&#8221; &#8211; zdziwi\u0142 si\u0119 Viear. G\u0142upie pytanie. Trzech metali plus komandos, stoj\u0105cy z plecakami i debatuj\u0105cy nad kartkami z wyrysowan\u0105 na nich jak\u0105\u015b tabelk\u0105, przy okazji g\u0142o\u015bno co jaki\u015b czas wykrzykuj\u0105cy co\u015b w stylu ,,\u0106wiek! Trzeba zakre\u015bli\u0107!&#8221; albo ,, A tu przerwa na piwo!&#8221; czy ,,Jak oni mogli nam da\u0107 te dwie prelekcje r\u00f3wnocze\u015bnie?!&#8221;.\u00a0 Zdziwi\u0142bym si\u0119, gdyby kto\u015b z naszej dalszej lub bli\u017cszej ,,rodziny&#8221; nas nie rozpozna\u0142. W tym przypadku by\u0142 to kuzyn od strony brata matki, bo go\u015b\u0107 interesowa\u0142 si\u0119 tylko bitewniakami&#8230; ale i tak by\u0142o sympatycznie. A kiedy przyjecha\u0142 poci\u0105g, on wsiad\u0142 i okaza\u0142o si\u0119, \u017ce to jednak jeszcze nie nasz (kto wymy\u015bli\u0142 te cholerne skr\u00f3ty na biletach?) zn\u00f3w zostali\u015bmy sami. I zacz\u0119li\u015bmy si\u0119 niepokoi\u0107, bo nasza ,,d\u017cd\u017cownica&#8221; jeszcze nie nadje\u017cd\u017ca\u0142a, a czas by\u0142 najwy\u017cszy. W ko\u0144cu pojawi\u0142 si\u0119, ledwo s\u0142yszalny, komunikat, \u017ce poci\u0105g stoi na peronie&#8230; innym. I si\u0119 zacz\u0119\u0142o. Szybkie wrzucanie na siebie plecak\u00f3w, bieg po schodach, w d\u00f3\u0142, w g\u00f3r\u0119, i jeste\u015bmy. A poci\u0105gu niema. Odjecha\u0142. Z szybkich wylicze\u0144 wysz\u0142o, \u017ce biegli\u015bmy mo\u017ce z 20-30 sekund.\u00a0 Doliczy\u0107 czas na zak\u0142adanie plecak\u00f3w &#8211; min\u0119\u0142o mo\u017ce 45 do 60 sekund. W tym czasie poci\u0105g zd\u0105\u017cy\u0142 ju\u017c przyjecha\u0107 i odjecha\u0107.\u00a0 A my musieli\u015bmy czeka\u0107 na nast\u0119pny i po\u017cegna\u0107 si\u0119 z tortem rozpoczynaj\u0105cym oficjalnie Dni Fantastyki. Ale o tym jak, kiedy i dlaczego w\u0142a\u015bnie tak, a nie inaczej, oraz to, co z tego wynik\u0142o &#8211;\u00a0 w nast\u0119pnym odcinku wakacyjnej gaw\u0119dy.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[10,77,7,46,55],"tags":[188,190,171,186,56,145,179,173,175,68,185,182,146,180,163,183,1411,174,81,176,177,178,172,189,181,52,184,115,187,154],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/223"}],"collection":[{"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=223"}],"version-history":[{"count":2,"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/223\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":225,"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/223\/revisions\/225"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=223"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=223"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/stonawski.efantastyka.pl\/blog\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=223"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}