Wybywam.
Od jutra (19.09.10) – na tydzień mnie nie ma. Poza wszelkim zasięgiem, poza czasem i przestrzenią, gdzieś w puszczach i borach – pod gwieździstym niebem, nad jeziorem, przy ognisku. Tam jest moje miejsce na ten tydzień.
Wakacje się kończą – więc kończę je spektakularnie i w najlepszy możliwy sposób – z przyjaciółmi. Nie wszystkimi, niestety… ale zawsze.
Czas goni jak szalony. Zbliża się jesień, studia i wielka zima (ponoć Golfstrom coś podupadł na zdrowiu… nie pierwszy i nie ostatni raz zresztą), a po niej niekoniecznie ciepłe lato (znów nasz przyjaciel prąd) i może znów zima…? A może więcej? A może wcale nic? Przekonamy się. Ja tam się nie boję, przeżyliśmy (ludzie) epokę lodową u początków dziejów  – teraz powinno się udać też. Co najwyżej nas trochę przetrzebi… (jeśli coś się w istocie zbliża).
Póki co jednak – wakacje czas kończyć. I zacząć wyjazd. Tak więc – życzę Ci wszystkiego najlepszego i… do zobaczenia wkrótce (o ile mnie wilcy nie zjedzą, hehe)!

A jak przyjadę, to pewnie niektóre machiny ruszą z kopyta, więc będzie duuużo informacji :)
Stay tuned!

Na koniec – ciepłe rytmy:

EDIT:

Jestem z Wami jeszcze do piątku!
Niech żyją komplikacje… :>

Comments

comments

Powered by Facebook Comments