Ostatnie lata, ale i miesiące zmusiły mnie do przemyślenia ponownie paru rzeczy w moim życiu. Czym jest przyjaźń na przykład. Okazało się, że nie potrafiłem jej rozpoznać – lub też właściwie ocenić. Co oznacza, że ludzie cię znają? Okazuje się, że strasznie dużo ludzi ma tendencje do całkowitej oceny drugiej osoby tylko po tym, co… widzi na jej facebooku. A to najbardziej zafałszowany obraz, jaki istnieje, bo opiera się na szczątkach prawdy i interpretacji. Domysłach. Czy wreszcie – co mówi fakt, jakie prezenty dostaniesz? 

Prezenty to zawsze był taki grząski temat dla mnie. Siedzi we mnie przekonanie… lub też wychowanie, albo spostrzeżenie, że nie wolno ich krytykować. Nie wolno ich oczekiwać. Nie wolno w zasadzie myśleć, że się należą – się nie należą. A jak już ktoś coś daje, to trzeba brać i w najgorszym wypadku udawać, że człowiek się cieszy. Bo tak nakazuje dobre wychowanie i grzeczność. Ktoś chce nam coś dać, więc nie można być niewdzięcznym.

I w zasadzie jest to prawda. Jeśli ktoś coś mi daje, to nie tylko czuję się zobligowany do wdzięczności, ale i jestem wdzięczny. Ale też i dużo taki podarunek mówi. Mianowicie to, czy osoba dająca chce faktycznie coś dać, czy czuje tylko taki obowiązek. Czy mnie zna – czy po prostu daje, bo „tak trzeba” i by dać cokolwiek.

Przez lata dostawałem różne rzeczy i z większości starałem się być wdzięczny, co nie zmienia faktu, że bardziej wdzięczny byłem, kiedy dostawałem coś, co oznaczało, że osoba dająca wie kim jestem i co kocham. Sam, jeśli daję podarek, staram się, aby zawsze był czymś niezwykłym – był dopasowany do zainteresowań osoby, której ten podarek daję. Nie musi to być nic drogiego – ale ważne, że coś oznacza. Tymczasem z wielu prezentów – i to od najbliższych – jakie dostawałem, mogę wymienić takie rzeczy, jak randomowe przedmioty ze sklepu „wszystko po 4 złote” (na przykład wazon) skarpetki, majtki, worki na śmieci, czy pieniądze z dokładną instrukcją na co mogę, lub nie mogę ich wydać. I za każdą z tych rzeczy jestem i byłem wdzięczny. Ale coraz częściej zastanawiam się, czy byłem wdzięczny dlatego, że czułem wdzięczność, czy dlatego, że mnie wdzięczności nauczono?

Przypomina mi się historia o tym, jak to się stało, że dowiedziałem się, że nie ma Mikołaja. Każdy przez to przechodzi i jest to element dorastania. Moje dorastanie z tym związane polegało na byciu szczerym – jako dziecko (mogłem mieć nie wiem, 9 lat? Może 10? Nie jestem pewien) okazałem, że prezent (to chyba były skarpetki) nie za bardzo przypadł mi do gustu. W drodze powrotnej moja mama wrzeszcząc na mnie i wyzywając od gówniarzy i niewdzięczników uświadomiła mi, że to nie Mikołaj przynosi prezenty, ale dziadkowie czy rodzice. Do dziś mi wstyd, że wtedy nie zachowałem myśli dla siebie – mogłem jeszcze dwa, trzy lata być dzieckiem i wierzyć w magię świąt, której od tego czasu już nigdy nie czułem… przynajmniej dopóki sam nie zacząłem organizować spotkań wigilijnych dla niektórych przyjaciół. Zrezygnowałem z nich, zresztą, po paru latach i gorzkich przemyśleniach.

Wracając do tematu. Niedawno osiągnąłem 26 rok życia i z tej okazji od paru przyjaciół dostałem prezenty, których – szczerze mówiąc – zupełnie się nie spodziewałem. I każdy jeden uświadomił mi, że są to osoby, które po pierwsze chcą, bym był szczęśliwy, a po drugie znają mnie doskonale. Mnie, moje gusta i zainteresowania. I nie musiały być to wielkie rzeczy – właściwie ja nigdy nie chciałem, by słowo „prezent” był synonimem do „drogi” i nigdy się tą zasadą nie kierowałem. Czasami, kiedy nie miałem pieniędzy starałem się kupować upominki, które są po prostu zabawne, ale odwołują się do tego, co wiem o osobach, którym je kupowałem.

I tu urwę. Nie ma pomysłowej puenty z twistem. Jest tylko jedna, dosyć oczywista, banalna myśl – tu zawsze chodziło i chodzi o symbol. I symbol ten wiele mówi o podejściu ludzi do nas i nas do ludzi.

Ale kiedy okazuje się, że są osoby, którym zależy na tym, bym poczuł się dobrze z jakiejś okazji – zdaję sobie sprawę, jakim szczęściarzem jestem i jak dobre mam życie.

Dziękuję.

Comments

comments

Powered by Facebook Comments