Tag: blog

Nowości!

 

Będzie krótko, bo i o czym tu gadać – spostrzegawczy pewnie dostrzegli już, że trochę się zmieniło na samym blogu. Mianowicie doszły nowe strony i podstrony, na które uprzejmie zapraszam.

Można się dowiedzieć, gdzie jeszcze w sieci można mnie spotkać (Tu też jestem!), albo w dziale „inne” przyjrzeć się multimediom, grafikom i filmom, związanym z moją twórczością, lub też dowiedzieć się co też Stonawski kombinuje nowego (w „Moje projekty”).

Ot, co. Nic dodać, nic ująć.

A jutro kolejne „Wieści Literackie”, więc jeśli jeszcze nie dałeś suba – to zapraszam.

PS
Aha, jeszcze jest panel z polecanymi wpisami po lewej :>

Prywatnie tak (10): Gęba

 

Wchodzę ja sobie ostatnio na blog pewnego autora. Nawet nie pisarza. Ot, podlotek taki. Informacja jest w sieci, że to oficjalne, to wchodzę zaciekawiony. A tam, na pół głównej strony gęba.

Wielka, owłosiona, szczerzy się głupio. Brzydka czy ładna nie wiem, bo na tym się nie znam. W każdym razie jest.
Autorze! (Tak do niego ładnie piszę) Autorze, co tak z gębą do ludzi? Po co tak?
Jak z gębą?! Jak z gębą! – się oburza. Znaczy, w czułą nutę uderzyłem. – Mogę sobie robić, co mi się podoba i gębę nawet na całą stronę wywiesić!
Ale tak z gębą? Napastliwie…? No, autorze, no.

I w tym momencie spostrzegam adres strony: http://stonawski.efantastyka.pl/ .
No ładnie. Sam się o swoją gębę z sobą kłócę. Znaczy, z gębą swoją. O gębę. Gębą z gębą o gębę gęby.
No i nie ma gęby, poszła sobie tam, gdzie ma być, czyli do działu „O autorze”. Poza tym czas chyba znów sie po pojawiać, bo przez to pisanie trochę mniej czasu w sieci spędzam. To dobrze, ale bez przesady. A poza tym pojawiła się taka malutka podstrona z wywiadami. Skoro się pojawiły, to trzeba je gdzieś przechowywać…

A poza tym za chwilę wysyłam kolejne „Wieści”. Subskrybenci, gotujcie się!
Na koniec, wideo o tym, że rozmiar jednak ma znaczenie:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=c3y4-H2l31Q&list=PLD8A9580ED0977030&index=70&feature=plpp_video[/youtube]

Wpis pierwszy #2

Mam lekkie deja vu, przyznaję. Tak, jak ponad dwa lata temu wyprowadziłem się z gram.pl, tak teraz musiałem znaleźć sobie nowy serwer. Różnica polega na tym, że dzięki możliwości przenoszenia bazy moje wpisy zostały zachowane.

Trzeba przyznać, że ostatnie tygodnie były ciężkie. Awaria sieci, problemy z dopasowaniem bazy do efantastyki… gdyby nie niezastąpiona pomoc Gotana, miałbym naprawdę wielki kłopot. Gotan, wiszę Ci piwo i to nie jedno.

Problemy z siecią niestety się jeszcze nie skończyły, tym razem padł ruter. Piszę do Was z komputera ułożonego na pudełkach po pizzy(wiedziałem, że się przydadzą!), w zagraconym meblami pokoiku w którym ruter ma nieszczęście się znajdować (a przez to kabel, a przez to także i ja).
Z tego dziwnego miejsca ogłaszam, że blog

stonawski.efantastyka.pl

zaczyna swoje życie.

Już niedługo parę ciekawych wpisów :)
(muszę wstać, bo noga ścierpła na tej podłodze)

Nowy blog?

 

Tak mógłbym zacząć wpis o przenosinach, ale – że nie mam powodu by się przenosić – obwieszczam tylko początek nowego okresu w życiu tejże strony. Tylko, nie wiem, cholera, dlaczego.
Coś mi jednak mówi, że nowe przyszło. Więc podkreślam to nowym wyglądem, trochę bardziej unowocześnionymi funkcjami i layem nad którym męczyłem się pół nocy (mam nadzieję, że się podoba).

Kłaniam się nisko i idę spać, choć na te pięć godzin.
Tymczasem zapraszam do wpisu właściwego, czyli tego pod tym.

Dobranoc.

