Zawsze się zastanawiałem, jak to jest, że USA, mając tak skąpą – w stosunku do naszej – historię, umie jednocześnie sprzedać ją w tak niesamowity sposób… a my z kolei zupełnie gubimy się w tej naszej Polsce, mało wiemy (dzięki naszemu szkolnictwu), mało wiedzieć chcemy a o patriotyzmie uczą nas zagraniczne zespoły metalowe jak „Sabaton”.

Być może także dlatego polak wstydzi się swojego kraju, kiedy powinien dumnie wypiąć pierś. Być może dlatego także stąd uciekamy, bo nie widząc dobrych fundamentów trudno cokolwiek zbudować, zwłaszcza, kiedy rządzący usilnie starają się zasłaniać nam oczy.

Upada kultura, patriotyzm, polak wie, że to co Polskie jest złe, a to, co zagraniczne – dobre. Od małego nauczony jest, by kpić z innych polaków, którzy próbują coś osiągnąć i utwierdzać się  w beznadziei, w końcu wreszcie się ucząc, że „tego kraju już nic nie uratuje”.

A mamy z czego być dumni. Tyle, że podczas coraz bardziej ograniczonych lekcji historii mówi się o Pearl Harbor a o Wiznie nikt nie pamięta. Rozpamiętuje się Normandię i wspaniałość innych, zapominając, że Polska była kiedyś potęgą. I że może być nadal, jeśli tylko w nią uwierzymy.

Chociaż jak wierzyć, kiedy nie wie się w co?

Amerykanie wierzą. Ich kultura, ich filmy historyczne wychwalają Amerykę pod niebiosa. Często już do znudzenia eksponując flagę i hymn. Patos wylewa się z ekranu, i choć mamy tego dosyć, to wrażenie pozostaje – ta wielka Ameryka.

Szczególne w pamięci utknął mi początek filmu „Legenda 1990”, kiedy chyba 10 pierwszych minut zajmuje opis podróży do Ameryki i jej widok. Imigranci z Europy padają na kolana, krzyczą, rzucają kapeluszami, płaczą ze szczęścia. Bo to „Ta Ameryka!”.

Tymczasem nasze rodzime kino serwuje nam wątpliwej jakości romanse i filmy komediowe, polegające głównie na podkreślaniu absurdu naszego kraju i jego beznadziei. A jeśli już robi się film, który mógłby być naprawdę dobry, to wychodzi „Bitwa pod Wiedniem”.

Gorzkie to słowa, ale konkluzja jest optymistyczna, zapewniam.

Bo oto okazuje się, że jest jeszcze nadzieja – i tak – brzmi to patetycznie. I dobrze, tak ma brzmieć.  Bo jeśli w Polsce żyją ludzie, którzy potrafią zrobić taki film, jak „Gniew Husarii”, film z rodzimymi aktorami, takąż muzyką (Nasz kompozytor!), trwający co prawda ledwo ponad 4 minuty, jednak mocny, wręcz niesamowity.

Jeśli żyją ludzie, którzy umieją tak pokazać Polskę, to jest nadzieja. Wielu dzisiejszych rodzimych mistrzów kina może tym ludziom czyścić buty co najwyżej. Jeśli to jest film amatorski, to pomyśleć, co by było, gdyby Crusader Films i Studio Kobart, oraz Piotr Musiał, zrobili produkcję pełnometrażową!

Kiedy widzę takie filmy, wierzę, że jest nadzieja.
Brawo, najwyższe dowody uznania dla twórców.

Nawet szarża Rohanu wymięka.

Polecam oglądać w HD i na pełnym ekranie. 

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=AyJdeSslnys[/youtube]

I bonus, 40:1 zespołu Sabaton.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=xcFzsvnMmXY[/youtube]

Comments

comments

Powered by Facebook Comments