Z dniem dzisiejszym przestaję nadzorować prace związane z Nagrodą Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. Powodów szczegółowych podawać nie będę, jako, że są to wewnętrzne sprawy grupy organizatorów.

Powiem jednak parę słów: bycie jednym z ojców założycieli (oraz człowiekiem, który stał także za pomysłem) tak niezwykłej inicjatywy było i jest dla mnie niesamowitym przeżyciem. Ostatnie dwa lata, kiedy Nagroda działała (teraz, jak widzicie po fanpageu – została zawieszona) były dla mnie czymś niezwykłym. Pracowałem z dobrymi ludźmi i chciałem im serdecznie podziękować za wszystkie te chwile, kiedy działali wraz ze mną na rzecz Nagrody. Za każdym razem, kiedy jako grupa podejmowaliśmy wspólny wysiłek czułem się doceniony i „na swoim miejscu” – zwłaszcza, że w grupie tej były w szczególności osoby, które przewyższały mnie wiekiem i doświadczeniem. Pamiętam, kiedy na pierwszym KFASONie zapowiadaliśmy Nagrodę. Tłukła mi się w głowie myśl „Co ja tu robię? Taki nikt.” …

Tymczasem w trakcie mojego działania organizatorskiego udało się zorganizować dwie gale, wywalczyć wspaniałe statuetki, sprawić, że Nagroda zaistniała w mediach i zaczęła coś znaczyć. Nie bez trudności, nie bez problemów – bo kto ich nie ma – ale z werwą i siłą przebicia, dzięki której dziś – przynajmniej na facebooku – pod względem popularności ustępuje tylko Nagrodzie Zajdla. Oczywiście chodzi mi tu o nagrody związane z fantastyką.

Nie uważam, bym był idealnym „prezesem”. Wręcz przeciwnie – myślę, że wielu rzeczy dla Nagrody (jeszcze i już) nie udało mi się zrobić. Żywię nadzieję, że moi następcy poprowadzą tą Inicjatywę dalej w taki sposób, że wkrótce stanie się najlepszą nagrodą gatunkową w kraju. Głęboko w to wierzę, zwłaszcza, że patrzę na tą Inicjatywę jak na swoje dziecko. Prawdą jednak jest, że (jak to w przypadku dzieci bywa) praca nad nią zajmowała mi masę czasu, przez co podupadły niektóre kontakty, mniej też pisałem i zdecydowanie ledwo co wydawałem – co widać po bieżącym roku, z jedną tylko publikacją od stycznia. Biorąc pod uwagę na jakim etapie „kariery” jestem, nie było to rozważne posunięcie. Ale. Czego się nie robi dla gatunku.

Gatunku, którego przecież nie przestaję promować. Ale szczegóły w tym temacie już niedługo :)
Chociaż na pewno będę miał teraz więcej czasu na pisanie.

Raz jeszcze dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali dobrym słowem i tym, z którymi pracowałem. I całej Kapitule Nagrody. Dziękuję, za to, że mogłem brać udział w tej przygodzie.

Comments

comments

Powered by Facebook Comments