Konkurs ,,Lata 80″ – Ogłaszam

 

Już od dawna trąbie tu i ówdzie, że zbliża się coś wielkiego, tu, na moim blogu. No i stało się – wybywam na tydzień. Nie, nie. Nie o to chodzi. Jest to tylko przyczyną, z powodu której postanowiłem, że musicie mieć jakieś zajęcie.
Bardzo mi miło otworzyć mój własny, blogowy konkurs ,,Lata 80″.
Konkurs otwieram w ramach akcji ,,Zapach starej książki”, której założyłem już na Facebooku specjalny profil. Konkurs ma za zadanie promować starą literaturę Sf z lat 80 XXw i wcześniejszych.
A co do wygrania? Ano, te trzy piękne książki:

1 miejsce – Don Wollheim Proponuje 1987
2 miejsce – Don Wollheim Proponuje 1988
3 miejsce – Spotkanie w przestworzach 5

Chyba oszalałem, takie (TAKIE) książki rozdawać… no, ale dobrze. Słowo się rzekło. To teraz zasady, co?

 

Konkurs podzieliłem na parę etapów:

 

ETAP I (20pkt)

Do wyboru:

  • Recenzja któregoś z moich dostępnych opowiadań (spis w dziale ,,Teksty”)
  • Opowiadanie SF w klimatach (tak, jak pisano, nie czas akcji) 60/70/80 lat XX wieku. (max. 15 tyś znaków)
  • Krótkie opowiadanie grozy nawiązujące czasem akcji do lat 60/70/80 XX wieku (Max. 10 tyś znaków)
  • Krótkie opowiadanie – kryminał – nawiązujący czasem akcji do wspomnianych wyżej lat. (Max 10 tyś znaków)

ETAP II (10pkt)


Krótka wypowiedź na temat prozy Sf dawnych lat – Dlaczego warto czytać (lub też, czemu nie), polecenie dobrych książek i wspomnienia, od czego zaczęła się Wasza z gatunkiem przygoda.


ETAP III(
5pkt)

Odpowiedz na pytanie: Kto, w jakim utworze i dlaczego wypowiedział poniższe zdanie?

„To jest puste, ciągnie się w nieskończoność i … O mój Boże, tam jest pełno gwiazd!”

 

UWAGA BONUS (10pkt)

Jeśli jeszcze nie jesteście zmęczeni, możecie zdobyć dodatkowe 10 pkt! Wystarczy tylko przygotować dowolną pracę graficzną tematycznie nawiązującą do prozy Sf lat 80.  Każdy, kto wykona to zadanie dostanie dodatkowe punkty!

A zatem – do dzieła! Konkurs trwa od 22.08.2011 do 01.09.2011 godz 23.59. Przedłużono do 10.09.2011 godz 23.59

Prace proszę wysyłać na adres mailowy: mstonawski@gmail.com

Powodzenia :)

Zachęcam też do kliknięcia w obrazki i polubienie obu stron:

Aha, no i mam jeszcze jedną prośbę – dajcie znać swoim znajomym o tym wydarzeniu. Obojętnie, czy mailowo, umieszczając post na swojej facebookowej tablicy, czy w inny sposób (informując np. na forach).

I niech Wam szczęście sprzyja :)

Waka-waka – cyje!

Wybywam.
Od jutra (19.09.10) – na tydzień mnie nie ma. Poza wszelkim zasięgiem, poza czasem i przestrzenią, gdzieś w puszczach i borach – pod gwieździstym niebem, nad jeziorem, przy ognisku. Tam jest moje miejsce na ten tydzień.
Wakacje się kończą – więc kończę je spektakularnie i w najlepszy możliwy sposób – z przyjaciółmi. Nie wszystkimi, niestety… ale zawsze.
Czas goni jak szalony. Zbliża się jesień, studia i wielka zima (ponoć Golfstrom coś podupadł na zdrowiu… nie pierwszy i nie ostatni raz zresztą), a po niej niekoniecznie ciepłe lato (znów nasz przyjaciel prąd) i może znów zima…? A może więcej? A może wcale nic? Przekonamy się. Ja tam się nie boję, przeżyliśmy (ludzie) epokę lodową u początków dziejów  – teraz powinno się udać też. Co najwyżej nas trochę przetrzebi… (jeśli coś się w istocie zbliża).
Póki co jednak – wakacje czas kończyć. I zacząć wyjazd. Tak więc – życzę Ci wszystkiego najlepszego i… do zobaczenia wkrótce (o ile mnie wilcy nie zjedzą, hehe)!

A jak przyjadę, to pewnie niektóre machiny ruszą z kopyta, więc będzie duuużo informacji :)
Stay tuned!

Na koniec – ciepłe rytmy:

EDIT:

Jestem z Wami jeszcze do piątku!
Niech żyją komplikacje… :>

Prywatnie tak (3)

Przychodzi taki czas, że coś się musi skończyć, aby inne musiało się zacząć. Tak jest i teraz. Powiem Ci, że to jest bardzo niezwykłe uczucie, graniczące trochę z niepokojem i niedowierzaniem, dziwne, bo szalona radość, która miała się pojawić jakoś nie daje o sobie znać. A powód jego jest bardzo banalny (a przecież to banały są tak naprawdę najbardziej oddziałujące), bowiem po ponad piętnastu latach edukacji, prawie całym moim życiu, udało mi się wydostać spod ,,opiekuńczych” skrzydeł Ministerstwa Edukacji Narodowej, kończąc maturę i tym samym zaczynając 4-miesięczne wakacje.
Powiem Ci, że sam nie wiedziałem, czy mam się cieszyć, czy nie. A może inaczej – wiedziałem, ale jakoś… nie mogłem. Spłynęło na mnie tylko rozluźnienie i błogość, jakie mogli odczuwać żołnierze po długiej i wycieńczającej bitwie.

Szkoła nauczyła mnie wielu rzeczy; panowania nad nerwami, patrzenia niebezpieczeństwu prosto w oczy, czy też pomysłowego radzenia sobie z problemami. Ale sza, bo stąd już blisko do stwierdzenia, że szkoła nauczyła mnie myśleć, co byłoby istnym zaprzeczeniem rzeczywistości.
Uczęszczając do szkoły nauczyłem się wiele o ludziach, o złych emocjach, o tym, że jeśli umiem liczyć, muszę liczyć tylko na siebie, czy też, że zawsze znajdą się osoby, które zrobią wszystko, by było ci jak najgorzej. I że często są nimi nauczyciele.
Było to dla mnie, jako przyszłego (mam nadzieję) studenta psychologii bardzo ciekawe doświadczenie – obserwowałem zachowania stadne w całej krasie, masową panikę, agresję, czy hipokryzję. Istny plac zabaw dla człowieka zainteresowaną psychiką ludzką!
Dzięki szkole też, poznałem prawdziwy gniew, zimną furię, bym powiedział i nauczyłem się ją kontrolować. To ciekawa rzecz – uśmiechać się, kiedy w środku aż cię rozsadza.
Chciałbym więc szkole teraz bardzo podziękować, za tak bogate doświadczenia, dzięki którym zrozumiałem parę rzeczy. To mi bardzo pomogło.
Myślę, że teraz warto zacząć się uczyć. Nadchodzą studia, tam już edukacji nie ma.
Szczęśliwy, macham MENowi na pożegnanie.

Wspominam dzisiejszy dzień, kiedy, siedząc w kuchni z Viearem i pijąc Earlgrey’a, rozluźniony i wygodnie oparty na krześle zrozumiałem, że w poniedziałek wcale nie muszę już iść do szkoły. Że matury też już pozostały za mną. To wielka ulga. Wiesz co, cholernie się cieszę. Czując w ustach przyjemne ciepło tego napoju bogów i żartując z przyjaciółmi wiem, że sobie na to zasłużyłem.

Ale odejdźmy już od tego. Chciałbym Cię poinformować o trzech rzeczach; jedną z nich jest to, że od 1-go wyjeżdżam i nie ma mnie na dwa tygodnie. Dosłownie – nie ma. Odcinam się od świata za klasztornymi murami, nawet komórkę będę miał włączoną może przez godzinę na trzy dni. A zaraz później (i to już druga sprawa), od 25-go czerwca we Wrocławiu organizowane są Dni Fantastyki. Serdecznie zapraszam. Będę tam ja, będzie pewnie cała (lub prawie cała) redakcja Enklawy Magii, będzie Viear, Alak, Kazek Kyrcz i Robert Cichowlas, a także Milena Wójtowicz, Jakub Ćwiek, i… i jeszcze wielu, wielu ciekawych, wartych poznania ludzi. I będzie się działo. Wystarczy wspomnieć o operze fantasy (dobrze czytasz), wyświetleniu ,,Head to love” – genialnego filmu na podstawie prozy Łukasza Śmigla i Kazka Kyrcza, że nie wspominając o licznych LARPach, grach RPG, konkursach, prelekcjach… naprawdę – polecam.


I następna sprawa; jutro (w niedzielę 30 maja), o godzinie 15 Joorg organizuje Broadcast z Morrowinda. Jako, że jestem wielkim fanem tejże gry, poprosił mnie o gościnę, tak więc nie tylko on będzie komentował to, co będzie widać na ekranie, ale także i ja. Cóż, zobaczymy, jak to wyjdzie, nie jestem dobry w komentowaniu na żywo, ale mam już parę pomysłów…
Zapraszam i wstawiam link do zapowiedzi, którą udało się nam przygotować z Joorgiem w środę:

http://www.xfire.com/video/2c0109/

Wiesz, w czasie swojego życia poznałem różne osoby. Niektóre fajniejsze, inne mniej, niektóre dziwne, inne niepokojąco normalne, jeszcze inne – uzdolnione jak diabli.
Taką uzdolnioną osobą jest pewna moja przyjaciółka. Nigdy jeszcze nie spotkałem kogoś takiego, jak ona. Artystka.
Wyobraź sobie, że jesteś znudzony. Tak bardzo, że samo życie Ci obrzydło. Straszne, prawda?
A teraz pomyśl o osobie, która potrafi się nudzić twórczo. Niezwykłe. Zwłaszcza, jeśli robi to dla kogoś.

W sumie mogłem się pochwalić już dawno. Bo to jest tego warte. Mnie osobiście zapiera dech w piersiach. Wyobraź sobie, że właśnie ta moja przyjaciółka postanowiła, nudząc się, oprawić ,,Pętle” moje pierwsze, nadające się jako-tako do czytania, opowiadanie.
I wyszło z tego takie oto cudo (wszystko robione jest ręcznie):

Nie jest to może ,,poważna” publikacja, ale miło mieć coś takiego na półce, zwłaszcza, jeśli jest robione specjalnie dla ciebie. Niesamowite.

Cóż, i na koniec sprawa aktualizacji – na ostatnim spotkaniu autorskim Robert Cichowlas zwrócił mi uwagę, że ten ja  w zakładce ,,o mnie” na tym blogu to nie ja. A przynajmniej nie ja teraz. Też tak pomyślałem i, dzięki Viearowi i jego fachowemu, graficznemu oku, zaktualizowałem zdjęcie. Teraz ja jestem już mną.

I mi z tym dobrze, ot co.

Prywatnie tak (1)

Powaga męczy. Czasem, choć tematów do opisania dużo, choć Wena męczy – trzeba przystopować. W końcu ile można pisać o świecie, problemach politycznych/etycznych/religijnych/niepotrzebne skreślić ?
Co jakiś czas trzeba wrzucić na luz. Zając się czymś przyziemnym, odpocząć i zastopować. O tym drugim pisałem już kiedyś TUTAJ .
Tak samo w życiu, jak i w pisaniu trzeba czasem wskoczyć na boczny tor. Tak i ja dziś robię.

Ostatnio doszedłem do ciekawego wniosku – jestem uzależniony. Przez wiele lat różni ludzie wmawiali mi uzależnienie od rożnych rzeczy. Najpierw – do telewizji, potem, gdy Wielkie-i-Mówiące przestało być dla mnie ciekawe okazało się, że jestem uzależniony od gier komputerowych. Kiedy zaś te odeszły w cień, zaczęto mi wmawiać, że jestem internetowym ,,nolife”. Oczywiście żadne z tych twierdzeń prawdą nie było, bez każdej z tych rzeczy potrafię się obejść. Jest jednak coś, bez czego nie potrafiłbym normalnie funkcjonować. Pewne rzeczy, od których jestem uzależniony i przyznaję się do tego bez bicia. Chodzi mi o książki.
Książki. Te papierowe bramy do innych światów. Od małego były mi przyjaciółmi. W wieku lat 9-ciu miałem już za sobą takie powieści jak seria ,,Złoto Gór Czarnych” czy też ,,Tomki”, ,,Historia żółtej ciżemki” , ,,w 80 dni dookoła świata”  , ,,Pollyanna” , lub ,,Dwadzieścia tysięcy mil podwodnej żeglugi” , nie wspominając już o takich klasykach, jak obie ,,Alicje”, czy ,,Paziowie króla Zygmunta” . Chwała należy się tu mojej babci, która niezmordowanie mi te książki czytała (a potem czytałem je już sam).
Najpierw była ciekawość, potem pasja… teraz jest uzależnienie. Przekonałem się o tym ostatnio, kiedy w parę dni kupiłem dziewięć książek, uzupełniając swoją bibliotekę.
I nie ma siły, bym nie napisał co kupiłem, zwłaszcza, że chciałbym zachęcić i was (czyżbym zmieniał się w Dealera?), pozycje te są warte kupna.
Tak więc:
Komórka – S. KING
TO – S. KING
Cztery pory roku – S.KING
Gotuj z papieżem – J. Ćwiek
Nowe idzie – Opowiadania Sf pod redakcją Michała Centarowskiego
Decathexis – Ł. Śmigiel
Zbieracz burz – M.L Kossakowska
Oraz
Nadchodzi – Ł. Orbitowski
i
Opowieści z Niebezpiecznego Królestwa – J.R.R Tolkien

Zagościły wreszcie na moich półkach. I nie mogłem się powstrzymać, by tego nie kupić. To jest naprawdę poważne uzależnienie, tak poważne, że wcale mnie nie niepokoi.

A jeśli już Was do czegoś zachęcam, to, pozostając w temacie chciałem napisać o pewnej amerykańskiej komedii, którą od jakiegoś czasu namiętnie oglądam. Trzecia planeta od słońca – bo tak się ów nazywa, traktuje o czwórce zwariowanych kosmitów, którzy przylecieli na Ziemię, by się uczyć o ludziach. A, jako, że ludzie są bardzo skomplikowanymi istotami – zostali na dłużej.
Generalnie seriale komediowe oglądam rzadko. Ot, czasem trafią się ,,Horzy doktorzy” …
Serial to doskonała okazja do relaksu, a także przyjrzenia się naszej cywilizacji, zwyczajom i mentalności trochę z dalszej perspektywy, co prowadzi do mądrych wniosków. A tak przy okazji można się trochę pośmiać.
Mila odskocznia od rzeczywistości i zarazem głębsze w nią spojrzenie. To chyba są główne atuty serialu, które sprawiły, że zacząłem go oglądać. Oczywiście – cały dostępny jest na YouTube, możesz więc oglądać go kiedy i jak chcesz.
Nic więcej nie powiem, zachęcam do oglądnięcia, dodam jeszcze pierwszą część odcina numer jeden.

Wpis pierwszy

Ale na pewno nie ostatni. Słuchając podniosłej muzyki z gry ,,Dawn of War II” jestem pewien, że nie. Przeniosłem się tu z portalu gram.pl , gdzie miałem zaszczyt przez trzy lata prowadzić bloga, który stał się moją stroną oficjalną.
Różne są koleje losu. na Gram.pl byłem użytkownikiem od pierwszego dnia tego serwisu, z pewnym więc bólem obserwowałem, jak coraz bardziej się stacza. Najpierw opuściłem forum, potem bloga. Uznałem, że hipokryzją z mojej strony mówić będzie o wolności – będąc na portalu, gdzie tejże nie ma (i godząc się z tym). Ponadto ,,gramsajty”, jak nazwano te tworzone przez użytkowników strony, nie były tak naprawdę blogami. Zamknięte na świat, odseparowane. Po wielu aferach, BANowaniach innych użytkowników i zabraniania im dostępu do tekstów (których byli autorami) zdecydowałem wreszcie, że nie jest to miejsce dla mnie.

Jestem więc tutaj. I…podoba mi się. Od kiedy pierwszy raz postanowiłem się pobawić wordpressem. Myślę, że będzie mi się tu dobrze pracowało.
Otwierając więc ten mój kącik w sieci chciałbym podziękować paru osobom, bez których to miejsce by nie powstało. I nie jest to utarty zwrot, który stosuje się w książkach. Nie, to miejsce naprawdę nie miałoby żadnych szans powstać (nie mówiąc już o egzystowaniu w sieci) gdyby nie Fumiko, która już od wielu tygodni próbowała mnie przeciągnąć na stronę wordpressa ( i udało się! Chwała jej za to!), wyprosiła dla mnie miejsce na tym serwerze, pomogła biednemu ,,noobkowi” w postawieniu tej strony od strony technicznej (powstań, mój potworze!). Fumiko, jesteś wielka. Naprawdę. I niezmordowana, o tak ;]
Kolejną osobą jest Aniou, właściciel tego serwera. Ten człowiek (słuchajcie!) ten człowiek, oddał ot tak część miejsca na mój blog, wiedząc o mnie tylko tyle, co mu powiedziała Fumiko! I, naprawdę, chętnie bym mu uścisnął rękę. Dzięki, naprawdę wielkie dzięki za to, co zrobiłeś!
Następny w kolejce jest Godryk. To samo, właściciel domeny (o tak szlachetnej nazwie) sf-f.pl . Też mnie nie zna i też (ot, tak) pozwolił, na moją bytność tutaj. W dzisiejszym świecie – zachowanie bardzo rzadkie. Godryk – wirtualnie potrząsam Twoją dłonią :)

Cóż, podziękowania zostały spisane, czas się brać do roboty i zabrudzić te czyste karty kolejnymi wpisami. I myślę, że tu będzie ich więcej, niż te marne 400 na poprzednim blogu.
Co mam jeszcze dodać?
Zaczynamy!

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén