Tag: święta

Życzeń nie będzie.

 

Mój Przyjacielu,

Mógłbym Ci życzyć – lecz nie będę. Nie tak przynajmniej, jakbyś tego oczekiwał. Życzenia bowiem, jeśli są prawdziwe – płyną prosto z serca, a to nie potrzebuje słów, by wyrazić swoje uczucia.
Dlatego mam prośbę.

Wsłuchaj się w Pieśń Królów i poczuj to, co na te święta przekazuje Ci serce. To tam jest i żadne słowa nie opiszą tego lepiej.
Jeśli wsłuchasz się w melodię, ta powie Ci wszystko i poprowadzi za próg, gdzie będzie czekał dobry przyjaciel, by podjąć wędrówkę.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=2jJnyyta07k[/youtube]

Merry Creepstmas! – Top 10 książek na święta.

Najpierw życzenia

Jest kicz, jest śnieg (nawet na ulicach, o dziwo), jest Last Christmas w radiu, jest karp i opłatek.  Mamy wigilię Bożego Narodzenia, czyli czas na życzenia.

Życzę Ci, drogi czytelniku, naprawdę wielu udanych prezentów (kolejne skarpetki to dopiero frajda, nie?), świetnych książek , samych dobrych historii, udanego świątecznego klimatu, naprawdę dobrego karpia i poczucia dobrze spędzonego czasu.
I niech pójdzie w cycki tym, którym pójść może.

Dla umilenia – naprawdę świetna kolęda, polecam odsłuchać do końca, a potem kliknąć ten czerwony krzyżyk  po prawej u góry, złapać jakąś naprawdę dobrą książkę i usiąść w fotelu, najlepiej zwróconym do okna tak, by było widać padający za nim śnieg.

[youtube]http://youtu.be/tra1zPqj9T8[/youtube]

 A teraz świąteczna TOPka :)

Co? Jeszcze tu jesteś? No to poczekaj chwilę, bo mam dla Ciebie mój własny świąteczny TOP10 naprawdę dobrych książek na wolny czas.
A przy okazji zapraszam Cię do małego wyzwania. Zróbmy razem taki prawdziwy, świąteczny TOP 10. Wypisz w komentarzu swój TOP10, a pierwsze punkty zarówno z moich, jak i Twoich propozycji wylądują w tym ostatecznym, wielkim świątecznym TOP10.

Gotowy? No, to zaczynamy!

1. Stephen King – Mroczna Wieża.

 Naprawdę mało jest powieści, które wciągają na tyle, że odradzam ich czytanie każdemu, jeśli ma zbyt mało czasu… co w kontekście 7,5 książek w całej serii ma naprawdę wielkie znaczenie. Tom pierwszy może nie nastrajać tak pozytywnie, jak wszystkie pozostałe, ale gwarantuję, że maksymalnie do połowy drugiej części przestaniesz jeść, pić i reagować na bodźce, a podstawowe czynności wykonywać będziesz z książką w ręku.

2. Peter Watts – Ślepowidzenie

Jeśli istnieje książka Sf, która zasługuje na miano „Książki dekady” z zakresu fantastyki naukowej, jest to zdecydowanie „Ślepowidzenie”. Peter Watts pokazał, że science fiction nie umarło i ciągle da się napisać coś innowacyjnego w tym gatunku.

3. Stephen King – Misery

Krótka, acz bardzo klimatyczna powieść Kinga. Jeśli nie czytałeś, nie możesz się nazwać prawdziwym fanem Kinga. Śniegi i samotna kobieta potrzebująca trochę ciepła, akceptacji i bliskości kogoś sławnego…

4.  J.R.R Tolkien – Hobbit

Jeśli jest czas, by odświeżać klasyki i znów zanurzyć się w magiczny świat baśni, to są to właśnie święta. Szczególnie teraz, kiedy przecież film pod tym samym tytułem (czy tej samej treści – się okaże) wchodzi do kin.
A jeśli już nie sami, podsuńmy tę książkę młodszym. Mój brat, który właśnie patrzy mi przez ramię stwierdził przed chwilą:
– O, masz Władcę pierścieni!
– Jak to? – pytam zdziwiony.
– No Tolkien, czyli Władca pierścieni!
– Ale przecież to Hobbit, młody.
– No Hobbit to Władca pierścieni.
– Nie, Hobbit to nie jest…
– To taka gra jest.
Jeszcze nie rozumiem. Jeszcze się dziwię. Przecież to nie możliwe, by…
– Gra?
– Taka gra Lego, komputerowa…

Tak więc podajmy dalej. Przekażmy Hobbita młodszym.
Proszę.

5. K.A Szklarscy – Złoto gór czarnych

Ileż ja przeżyłem przygód z Indianami, dzięki Szklarskim! Ich trylogia to bezkresne przestrzenie prerii i niezwykłe życie czerwonoskórych braci, opisane w mistrzowski sposób. Na święta – jak znalazł.

6. Karol Dickens – David Copperfield 

Naprawdę magiczna opowieść o chłopcu, buncie, złym losie i mężczyźnie, który się mści. I to nie tak, jak myślisz. Subtelniej. Po… angielsku, rzekłbym.

7. C.S. Lewis – Opowieści z Narnii 

Jeśli kiedyś wracać do klasyków…
Cóż więcej powiedzieć? Jeszcze raz, przygoda czeka.
Dalej wzwyż, dalej w głąb!

8. Andrzej Pilipiuk – Norweski Dziennik

Kiedyś się pochwaliłem Andrzejowi, że czytałem, że uznaję to za jego najlepsze dzieło powieściowe, bo szkoła, bo bunt, bo PRL, bo Norwegia wreszcie. Uniósł brwi, zdziwiony. „To ktoś to czyta…?” spytał. Ano, czyta. I zachęcam do tej lektury każdego. Przygodowa, lekka ale bardzo wymowna.

9. Marcin Wolski – The BESTlarium

Science Fiction? Taaak. Wolski? No, to będzie się działo. Naczelny satyryk RP pokazał klasę. I to już dawno, ale dalej, mimo upływających lat, nie mogę wyjść z podziwu nad ciętym, cynicznym humorem i zajmującą fabułą tych paru opowiadań.
Gratka dla fanów czytelnictwa!

10. Janusz A. Zajdel – Paradyzja

Czy muszę cokolwiek pisać? Po prostu wybitna powieść jednego z najwybitniejszych pisarzy na świecie. I zarazem pokaz naprawdę dobrej walki z PRL-owską głupią cenzurą.

I to koniec TOP10. Czekam na Twoje propozycje z ciekawością.
Aha, no i pamiętaj, że to są książki szczególne, naprawdę umilające święta.

Wesołych, raz jeszcze… i tym razem poważnie :)

Szyszki pod Choinką

Każdy, kto siedzi w środowisku rockowo/metalowo/punkowym wie, co to Szyszki. Ręcznie robione glany sławne w całej Polsce (jeśli nie europie). Zamówiłem, odebrałem, jestem niesamowicie zadowolony.

Dobre buty dla wędrowca? Już pisałem, że jest to skarb. A tu mam buty najlepsze, zrobione dokładnie w pięć dni. Za co ukłony dla całej Szyszkowej ekipy!

Ale. Ale przy okazji, jak to ja, głębiej (czy też uważniej po prostu) przyjrzałem się  całej otoczce. Nie, żebym nie znał historii Szyszek, choć bardziej ze słyszenia, niż z tekstu, czy filmu.

Glany, podobnie jak polskie książki  czy inne produkty, mają problem. Jako buty – bądź co bądź – niszowe, Szyszki są niszą w niszy. Raz, że Polskie, dwa, że jest to but ręcznie robiony. Ruch w interesie jest więc przed świętami, a reszta roku to posucha, przerywana co jakiś czas okresem deszczy.

Nie jestem pewien, czy miałbym coś dodać. Bo są rzeczy, które trzeba samemu doświadczyć… dlatego zapraszam do obejrzenia filmu o Szyszkach – „The Boot Factory”.
To film dokumentalny, świetnie przedstawiający polską rzeczywistość. Twardą, ciężką,  szarą, ale  w pewien sposób urzekającą, klimatyczną.
Tylko dlaczego tak bardzo kojarzy mi się z klimatem wpisów „Tydzień z głowy” Łukasza Orbitowskiego?

Film dostępny jest TUTAJ

A tu strona Szyszek. 

I tak doszedłem do drugiego tematu. Widzisz, święta się zbliżają, a co za tym idzie więcej wolnego czasu. Dlatego zapraszam Cię serdecznie do pobrania antologii e-book „O, choinka” zawierającej moje opowiadanie „Najcenniejszy Prezent”.

Antologia jest oczywiście darmowa. Przejdziesz do niej przez tą stronę

I to wszystko na dziś.
No, może oprócz tych, którzy zasubskrybowali bloga. Do nich niedługo dotrą następne „Wieści Literackie” :)

Najcenniejszy prezent w sieci!

Trochę mnie nie było, prawda? Internet siadł. Dalej siedzi i wstać nie chce, ale ma się tych sąsiadów z WiFi bez hasła, prawda?

Pamiętacie może antologię świąteczną „O, choinka”? Ukazało się w niej moje opowiadanie „Najcenniejszy prezent”. I nagle okazało się, że wśród czytelników zdobyło tak wiele pozytywnych głosów, opinii i recenzji, że można je śmiało wprowadzić w sieć, dla większej liczby odbiorców. Sam nie wiem, czy jest to gradacja, czy degradacja, w dzisiejszym świecie różnica pomiędzy papierem, e-papierem, publikacją rozmywa się.
Tymczasem, choć wiosna i (za) gorące słońce na niebie, zapraszam serdecznie do lektury:

Monety zabrzęczały, wpadając do kapelusza starszego człowieka, żebrzącego na rogu Floriańskiej i Tomasza. Tabliczka na szyi, informująca o chorobie syna, zakołysała się, gdy mamląc coś pokłonił się nisko. Przystanąłem. Po chwili namysłu, wyciągnąłem jeszcze dziesięć złotych i wrzuciłem w ślad za resztą pieniędzy. Było zimno, a poza tym zbliżała się Wigilia. W takich chwilach człowiekowi mięknie serce. Nawet jeśli staruszek kupi sobie za to flaszkę wódki, nie będę miał wyrzutów sumienia. A poza tym zobowiązywała mnie profesja. W dzisiejszy wieczór jestem Mikołajem.
Nie pamiętam, co mnie pchnęło, wtedy – cztery lata temu, by zapisać się do agencji. Chyba chciałem zrobić niespodziankę dziewczynie. No i byłem pijany. Fakt faktem, że robota była opłacalna i od tego czasu co rok, w Wigilijny wieczór odwiedzam parę domostw z wielkim workiem zabawek, przebrany za grubasa z białą brodą.
Wyciągam od trzech, do czterech stów za wizytę. Jest to wystarczająca suma, bym błaźnił się przez te parę godzin. Stać mnie później na odrobinę luksusu, o której nie mógłbym nawet marzyć z mojej zwykłej pensji agenta ubezpieczeniowego. No i miło czasem zobaczyć uśmiech wdzięczności, zamiast grymasu na twarzy klienta, od którego wyciągam pieniądze.

 

***

W tym roku wigilijna pogoda była dosłownie jak z bajki. Jakby na złość telewizyjnym prognozom zapowiadającym halny, słońce i plus pięć stopni, oraz zielonym ludzikom z Greenpeace, nawet w święta dręczącym ludzi globalnym ociepleniem, z samego rana zaczął padać śnieg, a temperatura spadła do minus dziesięciu stopni. Do wieczora biały puch pokrył wszystko, a Krakowskie śródmieście rozświetliło się kolorowymi lampkami. Pojawił się tradycyjny, pachnący ziołami, grzaniec a pod pomnikiem Mickiewicza zebrał się tłumek, słuchając kolęd śpiewanych przez jakiegoś mężczyznę o operowym głosie.
Podpierając się pastorałem, obdarzany co jakiś czas uśmiechami ludzi, przeszedłem przez Floriańską na planty. Tam obskoczyła mnie gromadka dzieci. Po krótkiej szamotaninie (w której prawie straciłem brodę) udało mi się przedrzeć do czekającej na mnie na Alejach taksówki. Wrzuciłem do bagażnika pusty wór i usiadłem obok kierowcy.
Artur, opłacony przez agencję kierowca pod sześćdziesiątkę, uśmiechnął się szeroko, obnażając popsute zęby. Ruszyliśmy, włączając się w uliczny korek.
– I jak poszło?
Westchnąłem.
– Daj pan spokój. Dzieciaki prawie mnie zjadły. W dodatku rodzice bogaci. Gówniarze grymasiły, awanturowały się, że nie takie zabawki, jak chciały… rodzice rzecz jasna zakłopotani. Kiedy ojciec podawał mi prezenty przed kamienicą, mówił, że będą się im na pewno podobać. Zrobiłem swoje i ewakuowałem się czym prędzej.
– No to chujowo, panie – spuentował. Korzystając z tego, że bardziej staliśmy, niż jechaliśmy, sięgnął do schowka, wyciągając paczkę czerwonych Marlboro. – Papieroska?
Wyciągnąłem jednego, drugą ręką zdejmując sztuczną brodę. Taksiarz podał mi zapalniczkę.
– Ratuje mi pan życie – mruknąłem, podpalając szluga. Zaciągnąłem się, czując, jak wraca dobre samopoczucie.
– To gdzie jedziemy teraz?

Dalszy ciąg znajdziesz TUTAJ

Wesołych. Naprawdę.

Wiosna, święta… choć nigdy nie byłem zwolennikiem tej pierwszej, a mówiąc „święta” miałem na myśli bardziej Gwiazdkę, to i tak jest to pewien czas odnowy… co nawet i ja czuję.
Z tej właśnie przyczyny, chciałbym życzyć Wam zielonych, w miarę ciepłych (w miarę. Bez przesady. Proszę) Świąt Wielkanocnych.
Życzenia te kieruję z uwzględnieniem tak grupy Tfórca na FB, jak i czytelników bloga czy wielkanocnego demonicznego zajączka. Słowem – ktokolwiek tu zagląda.

I najważniejsze, byście przez następny rok i resztę Waszych dni mieli wiele powodów, by uśmiechać się tak, jak przy oglądaniu tego filmu:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=lfwXBXKSR0c[/youtube]

Epilog i cała reszta

 

Znowu się spotykamy.

 

Trochę mnie tu nie było, prawda? Praca zabiera dużo czasu, jednocześnie pomagając mi lepiej zorganizować dzień, a te płyną o wiele szybciej, niż bym przypuszczał, że mogą. To… dobrze. Znaczy – pracuję.

 

Tymczasem chciałbym zaprosić Cię, drogi Czytelniku, do lektury mojego opowiadania „Epilog” opublikowanego na pisarskim blogu „Gryzipiórek”, którego mam zaszczyt być współautorem.

Read More

Radosnych!

 

Ech, wiecie, jak to przed świętami. Być może nie będziemy się mogli przeczytać, więc chciałbym już teraz…

Życzyć Wam magicznych, absolutnie fantastycznych świąt Bożego Narodzenia
By śnieg padał, pod nogami układając puszysty dywan
Temperatury nie spadały za nisko, ani nie skakały za wysoko
Wigilia odbywała się w ciepłej,radosnej atmosferze
(I by nie była nudna)
Zaś w radiu samych dobrych kolęd

A przede wszystkim

Życzę Wam, byście odkrywali same dobre, wciągające historie,  chłonęli je – literka po literce. I byście zdali sobie sprawę, że każdej z nich czegoś brakuje, nawet tym najlepszym, opisywanym przez mistrzów pióra.
Gdyż nie ma historii, która była by lepsza, bardziej wciągająca czy niesamowita – niż Wasza.

A na koniec – obrazek Rafała Kosika, który pozwolił go rozsyłać:


Autorzy pod choinką

 

Wieczór już zapadł, miasto pogrążyło się w jeszcze jednym letargu, wykreślając z kalendarza następny dzień do świąt. Tymczasem te na krótką chwilę zawitały do Expo Cafe, gdzie grupa autorów zebrała się, by – miast opłatka – podzielić się ze wszystkimi czymś dla nich najważniejszym – swoją sztuką.

Dyskusje nie miały końca, uśmiech zagościł nie tylko na twarzach naszych bohaterów, ale i publiki. W miłym otoczeniu, wśród świeczek, książek i wyświetlanych – nie nachalnie – slajdów toczyło się spotkanie autorskie pisarzy O, choinki.

Relacja jest już dostępna na stronie autorskiej Ewy Bauer. Mi pozostaje tylko zaprosić do przeglądania zdjęć.

Zapraszam :)

 

KLIKNIJ MNIE :)

O, choinka! – W Krakowie Gryzipiórki śledzą amatora, co skrył się Pod Strzechą

 

I nie tylko oni… ale już wyjaśniam: Przez chwilę mojej – nazwijmy to – niepisalności tutaj, nazbierało się parę spraw, które nie mogą czekać. Nie lubię kolejek. Wszystko do gara!

O, choinka w Krakowie!
-Spotkanie autorskie-

 W Piątek, dnia 16 grudnia 2011 o godzinie 17:00 rozpocznie się w Krakowie spotkanie autorskie pisarzy, którzy postanowili wziąć udział w projekcie „O, choinka”. W tym, mojej skromnej osoby. Trochę się stresuję, w końcu pierwszy raz będę w ten sposób promował swoją twórczość, ale mam nadzieję, że mi w tym pomożecie – przybywając.

Oto dokładne dane i namiary:

              EXPO Cafe na Politechnice Krakowskiej, ul. Warszawska 24  (budynek Wydziału Architektury)
 Piątek, 16 grudnia 2011
Godz.17:00-22:00

Można też zameldować się na Facebooku: TUTAJ

                                                                                                                                                                                        Czekam na Was

29 Kulturkampf

Z kolei w Sobotę, 17 grudnia od godziny 18, w Chacie Pod Strzechą (Pędzichów 3) odbywał się będzie 29 już Kulturkampf. Ostatnio nie mogłem być z powodu choroby – tym razem się zjawię. Obiecuję.
I jak zwykle przeczytam jeden z moich tekstów. Który? Sam jeszcze tego nie wiem, ale – jak zwykle – postaram się, by było ciekawie.

część literacka 18-21
18.00-18.10 MARCIN ADAMOWICZ ( GUDRUN I…)
18.10-18.20 ALFABET LITERACKI ( B JAK BRETONNE)
18.20-18.30 MATEUSZ BIERNAT ( PAKIET STANDARDOWY)
18.30-18.40 KAMIL CZEPIEL ( Przedśmiertny neuroleptyk)
18.40-18.50 TOMASZ CZURYŁOWICZ ( WOLNA TRYBUNA POETYCKA)
18.50-19.00 HANNA DIKTA ( DIKTA POEZJA)
19.00-19.10KRYSTIAN KAJEWSKI ( ABCDARIA)
19.10-19.20 KAZIMIERZ KYRCZ ( nurt bizarre)
19.20-19.30 ALTEA LESZCZYŃSKA ( BRAT, groza)
19.30-19.40 KRZYSZTOF DĄBROWSKI ( ANIMAE VILIS)
19.40-19.50 MONIKA ŁOKAJ
19.50-20.10 SŁAWOMIR MATUSZ
20.10-20.20 IRENEUSZ MÓL
20.20-20.30 MICHAŁ PIĘTNIEWICZ
20.30-20.40MICHAŁ SOLANIN
20.40-20.50 MICHAŁ STONAWSKI
20.50-21.00 MIKOŁAJ ZALEWSKI

Oczywiście, zapraszam na FACEBOOKA całej akcji.

     Gryzipiórek bazgrze w sieci

Czym jest Gryzipiórek? Z definicji – nieudolnym literatem. Oczywiście, nie poczuwam się za takiego, ale chciałbym ogłosić, że pod taką właśnie nazwą wystartował w sieci blog, na którym znajdą się opowiadania, wywiady i recenzje… moje i moich kolegów po piórze.

Już teraz można przeczytać parę opowiadań. Zapraszam też do zapoznania się z innymi działami.

http://gryzipiorek.blogspot.com/

Śledztwo w rękach amatora zakończone!

Niedawno zakończył się konkurs, którego miałem zaszczyt być jurorem – Śledztwo w rękach amatora.
Jury w składzie:

Magdalena Pioruńska (redaktor naczelny Szuflady),

Piotr Dresler (redaktor naczelny QFantu),

Bartosz Szczygielski (redaktor działu recenzji Szuflady),

Michał Stonawski (zastępca redaktora naczelnego QFantu),

Robert Rusik (redaktor działu felietonów Szuflady)

dokonało subiektywnego i demokratycznego wyboru najlepszych dzieł.

Każdy z jurorów mógł przyznać jednemu opowiadaniu od 1 do 9 punktów.

Pierwsze miejsce zdobyło opowiadanie Rymowica” autorstwa Jarosława Andrasiewicza.

Drugie miejsce zdobył Szeryf z Erind” autorstwa Magdaleny Kempny.

Trzecie miejsce zdobyła Róża na ruinach” autorstwa Karoliny Kaczkowskiej.

Tuż za podium uplasowały się trzy opowiadania, które postanowiliśmy wyróżnić publikacją na łamach Szuflady.

Czwarte miejsce przypada opowiadaniu Imago” autorstwa Luizy Dobrzyńskiej.

Piąte miejsce zajmują dwie prace:

Przerwana więź” Katarzyny Damek oraz Kto zabił Czerwonego Kapturka?” Ewy Jazierskiej.

Więcej informacji na stronie Szuflady:

http://szuflada.net/?p=1715

Bo przyszedł Mikołaj

 

Ano właśnie. Przyszedł i postanowił, że ten czas – już świąteczny – będzie trochę inny. Bo ile się można patrzeć na tandetę?
Miło mi zatem pisać, iż parę godzin temu miała miejsce premiera nowej antologii opowiadań pisarzy zrzeszonych w facebookowej grupie „Tfórca” .

„O, choinka: Czyli jak przetrwać święta?” jest istotnie jednym z tych produktów, które się wymienia po pytaniu „Co wziąłbyś/wzięłabyś ze sobą na bezludną wyspę” – to ratunek dla tych, którzy czują się odcięci w morzu świątecznych kolęd bez treści, magii bez iskier i uczuć na pokaz.

A wśród tych wszystkich opowiadań znalazło się i moje – „Najcenniejszy prezent”. Poznacie losy pewnego Mikołaja do wynajęcia, młodego człowieka z ambicjami, by raz na rok zrobić coś miłego… i dobrze na tym zarobić.

Z radością (nieukrywaną) przedstawiam Wam „O, choinkę”.

Aby pobrać za darmo w formatach Mobi , Epub czy Pdf wystarczy wejść na TĘ stronę i „kupić” książkę. Zapraszam też na naszego Facebooka:

TUTAJ

Mam nadzieję, że będziecie się dobrze bawić, a po wszystkim opowiecie swoje wrażenia. Niedługo dalszy ciąg niespodzianek… oj, będzie się działo!

http://www.o-choinka.pl/

O, choinka!

 

Jeśli zastanawiacie się, jak przetrwać te święta, być może bezśnieżne, z tandetą wokół, „Last Christmas” puszczanym po raz n-ty w radiu i Kewinem, który po raz setny chyba daje się zamknąć w domu, a potem gubi w Nowym Yorku, mam dla Was propozycję.

Już niedługo będzie bowiem miała miejsce premiera darmowego zbioru opowiadań „O, choinka! Czyli jak przetrwać święta”, w którym ukaże się moje opowiadanie „Najcenniejszy prezent” .

„O choinka” jest e-bookiem, drugą już inicjatywą – po „Halloween” – pisarzy z klubu Tfórcy. Tym razem opowieści nie będą skupiać się na grozie (choć moja – oczywiście – tak)… niemniej z tą książką przetrwanie świąt będzie o wiele łatwiejsze.

Już wkrótce na Virtualo.pl

 

Tymczasem zapraszam na naszego facebooka oraz stronę internetową:

 www.o-choinka.pl

Niedługo dalsze informacje.

 

 

Wesołych świąt!

Wszystkim czytelnikom (bloga i nie tylko ;p) chciałbym życzyć jak najcieplejszych (w sercu) świąt okraszonych białym puchem i zapachem świątecznych wypieków unoszącym się w domach. Oby Wam nadchodzący rok przyniósł wiele miłych niespodzianek, powodów do uśmiechu i łez radości.
A na nowy rok, sylwestra właściwie – wystrzałowej zabawy w towarzystwie przyjaciół!

Tego Wam życzę teraz, a już niedługo będę miał dla wszystkich świąteczną niespodziankę. Jak na razie – dwa iście świąteczne filmiki :)

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén