Każdy, kto siedzi w środowisku rockowo/metalowo/punkowym wie, co to Szyszki. Ręcznie robione glany sławne w całej Polsce (jeśli nie europie). Zamówiłem, odebrałem, jestem niesamowicie zadowolony.

Dobre buty dla wędrowca? Już pisałem, że jest to skarb. A tu mam buty najlepsze, zrobione dokładnie w pięć dni. Za co ukłony dla całej Szyszkowej ekipy!

Ale. Ale przy okazji, jak to ja, głębiej (czy też uważniej po prostu) przyjrzałem się  całej otoczce. Nie, żebym nie znał historii Szyszek, choć bardziej ze słyszenia, niż z tekstu, czy filmu.

Glany, podobnie jak polskie książki  czy inne produkty, mają problem. Jako buty – bądź co bądź – niszowe, Szyszki są niszą w niszy. Raz, że Polskie, dwa, że jest to but ręcznie robiony. Ruch w interesie jest więc przed świętami, a reszta roku to posucha, przerywana co jakiś czas okresem deszczy.

Nie jestem pewien, czy miałbym coś dodać. Bo są rzeczy, które trzeba samemu doświadczyć… dlatego zapraszam do obejrzenia filmu o Szyszkach – „The Boot Factory”.
To film dokumentalny, świetnie przedstawiający polską rzeczywistość. Twardą, ciężką,  szarą, ale  w pewien sposób urzekającą, klimatyczną.
Tylko dlaczego tak bardzo kojarzy mi się z klimatem wpisów „Tydzień z głowy” Łukasza Orbitowskiego?

Film dostępny jest TUTAJ

A tu strona Szyszek. 

I tak doszedłem do drugiego tematu. Widzisz, święta się zbliżają, a co za tym idzie więcej wolnego czasu. Dlatego zapraszam Cię serdecznie do pobrania antologii e-book „O, choinka” zawierającej moje opowiadanie „Najcenniejszy Prezent”.

Antologia jest oczywiście darmowa. Przejdziesz do niej przez tą stronę

I to wszystko na dziś.
No, może oprócz tych, którzy zasubskrybowali bloga. Do nich niedługo dotrą następne „Wieści Literackie” :)

Comments

comments

Powered by Facebook Comments