Z dedykacją dla Krzysztofa Sokołowskiego, który mi dogadał. 

Polcon 2016 minął, ale nie mijają jego echa. A w zasadzie jedno echo – „Sapkowskigate”, bo tak ochrzczona została ta sprawa. Chodzi o te parę minut, kiedy na swoim spotkaniu autorskim AS postanowił obrazić CDP RED, graczy i wyrazić zdanie, jakoby gra zrobiła mu mnóstwo smrodu i gówna. Wywołując tym samym powszechne oburzenie.

Polcon był świetnym konwentem. Wiem, bo byłem, a nawet zostałem tam imiennie zaproszony (co ciągle poczytuję sobie jako zaszczyt). Działo się tam wiele rzeczy, ale do szerszej świadomości przeszła tylko jedna. Sensacyjna, rzecz jasna. Ta, o której media mogły się rozpisywać – i robiły to, przeżuwając tego newsa do znudzenia. Tak portale plotkarskie, jak branżowe, czy nawet te „większe” media.

I tu pozwolę sobie na małą dygresję – pamiętacie jeszcze czasy, kiedy o fantastyce czy fandomie nie mówiło się zbyt dużo? Ba, temat w ogóle nie istniał. Ot, jakieś nerdy spotykały się w szkołach i gadały o nerdowskich sprawach. Wszystkie te nerdy (czyli ja też) walczyły o to, by o fantastyce się mówiło. No i teraz mamy za swoje: Korwin na Pyrkonie, szczucie cycem, afera kostkowa, Sapkowskigate. Konwenty zrobiły się wielkie, fandom gargantuiczny, powoli zjadający swoje własne, najwierniejsze dzieci, a zostawiający… konsumentów. Dygresją do dygresji będzie moja smutna myśl, że nie tylko fandom cierpi na tym, że „ugrał swoje”. Wszystkie „środowiska” mają problem z tą samą dolegliwością. W tym niestety środowisko grozy. Tak czy siak – stało się. Sieć sprawiła, że fantastyka stała się modna, konwenty stały się „targami” czy „festiwalami”, całość dobrym biznesem, a ze zwykłych kłótni zrobiły się „dramy”.

Wracamy do Sapkowskiego – nie miałem przyjemności być na jego spotkaniu. Prawdopodobnie miałem wtedy swoje panele. Dzięki dobrodziejstwu sieci prześledziłem je na YouTube. Wliczając felerne parę minut. Zastanawiałem się – jakie będą reakcje na słowa Sapka? Czy polecą pomidory? Buty? Podniosą się krzyki? Nic z tych rzeczy – część osób się zaśmiała. Bo i całe spotkanie było przeprowadzone w trochę żartobliwym stylu – tak, jak to bywa na konwentach. I tak jak to bywa na konwentach – fani znają swojego autora. Sapkowski był, jest i będzie… specyficzny w obyciu.

Czy usprawiedliwiam jego zachowanie? Nie… i tak. Bo zastanawiam się, o jakim zachowaniu mówimy.

Sapkowski rację ma

Zrobimy taki eksperyment. Wyobrażę sobie, że jestem nic nie znaczącym chłystkiem. Takim, co coś osiągnął, ale nie wielkim twórcą, nie pisarzem. Ot, człowiekiem „biznesu” jeśli można tak powiedzieć. W pewnym momencie jednak chwytam za pióro i piszę tekst, który po jakimś czasie zmieni oblicze całego gatunku literackiego w kraju. Po zostaniu odkrytym piszę dalej – i zmieniam świat. Następuje renesans fantasy. Na motywach powstaje serial, film. Zyskuję rzesze fanów. Mokry sen każdego pisarza. A Sapkowski tego dokonał – to nie jest „wydumane ego”, to są fakty. Można powiedzieć, że są w naszym kraju (i byli przed Sapkiem) świetni twórcy – i będzie to prawdą. Żaden z nich nie dokonał jednak tego, co on.

Kontynuujemy? Mija parę… no, trochę więcej… lat. Świat się zmienia. Na motywach książki powstaje gra, która podbija świat. Wszyscy chcą „Wiedźmina”. Cholera, tą markę przedstawia się jako główny eksportowy produkt kultury polskiej. Nawet prezydent – cholerny prezydent USA – dostaje do rąk „Wiedźmina”. Nie książkę – grę.

Ile osób z tej rzeszy fanów kojarzy Sapkowskiego? Ile z tych, którzy słyszeli o książkach przeczytali je? Ile z tych, którzy przeczytali myśli sobie „Sapkowski? To ten pisarzyna, co napisał książki na podstawie tej WSPANIAŁEJ, gry”. Triss pojawia się w Playboy’u – ale nie jest to Triss Sapka. Na okładkach książek pojawiają się postaci z gier, co samo w sobie może wprowadzić w błąd – poza tym, że jest oczywistym ruchem marketingowym.

Ludzie? Ludzie są leniwi. Ilu z nich będzie miało chęć, by pogrzebać i sprawdzić, jak to jest z tym „Wiedźminem”? Ilu z tych wiedzących będzie chciało w kółko i w kółko powtarzać ignorantom jak wygląda sytuacja?

Więc – jesteśmy sobie człowiekiem, który jest prawdopodobnie jednym z większych mistrzów pióra swoich czasów, wymyślił coś, co stało się „uniwersum” i urosło do takich rozmiarów, że już jego – swojego twórcy – nie potrzebuje. Sapkowski zostaje w cieniu. Każdy człowiek, który jest przekonany, że to „jakiś pisarzyna, który napisał książki na podstawie gier” jest dla ASa jak trzaśnięcie w policzek byczym penisem. Dodatkowo jest on człowiekiem starej daty, jak widać – nie rozumie gier. Nie chce zrozumieć. To nie jego świat. On coś wymyślił, on coś napisał, on zdziałał dużo. A na starość patrzy, jak „Wiedźmin” staje się „nie jego”.

Czy Sapkowski ma prawo być wkurzony? Całkowicie tak. Ale pozostaje pytanie, czy ten wkurw jest wymierzony odpowiednio…?

Rozproszona odpowiedzialność

To nie wina CDP, że zrobili niesamowitą grę. To sukces, który im się słusznie należy. To nie wina świata, że poszedł naprzód. To nie wina Sapkowskiego, że książki przestają być czytane, a gry są popularne. To wina nikogo, że popkultura dobrze się sprzedaje i ma zasięg globalny. To nie wina wydawcy, że chciał zarobić. Wszyscy mają prawo do sukcesu. Wszyscy powinni być zapamiętani według zasług – nie wszyscy będą.

Sapkowski nigdy nie patrzył się na konwenanse. Taki był i żadna gównoburza w internecie tego nie zmieni. Szczerze wątpię, by Sapkowski w ogóle się tym przejął. Tym, czym się przejął to jego scheda. Czy ma zatem rację, mówiąc, że „Gra narobiła mi mnóstwo smrodu i gówna”? Ma. Ale to nie gry ani jej twórców wina. To wina tego, jak teraz funkcjonuje świat – na czym cierpi i Sapek i sam fandom, zmieniając się i swoje produkty nie do poznania.

Gracze nie są idiotami. Autor powinien brać odpowiedzialność za swoje słowa i to, jak je wypowiada – szczególnie na spotkaniu autorskim. Szczególnie wtedy, kiedy wszystko i zawsze jest nagrywane. Można się na Sapka obrażać, ale należy go uszanować – bo na szacunek zasługuje. A przede wszystkim na zrozumienie.

Jeśli interesuje Cię temat samego Sapka i jego twórczości, zachęcam do przeczytania wywiadu, jaki przeprowadziłem z Sapkowskim dla Interia.pl

Comments

comments

Powered by Facebook Comments