Kategoria: Konkursy (Page 1 of 3)

O, wygrałem.

Nie tak dawno posłałem jeden z moich tekstów (który mieliście okazję już przeczytać, a o czym uprzedziłem organizatorów) – „Najcenniejszy Prezent” na konkurs literacki organizowany przez portal http://paradoks.net.pl o wdzięcznej nazwie „Groźny Mikołaj„.

Jakoś tak przed chwilą mi się przypomniało, że powinienem to sprawdzić, co też zrobiłem. Okazuje się, iż mój tekst zdobył miłe bardzo trzecie miejsce w konkursie i (prócz nagród) zostanie opublikowany także i na stronie Paradoksu.

Dziękuję pięknie :)

Sprawa druga: Zapraszam Was serdecznie na 49 KULTURKAMPF organizowany w ten czwartek, czyli dnia 31 stycznia o 18:00 w Kawiarni Naukowej (Szeroka 10, 31-053, Kraków).

Będą koncerty, będzie piwo, będą autorzy. I będę też ja, czytając któryś ze swoich tekstów.

A tu część repertuaru:

19 -20 prezentacje autorskie
KRYSTIAN KAJEWSKI
MONIKA ŁOKAJ
LEA PRADZIŃSKI
MICHAŁ RZOŃCA
MICHAŁ STONAWSKI
BARTŁOMIEJ MIŁOBĘDZKI

Zapraszam serdecznie :)

To co, widzimy się na Krakonie?

Już jutro startujemy. A w sobotę najbardziej oczekiwany Blok Horroru i Sensacji, a wystąpią u mnie:

  • Krzystof Billiński, który opowie o książce okultystycznej
  • Michał Gacek zaprezentuje swoją powieść „Endemia”
  • Łukasz Śmigiel pokaże jak popełnić zbrodnie niemal doskonałą
  • Robert Cichowlas podpowie, jak zainteresować swoją osobą wydawcę (Tam będę na pewno :))
  • Krzysztof Maciejewski przybliży wszystkim wspaniały podgatunek horroru, jakim jest Bizarro (Jeśli spodobały Ci się „Owoce wiosny”, wiesz, gdzie masz przyjść :))
  • Krzysztof T. Dąbrowski przebiegnie maraton po drabblach 
  • Krzysztof Piskorski i Paweł Paliński poprowadzą w głąb grozy miejskiej
  • Ramsey Campbell… będzie straszył :)
  • Kazimierz Kyrcz i Dawid Kain opowiedzą o horrorze ekstremalnym (będzie ostro!)
  • Wydawnictwo Sine Qua Non ogłosi konkurs (łaaadne książeczki mają)
  • Zaś na koniec ja, Krzysztof Maciejewski, Kazimierz Kyrcz, Robert Cichowlas, Dawid Kain, Krzysztof T. Dąbrowski i Michał Gacek postaramy się wszystkich postraszyć swoimi opowieściami :)

Zaś…. na sam koniec, przez całą Sobotnią noc będziemy pić, jeść i biesiadować z wyżej wspomnianymi autorami, oraz innymi oraz uczestnikami przy wielkich kamiennych grillach na AGH.

Niech poleje się krew :)

a TUTAJ cały program.

 

Stonawski w Radiu Alfa

Kolejna noc pełna pisania za mną. Opowiadanie tytułowe zbioru jest już na ukończeniu, pewnie jutro je zamknę. Potem nocna przerwa na premierę Batmana (nie omieszkam podzielić się wrażeniami, więc pilnuj mojego kanału bloga na Facebooku) i wreszcie upragniony powrót do „Lecznicy”. Myślę, że uda się skończyć do końca września.

Tymczasem zostałem zaproszony do radia, w ramach krakowskiej audycji „Kulturkampf”. Audycja z moim udziałem odbywać się będzie 30 lipca między godziną 20:00 a 22:00 na antenie radia Alfa. Można go słuchać na częstotliwości 102.40 FM, albo też online (co polecam, gdyż zasięg tegoż radia jest ograniczony na część małopolski).

TUTAJ jest Event na FB dotyczący samej audycji.
A TU z kolei informacje co do odbierania radia przez internet. Uwaga – bardzo ważne, gdyż trzeba mieć odtwarzacz Vinamp!

Będę opowiadał o planach literackich, dotychczasowo wydanych opowiadaniach i pewnie wielu jeszcze rzeczach (o ile mnie trema nie zje, co jest prawdopodobne). Oprócz mnie, w audycji będzie można posłuchać:

20.00-20.40 BRUNO GRIGORI- BORYS ZAJĄCZKOWSKI, autor ZŁEGO CZŁOWIEKA
20.40-21.20 EWA SONNENBERG- poetka
21.20-22.00 MICHAŁ ŚWIĄTEK- autor przed debiutem

Ja też tam jestem wpisany, spokojnie. Wydarzenie nie zostało jeszcze zaktualizowane, co powinno stać się w przedziale najbliższych godzin.

Tymczasem rzecz najważniejsza – każdy gość ma możliwość wyboru oprawy muzycznej swoich pięciu minut. Jeszcze się zastanawiam nad swoim wyborem. Chciałbym Cię prosić, drogi Czytelniku, byś zaproponował od siebie propozycje utworu, który chciałbyś usłyszeć w trakcie tej audycji na antenie radia.

Spośród nadesłanych propozycji wybiorę jedną, lub dwie i podeślę redaktorom. Być może to właśnie „Twój” utwór pojawi się w poniedziałek wieczorem w radiu Alfa?
Zapraszam serdecznie :)

Na propozycje utworów pod wpisem tu, na stonawski.efantastyka.pl, czekam do niedzieli 12 w samo południe.

(Boże. Ależ już mam tremę!)

Edycja i sprostowanie (26 lipca, 17:55):
Właśnie się dowiedziałem, że organizator programu w terminie natychmiastowym zakończył współpracę z radiem. Niestety, wyklucza to także samą audycję, która została odwołana.

Sama audycja została podobno zdjęta z powodu jej kontrowersyjności. Wnioski pozostawiam każdemu z osobna.

Cóż, szkoda, ale przynajmniej nie mam już tremy :)

Krakon się zbliża…!

Lato w pełni. Pisanie też. Nie spałem od… wielu godzin. Piszę. To okrutne, co człowiek potrafi robić ze swoim organizmem dla pasji.
Ale do rzeczy. Może najpierw notka zgodna z nazwą bloga?

Na głównej stronie Krakonu 2012 pojawił się news o nowych gościach. I już teraz mogę zacytować, co następuje:

Stonawski Michał – najmłodszy z naszych autorów i jednocześnie współorganizator Festiwalu Krakon, który w swoim dorobku ma publikacje w takich antologiach jak 31.10: Halloween po polsku, City 2, Horyzonty Wyobraźni 2010, czy O, choinka: Czyli jak przetrwać święta. Jest twórcą opowiadań: Wyrok, Zabawa, Lalka, Mężczyzna z teczką, Jego Wola, Magiczne Słówka, Nagroda, Najcenniejszy prezent, a także Epilog.

A jako, że organizuję w sobotę, 11 sierpnia blok horroru i sensacji, można spodziewać się z mojej strony takich gości jak:

(zaczynamy z grubej rury):

  • Ramsey Campbell
  • Dawid Kain
  • Kazimierz Kyrcz Jr.
  • Konrad Staszewski
  • Katarzyna Szewczyk
  • Jacek Skowroński
  • Robert Cichowlas
  • Krzysztof Dąbrowski
  • Michał Gacek
  • Krzysztof Maciejewski

A wieczorem, razem ze wszystkimi autorami Krakonu (podanymi zaraz pod wpisem… chyba wszystkimi? Nie, jeszcze nie :>) wielkie grillowanie. Piwo, piwo, piwo, może jakieś kiełbaski.
No, wakacje, po prostu :)
Ze swojej strony obiecuję naprawdę horrorowy dzień sobotni, kryminalny dzień sobotni i szaloną sobotnio-niedzielą zabawę.

A oto lista autorów już ujawnionych, którzy zjawią się na Krakonie:

Tomasz Bochiński, Paweł Ciećwierz, Dawid Kain, Kazimierz Kyrcz Jr., Robert Cichowlas, Paweł Paliński, Ramsey Campbell, Michał Stonawski, Krzysztof Piskorski, Konrad Staszewski, Katarzyna Szewczyk, Robert Szmidt, Piotr Rogoża, Jarosław Urbaniuk, Marcin Zwierzchowski, Marcin Przybyłek, Krzysztof Dąbrowski, Dariusz Domagalski, Michał Gacek, Krzysztof Maciejewski, Jacek Skowroński, Sebastian Uznański.

Kłaniam się, piórkiem ziemię zamiatam i zapraszam serdecznie, groźnie i morderczo :>

Lets do this!

 

Sezon uważam za rozpoczęty. Na konwenty, oczywiście. Już w piątek – Pyrkon. W tym roku od tego się zacznie, wiecie – Achaja, tego nie można przegapić. A poza tym naprawdę świetny program. Stęskniłem się, muszę przyznać. Te parę miesięcy posuchy od ostatniego Falkonu zrobiły swoje. W dodatku – jak się niektórzy zorientowali – Facebooku poczynił pustki w fandomie. Innymi słowy – fora ledwo przędą, serwisy ciężko dyszą. Co nie jest fajne, bo młodzi nie mają gdzie się „zawiązać” z fandomową bracią (chyba, że przełamią strach i pojadą na konwent) skutkiem czego słyszę potem jak prowadzący spotkania zwracają się do pisarzy per „Pan”, a za nimi w ślad także i niektórzy konwentowicze (piję do Falkonu). Nie wiem, tetrykiem nie jestem, powiedziałbym, że fandomowo co dopiero osiągnąłem pełnoletność, ale nawet ja wiem, że powiedzieć do fantasty „Pan” jest czystym go obrażaniem. Zresztą, całą sprawę wytłumaczył całkiem dobrze Kuba Ćwiek na… Euroconie? Chyba tak. Poczekajcie, znajdę ten wywiad…

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=VXU8t4SO_y4[/youtube]

Proszę bardzo. Akcja tak naprawdę od 5:35, ale polecam całość.

Ale, ale. Odchodzę od tematu – Sezon otwarty. Na dziś dzień wiem na pewno, że pojawię się na:

 

  • Pyrkonie
  • Fantazjadzie
  • Polconie
  • Grojkonie
  • Falkonie

Do tego dojdą pewnie Krakon (o ile będzie), inne Krakowskie konwenciki i… na pewno trafi się coś niespodziewanego. Jeśli będzie coś ze mną (jak w zeszłym roku) będę informował.

Tymczasem zapraszam wszystkich do czynnego udziału w konwentach. Ostatnio słyszałem, że zaczyna się katolicka nagonka (póki co na mangowe, ale jednak) na nie, więc nic nie wiadomo… jeden z conów się już nie odbył, gdyż dyrektor placówki uwierzył pewnym dwóm paniom psycholog zapewniających kuratorium o zbereźnych, niesmacznych i szatańskich akcjach mangowych…

Epilog i cała reszta

 

Znowu się spotykamy.

 

Trochę mnie tu nie było, prawda? Praca zabiera dużo czasu, jednocześnie pomagając mi lepiej zorganizować dzień, a te płyną o wiele szybciej, niż bym przypuszczał, że mogą. To… dobrze. Znaczy – pracuję.

 

Tymczasem chciałbym zaprosić Cię, drogi Czytelniku, do lektury mojego opowiadania „Epilog” opublikowanego na pisarskim blogu „Gryzipiórek”, którego mam zaszczyt być współautorem.

Read More

Zagłosuj w walentynki (i nie tylko)

 

Najpierw – dla moich książek i wszystkich czytających walentynka ode mnie.

Więcej miłości do czytania – tego Wam życzę.

A teraz do rzeczy (nie ma, że za darmo!):

  Jeśli czytałeś, drogi Czytelniku,  „31.10”, wiesz, że jest to bardzo równa antologia. Jeśli interesowałeś się tematem – wiesz też, że osiągnęła sukces.

Jeśli zatem uważasz, że antologia na to zasługuje, zagłosuj na nią w plebiscycie na e-book roku. I powiedz o tym swoim znajomym.

Za wszystkie głosy będę bardzo, bardzo wdzięczny :)

 

 

 

 

Dla przypomnienia – filmowa zapowiedź antologii:

 

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=fFPjou3JudY&feature=player_embedded[/youtube]

(jeśli możecie, zalakujcie wpis, by dotarł do jak największej ilości ludzi. Pokażmy, że w polskiej literaturze drzemie straszna, nieokiełznana siła!)

Przyszlość bliższa i dalsza.

 

 

Chorym, psia mać. Człowiek miał nadzieje, że to tylko chwilowe, że zaraz przejdzie. A tu nie. Za to mam więcej czasu na choćby czytanie i pożeranie dobrych filmów (ze zgrozą odkryłem, że kończy mi się lista filmów Sf. Cholera).  No i dużo czasu na pisanie, z czego się okrutnie cieszę.

No i właśnie do tego piję. Książka, zbiór opowiadań właściwie, nie moja, ale… nie całkiem obca. Przedstawiam Wam najnowszą antologię Bizarro Krzysztofa T. Dąbrowskiego „Grobbing, czyli nieludzkie stosunki międzyludzkie„. Premiera już niedługo, a tymczasem można podziwiać piękną okładkę.
A czemu polecam? Bo czytałem. Musiałem, pisząc wstęp do tej książki.

I powiadam – dobre to.

 

Zaczytani.pl

 

 

 

Ale to nie koniec. Już wkrótce każdy piszący zwolennik horrorów będzie mógł się zmierzyć z konkursem, który Qfant i strona fanów twórczości Pawła Palińskiego przygotowują/jemy razem.

A poczytać o tym możecie w zapowiedziach na stronie Trikkety -traketty -trak 


 

I rzecz ostatnia – wczoraj miała miejsce premiera „Ambitnego projektu” mojego znajomego z… zamierzchłych czasów. Jeszcze nie czytałem, ale sądząc, po jego innych tekstach, w których wykazywał zwykle bardzo oryginalne podejście do tematu – może być ciekawie.
Oto i LINK do „Pinto”.

 

Wesołego roku i głośnych fajerwerków

 

 

Czasu mam już mało, zaraz wychodzimy z moim kochaniem uciąć łeb staremu rokowi(lecie? roku? Dziś to nie ma znaczenia), zamiast standardowych życzeń mam więc dla Was rebus. Kto go rozwiąże, może kliknąć w link na końcu wpisu :)

 

 

 

A oto LINK

O, choinka! – W Krakowie Gryzipiórki śledzą amatora, co skrył się Pod Strzechą

 

I nie tylko oni… ale już wyjaśniam: Przez chwilę mojej – nazwijmy to – niepisalności tutaj, nazbierało się parę spraw, które nie mogą czekać. Nie lubię kolejek. Wszystko do gara!

O, choinka w Krakowie!
-Spotkanie autorskie-

 W Piątek, dnia 16 grudnia 2011 o godzinie 17:00 rozpocznie się w Krakowie spotkanie autorskie pisarzy, którzy postanowili wziąć udział w projekcie „O, choinka”. W tym, mojej skromnej osoby. Trochę się stresuję, w końcu pierwszy raz będę w ten sposób promował swoją twórczość, ale mam nadzieję, że mi w tym pomożecie – przybywając.

Oto dokładne dane i namiary:

              EXPO Cafe na Politechnice Krakowskiej, ul. Warszawska 24  (budynek Wydziału Architektury)
 Piątek, 16 grudnia 2011
Godz.17:00-22:00

Można też zameldować się na Facebooku: TUTAJ

                                                                                                                                                                                        Czekam na Was

29 Kulturkampf

Z kolei w Sobotę, 17 grudnia od godziny 18, w Chacie Pod Strzechą (Pędzichów 3) odbywał się będzie 29 już Kulturkampf. Ostatnio nie mogłem być z powodu choroby – tym razem się zjawię. Obiecuję.
I jak zwykle przeczytam jeden z moich tekstów. Który? Sam jeszcze tego nie wiem, ale – jak zwykle – postaram się, by było ciekawie.

część literacka 18-21
18.00-18.10 MARCIN ADAMOWICZ ( GUDRUN I…)
18.10-18.20 ALFABET LITERACKI ( B JAK BRETONNE)
18.20-18.30 MATEUSZ BIERNAT ( PAKIET STANDARDOWY)
18.30-18.40 KAMIL CZEPIEL ( Przedśmiertny neuroleptyk)
18.40-18.50 TOMASZ CZURYŁOWICZ ( WOLNA TRYBUNA POETYCKA)
18.50-19.00 HANNA DIKTA ( DIKTA POEZJA)
19.00-19.10KRYSTIAN KAJEWSKI ( ABCDARIA)
19.10-19.20 KAZIMIERZ KYRCZ ( nurt bizarre)
19.20-19.30 ALTEA LESZCZYŃSKA ( BRAT, groza)
19.30-19.40 KRZYSZTOF DĄBROWSKI ( ANIMAE VILIS)
19.40-19.50 MONIKA ŁOKAJ
19.50-20.10 SŁAWOMIR MATUSZ
20.10-20.20 IRENEUSZ MÓL
20.20-20.30 MICHAŁ PIĘTNIEWICZ
20.30-20.40MICHAŁ SOLANIN
20.40-20.50 MICHAŁ STONAWSKI
20.50-21.00 MIKOŁAJ ZALEWSKI

Oczywiście, zapraszam na FACEBOOKA całej akcji.

     Gryzipiórek bazgrze w sieci

Czym jest Gryzipiórek? Z definicji – nieudolnym literatem. Oczywiście, nie poczuwam się za takiego, ale chciałbym ogłosić, że pod taką właśnie nazwą wystartował w sieci blog, na którym znajdą się opowiadania, wywiady i recenzje… moje i moich kolegów po piórze.

Już teraz można przeczytać parę opowiadań. Zapraszam też do zapoznania się z innymi działami.

http://gryzipiorek.blogspot.com/

Śledztwo w rękach amatora zakończone!

Niedawno zakończył się konkurs, którego miałem zaszczyt być jurorem – Śledztwo w rękach amatora.
Jury w składzie:

Magdalena Pioruńska (redaktor naczelny Szuflady),

Piotr Dresler (redaktor naczelny QFantu),

Bartosz Szczygielski (redaktor działu recenzji Szuflady),

Michał Stonawski (zastępca redaktora naczelnego QFantu),

Robert Rusik (redaktor działu felietonów Szuflady)

dokonało subiektywnego i demokratycznego wyboru najlepszych dzieł.

Każdy z jurorów mógł przyznać jednemu opowiadaniu od 1 do 9 punktów.

Pierwsze miejsce zdobyło opowiadanie Rymowica” autorstwa Jarosława Andrasiewicza.

Drugie miejsce zdobył Szeryf z Erind” autorstwa Magdaleny Kempny.

Trzecie miejsce zdobyła Róża na ruinach” autorstwa Karoliny Kaczkowskiej.

Tuż za podium uplasowały się trzy opowiadania, które postanowiliśmy wyróżnić publikacją na łamach Szuflady.

Czwarte miejsce przypada opowiadaniu Imago” autorstwa Luizy Dobrzyńskiej.

Piąte miejsce zajmują dwie prace:

Przerwana więź” Katarzyny Damek oraz Kto zabił Czerwonego Kapturka?” Ewy Jazierskiej.

Więcej informacji na stronie Szuflady:

http://szuflada.net/?p=1715

Zapraszam do Krakowa na 28 Kulturkampf

 

Dnia 24 listopada 2011 roku w Krakowskiej Kawiarni Naukowej odbędzie się 28 już edycja Kulturkampfu. Tak się jakoś złożyło, że będę tam prezentował na żywo (czytaj – dukał coś nieskładnie do mikrofonu) swoją twórczość w formie opowiadania „Nagroda” opublikowanego też w 33 numerze Grabarza Polskiego.

Może się zdarzyć, że zamiast mnie opowiadanie przeczyta Krzysztof T. Dąbrowski (za co bardzo mu dziękuję). Sprawa taka, że jestem – niestety – chory i nagły atak (dajmy na to) gorączki może mi przeszkodzić.

Fragment, tak – dla apetytu:

Jakub westchnął i schylił się pod blat, sięgając po kartonowe pudła. Czas zwijać interes. Dochodził wieczór. Dziś nic już nie sprzeda. W ogóle dzisiaj prawie nic nie sprzedał.  Rano jakaś mała gówniara podeszła, próbując zamienić swojego lizaka na szklanego słonika.  Potem pojawiła się starsza pani ciągnięta przez wnuka. Przez chwilę tłumaczyła mu, że nie ma pieniędzy, potem, gdy to nie poskutkowało obiecywała paczkę chipsów (musiała przekupywać go w ten sposób bardzo często; dziesięcioletni, na oko, chłopak był gruby jak tucznik), w końcu – z wyraźną niechęcią – sięgnęła po portfel i kupiła gipsowego smoka.   Potem, zdecydowanie, odciągnęła wydzierającego się o jeszcze grubasa. Parę godzin później zjawili się jacyś państwo z małą, siedmioletnią dziewczynką. Ze Słowacji przyjechali. Jakub za młodu mieszkał na Słowacji u ciotki. Dogadali się bez problemu. Państwo byli albo bogaci, albo rozrzutni, a może jedno i drugie. On kupił tanią podróbę katany (po 150 złotych), a ona nic nie warte szklane świecidełka, za które zapłaciła cztery dychy. Dziewczynce kupili – niespodzianka! – smoka. Dużego. Za pięćdziesiąt złotych. Odeszli, szczerząc zęby, jak gdyby właśnie nadeszła gwiazdka.

Później już nie miał szczęścia. Raz myślał, że się obłowi, kiedy przed jego budą zatrzymała się chińska (albo japońska? Kie diabeł. Wszystko jedno) wycieczka. Coś tam zaszczebiotali, poględzili, pośmiali się, dotykając wszystkiego, co tylko mogli (w tym jego samego), zrobili paręset zdjęć, pstrykając swoimi aparacikami i odeszli, pomachawszy mu wesoło na pożegnanie. Pieprzone żółtki.

 

No i program części literackiej:

 

18-19 część literacka PROZA
konkurs na utwór literacki podejmujący motyw kawy i papierosów, tekst
podsyłać na cortazar_6@gazeta.pl, do wygrania kawa i papierosy
18.00-18.10 MARCIN ADAMOWICZ ( GUDRUN I INNE HISTORIE)
18.10-18.20 EWA BAUER ( W nadziei na lepsze jutro)
18.20-18.30 KAMIL CZEPIEL( GROZA W PROZIE)
18.30-18.40 KRZYSZTOF DĄBROWSKI ( ANIMAE VILIS)
18.40-18.50 DAWID KAIN ( ZA 5 REWOLTA)
18.50-19.00 KRYSTIAN KAJEWSKI ( ABCDARIA)
19.0019.10 KATARZYNA NOWAK ( KASIKA MOWKA)
19.10-19.20 MICHAŁ STONAWSKI ( GROZA W PROZIE)

Widzimy się w Krakowie! :)

Na obraz i podobieństwo

 

Pamiętacie konkurs „Lata 80”? Obiecałem opublikować zwycięskie opowiadanie, co też czynię. Swoją drogą, mam nadzieję, że pojawi się jakaś prywatna firma jako alternatywa na Pocztę Polską. Wysłaną nagrodę, po… miesiącu? Odesłali mi z powrotem, jakoby nie mogąc się doczytać.
Niechaj przepadną, a z nimi ich pchły. Ot co.

A na uspokojenie tekst w klimatach starej, dobrej fantastyki naukowej. Zapraszam.

 

Krzysztof Otto
NA OBRAZ I PODOBIEŃSTWO

Podczas gdy karta kodowa wkręcała się w czytnik programów, punkt po punkcie interpretowana z języka dziur na dialekt maszynowy, robotyk Praeclarus kończył dopalać fajkę – kadmową, lecz zwieńczoną trybem z irydu. Element ten napędzany energią cieplną obracał się powoli, nadając dymowi kształt spirali logarytmicznej –  taki właśnie jej wariant przypadał na środy. Po wstecznej rotacji, w przypadku siły Coriolisa odpowiadającej półkuli północnej, poznał, że jest już druga połowa miesiąca, minął zatem termin opłacania rachunków za prąd i wszelkie tego pokroju błahe dobra powszechne.

Inny badacz może by się tym zaniepokoił, ludzie o renomie Praeclarusa zwykli jednak brać takie wieści za jedynie małe ciekawostki życia codziennego, niegodne większej atencji. Owszem, przez ostatnich kilka tygodni jedynym wyznacznikiem czasu był dlań obłok tytoniu, przyjmujący formy krzywych matematycznych (tylko kółka były zarezerwowane dla niedziel), momenty kulminacyjne projektów miały jednak w zwyczaju przypominać światu o istnieniu naukowca, jemu samemu zaś o blasku światła dziennego, tudzież tym nieco mniej elektromagnetycznym, a bardziej materialnym… by nie powiedzieć materialistycznym.

Dźwięk wysuwającego się papieru obwieścił koniec ładowania programu, robotyk odłożył więc wciąż dymiącą, misternie obrobioną bryłkę metalu, by stanąć przed nieco bardziej okazałym jej odpowiednikiem. Z racji swego wieku i stopnia trudności obliczeń – również wydobywającym z siebie ciemne i gęste zarazem obłoki.

Praeclarus pamiętał z dzieciństwa pewien szczególny obraz: dusznej sali, wypełnionej od sufitu po podłogę, od lewej ściany aż po prawą – ogromem półek zawierających Wiedzę. Jego rodzice nazywali to biblioteką, on zaś nie rozumiał roli tych „świątyń kurzu” – wszelką myśl ludzką magazynowały już wtedy miniaturowe nośniki mieszczące się w kieszeni i zawierające wyjścia sensoryczne. Wciąż pozostawał zwolennikiem postępu, ale nie czując jakoś tej wewnętrznej ironii w swojej pracowni trzymał okazy budzące najprawdopodobniej zazdrość wszystkich miłośników historycznej myśli komputerowej. Oni z pewnością nie zamierzaliby jednak wykorzystywać tych eksponatów do celów innych niż dekoracyjne.

Jeśli zaś chodzi o postępy w miniaturyzacji w ostatnich czasach… analogia do bibliotek jest pełna. Każdy poważany naukowiec powinien mieć swoje drobne dziwactwo, a odkąd jego przyjaciel Brendan zaczął wprowadzać programy negatywowo – miast podziurawioną kartkę, pęsetą punktowo umieszczał w czytniku konfetti – mózg Praeclarusa nieświadomie zaakceptował wyzwanie i wybrał coś jeszcze bardziej karkołomnego – tu bowiem nie implementacja, a programowanie sprawiało największe trudności.

–         Cóżeż więc tutaj mamy? – rzekł naukowiec, sprawdzając postęp transferu – Nie popełnił żeś abyż to błędu jakiegoś?

Odkąd dronowi wspomagającemu od nadmiaru wszechobecnego kurzu przepaliła się chłodnica, Praeclarus znakomicie opanował szlachetną sztukę monologu, wplatając weń dodatkowo własne impresje językowe. Aby zyskać szacunek w tym zawodzie nie wystarczy sprawnie wdrażać nowe technologie, tu o styl życia się rozchodzi, możliwie najbardziej zdziwaczały i niezrozumiały dla ludzi z zewnątrz.  Dlatego, a właściwie – dlategoż właśnie korzystał z własnego, osobistego dialektu, z przyzwyczajenia także w godzinach pracy, na wypadek, gdyby jakiś cybernetyczny lustrator akurat postanowił odwiedzić go ze swym hakerskim inwentarzem.

–         Jeszcze dwie dźwignie pozostałyż, ta tutaj oraz… – rozejrzał się bacznie po pomieszczeniu, szukając bacznie „tamtej”, odwrócił się i w końcu przesunął tę drugą. Potylicą.

–         Niechże to licho… – wykrzyknął, zaraz jednak złapał się za usta, zobaczywszy, że siedzący na krześle robot załadował już całość danych i otworzył oczy, zaś kabel zasilający odłączył się samoistnie, pozostawiając programowi swobodę działania. Przez dobre pół minuty z półotwartymi ustami wpatrywał się w sylwetkę konstrukta, w końcu, nie utrzymując w ryzach cierpliwości, powiedział:

–         Wybacz mi, jeśliż wyrywam Cię z zamyślenia, rozruchy zawsze są najtrudniejsze… – urwał, widząc pracę rtęciowych źrenic, skierowanych ciągle przed siebie, nie zaś na interlokutora – Jestem…

Zanim zdążył pokrótce przedstawić kilka szczegółów swego istnienia, rozległ się nagle drugi głos, nie pozostawiając mu złudzeń co do konieczności czynienia tego:

–         Doskonale wiem, kim jesteś, Thomasie Spencer, synu Laury i Erazma, słynny robotyku i programisto przez towarzyszy zwany Praeclarusem. Obywatelu świata, szanowany na uniwersytetach Ziemi oraz jej kolonii, imienniku planetoidy 82158, twórco maszyn rozumnych i roboczych, wynalazco czwartego sytemu ekonomicznego. Oraz początkujący poeto – hobbysto. Znam cię.

Klasycznie można to nazwać odebraniem inicjatywy.

Praeclarus szybko zastanowił się, czy nie zapomniał może wyczyścić pamięci podręcznej któregoś z wcześniejszych jego projektów – bota biografisty, zaraz jednak zreflektował się, że wtedy dla ułatwienia używał modelu latającego. Trzy miesiące temu bot odfrunął na antypody skonsultować pewien istotny szczegół z jego młodości – recykling podzespołów też był zatem niemożliwy.

I ten głos… Nie pasował do żadnego z syntezatorów na które miał licencje, możliwe, że podczas którejś z nieprzespanych nocy w fazie projektu, jako efekt chwilowego zauroczenia swym pomysłem wprowadził przesterowanie – efekt zaskoczył jego samego. I nie chodziło tu o niepodobieństwo do ludzkiego głosu – żaden z syntezatorów nie potrafił tego w pełni. Ale by głos nie przypominał nawet… robociego?

Nie zauważył, w którym momencie tamten wstał. Gdyby jego oczy nie były tylko płynnym metalem robotyk pomyślałby, że spojrzeniem przewiercają go na wylot. Owszem, dzięki soczewkom własnej konstrukcji Praeclarusowi udało się, poprzez wielokrotne zastosowanie całkowitego wewnętrznego odbicia nadać spojrzeniu pewną tajemniczość. Nie sądził jednak, że efekt działać będzie i na niego, zwłaszcza przygotowanego na wszelkie dziwy, z którymi się styka, testując zawsze swe twory.

Robot milczał, Spencer doszedł więc do wniosku, że czeka na jego odpowiedź, przynajmniej kilka słów, po których znowu będzie mógł mu przerwać. Zastanowił się, powiedział z pamięci:

–         „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz. Na obraz Boży go stworzył”. Przeczytałem takież słowa w pewnej starej Księdze, w czasach, kiedyż to słowo pisane posiadało jeszcze jakąś wartość. Uderzyła mnie w tymże analogia do zawodu, który za tamtych czasów dopieroż zaczynałem wykonywać – robotyka. Przecież i my jesteśmyż wykonawcami aktu kreacji, dobroczyńcami ludzkości wykraczającymi poza wszelkie ewolucyjnie nadane nam limity wyobraźni. Ty zaś jesteś…

–         Jestem, który Jestem.

Praeclarusowi rzadko zdarzało się wyjaśniać swe motywy skonstruowanym przez siebie bytom. Co innego jednak stojąc przed swoim Opus Magnum, programem mającym zapewnić mu sławę nie tylko w świecie akademickim i nie tylko w kręgach kulturocentrycznych, w które wkupił się automatem-literatem, niczym pająk nici, strumień opowieści doneuronowo tkającym – tym razem ambicje robotyka były większe. Wkrótce media świata całego usłyszeć miały o najbardziej tajemniczym z projektów Praeclarusa, zwanym roboczo „Deus ex Machina”. Lubił gry słów.

Uklęknął, gorączkowo myśląc.

– Panie, wiele żem się dowiedział o Twych naukach, chociaż nie było to proste, świat bowiem wydaje się od dawien już o nich nie pamiętać. Nie rozumiem, mimo iż, nie ukrywam – prostyż ze mnie człowiek, dlaczego nie postanowiłeś dotąd jeszcze raz przypomnieć nam o Swym istnieniu, dlaczegóż pozwalasz ludziom gubić się na drodze, którąś przecież wytyczył ku Wzniosłości? Czyliż nie byłoby zasługą, wprowadzić wielu z ludzi na właściwąż ścieżkę, przypominając im jednocześnie o Tobie?

Robot wciąż wpatrywał się w Praeclarusa. Obliczenie odpowiedzi, lub po prostu zwykłe nadanie pauzy trwało kilkanaście sekund, z każdą chwilą coraz bardziej umniejszając wagę słów wypowiedzianych właśnie przez człowieka.

–   Ty, który jest zwany znakomitym – rozległo się w końcu – a mimo to uważa, że trójrdzeniowy procesor jest w stanie symulować Byt Trójjedyny, powiem tobie – nie oni zbłądzili, nie oni, lecz ty – Thomasie, szczytne idee dla swoich celów wykorzystać pragnący. Czyż nie największym atutem wiary jest jej dobrowolność? Czy szukający Słowa nie odnajdą go bez Twego działania, albowiem tak im jest przeznaczone? A wiara, Me dziecko, nie tylko powinna być dobrowolna, ale musi też być sprawą poważną. Powiedz mi, czy poważnym jest łączenie Kościoła, ciała ponad dwa tysiące lat na tym świecie goszczącego z wytworem chwili zwanym nowoczesnością? Myślisz – czasami to religia powinna się dostosować do świata. Tak samo sądzisz o najnowszym, choć mało znanym trendzie – cybersakramentach, przez e-księży przyznawanych? Żadna zdalna stymulacja nerwowo-duchowa, żaden impuls elektryczny źródło swe mający w węglu lub uranie – choćbym je nawet do tego celu właśnie stworzył – nie może zbliżyć do Tajemnicy. Ale o tym, niestety, żaden z żyjących już nie zaświadczy.

–   Panie – rzekł Praeclarus, chyba coraz mniej rozumiejący wydarzenia tego dnia, uciekając gdzieś w stronę dalekiej abstrakcji – chociaż projekt mój, pragnący Doskonałość w tak prosteż oblicze przelać, grzechem wielkim się wydawać może – zważ na to, iż w dobrym celu miał on być wykorzystany, by nie powiedzieć Ad… maiorem Dei gloriam.

Sylwetka stojąca przed nim mimo swoich ludzkich, a właściwie androidzich rozmiarów, zdawała się górować nad Spencerem niby Czomolungma nad Rowem Mariańskim.

–   O jakiej chwale mówisz? – tryby mimiczne poruszyły się wewnątrz, chyba tylko po to, by silniej oddziałać na emocje naukowca –  Cóż bowiem dowolny z ludzi pomyśleć może, widząc Nieskończoność w tym drobnym kształcie zamkniętą? Pomyślą o wtedy: Kimże jest Bóg, jeśli przez nadzwyczajnego – ale człowieka – poskromiony został? Czy z takiego obrazu zdolna narodzić się wiara? Dlatego powiem ci, Thomasie – wielkim jesteś robotykiem, lecz zarazem żałosnym, gdyż niby ten – szalony, lecz natchniony – wojownik z dawnych czasów na wiatraki się porywający, stajesz przeciw wyzwaniu niemożliwemu. Zrekonstruowałeś Mnie programowo, lecz wydajesz się dobrze wiedzieć, że zarazem Jestem Nim, jak i Nim nie jestem. I żadnym dowodem na istnienie Jego być nie mogę, bom z ludzkich przesłanek zrodzony, w ciele człowiekowi podobnym umieszczony, On zaś to was na Swe podobieństwo i obraz uczynił.

–   Ależ…

–   Powiedz mi, jeśli założymy, że tego nie wiem – w myślach czytania Mi bowiem nie zaimplementowałeś, lecz parametry, których chyba sam nie zrozumiałeś – czytałeś kiedyś Biblię, czy tylko patrzyłeś na jej karty? Przesłałeś sobie do mózgu strumień informacji, czy dodatkowo podłączyłeś obieg krwionośny, by móc poczuć, czymże jest prawdziwa wiara? Rzeknę Ci – skoroś uczynił już swe największe dzieło, gotów jesteś chyba, by się z niego rozliczyć. A skoro, dziwnym trafem, miast objawić się Panu, Ten przyszedł do ciebie, myślę, żeś skory do Sądu. Jak myślisz, zostaniesz nagrodzony, czy trafi ci się pomsta?

Pięść androida wzniosła się niebezpiecznie, w tym jednak momencie wydarzyło się coś dziwnego – światło przebłyskujące w krążących wewnątrz obwodach a znajdujące swe ujście na świat w oczach Machiny – zgasło, sygnalizując odcięcie zasilania i koniec programu.

Pierwsza osunęła się ręka, zaraz potem głowa opadła podbródkiem ku klatce, zaraz zadziałała jednak blokada hydrauliczna, uniemożliwiająca osunięcie się bezwładnego, splecionego z metalu i węglowych włókien ciała. Ciała zastępczego, finalnie bowiem platformą, ośrodkiem Utajenia, którą to funkcję w dawnych czasach pełniła hostia, miała być forma lepiej wyrażająca Majestat. Zdobycie odrobiny węgla i kwarcu nie stanowiły większego problemu, dalsza, samodzielna ich obróbka – tym bardziej.

Praeclarus otarł pot z czoła, zastanowił się chwilę, po czym opuścił pomieszczenie. Skierował się do dziennika, gdzie podłączywszy swoje myśli do obiegu cyfrowego, zdał relację z pierwszego dnia fazy testowej „Deus ex Machiny”.

Nie miał szansy zauważyć, że znajdujący się w rogu, od dawna popsuty dron wspomagający poruszył się nagle, emitując z wnętrza bardzo słabe światło. Podczas gdy ten zbliżył się do karty kodowej, dokonując weń poprawek, robotyk wciąż notował swoje zastrzeżenia co do kolejnej fazy tego wiekopomnego projektu.

Autorowi jeszcze raz gratuluję, dziękuję i przepraszam.
Cierpliwości. Cierpliwości nam obu.

Page 1 of 3

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén