Tag: Michal Stonawski (Page 1 of 5)

To był dobry rok

dobry rok

Nazywam się Michał Stonawski i mam 23 lata – czuję się trochę staro, czasami bywam zmęczony ponad miarę i często myślę o śmierci. Mam nadzieję, że kiedyś, kiedy będę starszy przeczytam te słowa i skonfrontuję z otaczającą mnie rzeczywistością. Przez ostatni rok próbowałem wygrzebać się z głębokiej dziury w moim życiu – myślę, że po części mi się to udało, ale efekty przebywania z dala od słońca i świata będę odczuwał jeszcze długo.

To był jednak dobry,zapracowany rok – nie wydałem dużo, w każdym razie mniej, niż w roku wcześniejszym (który, o ironio, był beznadziejny). Wydałem za to dobrze – a pisałem jeszcze więcej, czego wynikiem jest fakt, że po raz pierwszy odkąd debiutowałem – mam teksty na zapas i takie, które dopiero czekają na wydanie w paru antologiach.

dowpisu

To był żywiołowy rok. Maczałem swoje palce (a czasem nawet łokcie) w drugiej edycji KFASONU, zostałem wybrany na wiceprezesa Polskiego Stowarzyszenia Miłośników Literatury Grozy, organizowałem pierwszą edycję Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego – i udało się. Daliśmy radę, gala się odbyła (nie bez przeszkód i zamieszania, jak to bywa), Krzysztof Maciejewski okazał się Wielkim Wygranym, a ja prawie się popłakałem, widząc, jak on prawie się popłakał. Później, całkiem niedawno, ruszyła też strona polskagroza.pl – nie tylko informując o newsach związanych z nagrodą, ale także stając się portalem dla wszystkich tych, którzy o polskim horrorze chcą wiedzieć więcej – o tym, co się w nim dzieje i jakie nowości wychodzą. Tak, jak sobie to wymarzyłem – i tak, jak przy okazji startu Nagrody obiecywaliśmy. Strona działa, a ja nie mogę się przestać cieszyć.

To był też bardzo kulturalno-dziennikarski rok. Organizowałem spotkania autorskie, i koordynowałem blok horroru na Falkonie. Z bloku nic nie wyszło, ale parę naszych prelekcji się odbyło, a na widowni siedziało zdumiewająco dużo osób. Podjąłem też współpracę z portalem Dzikabanda.pl, co poczytuję sobie za zaszczyt. Dziś pisuję tam artykuły związane z serialem „American Horror Story”, które mają czytelników (co także za zaszczyt sobie poczytuję).

To był też konwentowy rok. Promowałem książkę, której wydanie ciągle leży pod znakiem zapytania, jako, że w trakcie obmyślania planu marketingowego z przedstawicielami wydawnictwa Bellona, to nagle i niespodziewanie się rozmyśliło. Niemniej, walczę o „Mapę Cieni” dalej – czekam na odpowiedź paru wydawców, którzy – mam nadzieję – w przyszłym roku doprowadzą do wydania książki. Jesienne nagromadzenie konwentów przyczyniło się jednak do oszałamiającej promocji tejże – całą sprawą zainteresowało się radio i telewizja, co sprawia, że perspektywy są bardziej optymistyczne. Prócz tego zyskałem sporo świetnych znajomości i bywałem w miejscach, do których raczej nie miałbym szans się wybrać sam – bo zwyczajnie bym je zignorował, nie wiedząc nawet co tracę.

To był też rok nowych perspektyw. Dołączyłem do tworzącego się Alrauna Studio i razem z nimi mam szansę przeżyć przygodę, jako twórca gier komputerowych. Co zresztą czynię.

Zapracowany rok, w którym nauczyłem doceniać się małe piękno, a także radzić sobie z samotnością, zwątpieniem, przeszkodami losu i własnymi słabościami. Z paroma z nich.

Zyskałem też umiejętność życia chwilą. To prawda, mam plany na przyszłość. Już niedługo mam prowadzić wykład w Warszawie (co także jest zaszczytem, o jakim nie marzyłem) na Collegium Civitas, wśród wszystkich doktorów i magistrów, sam będąc jeszcze studentem. W dalszej perspektywie widzę parę antologii, parę wyjazdów, spotkania z ludźmi, z którymi spotykanie się sprawia mi (i im, mam nadzieję) przyjemność. Przestałem jednak przejmować się przyszłością.

Chociaż dalej jestem jej ciekawy.

Spotkajmy się na Kfasonie

Kfason Topka

Jest takie miejsce i taki czas – raz do roku w Krakowie spotyka się całe polskie środowisko grozy i horroru, na najbardziej prestiżowym i najważniejszym konwencie grozy w całej Polsce. To wydarzenie nazywa się KFASON, co tłumaczymy jako Krakowski Festiwal Amatorów Strachu Obrzydzenia i Niepokoju. Rok temu pisałem o nim jako o pierwszym konwencie grozy w ogóle – dziś jest to protoplasta dla innych tego typu wydarzeń. W obu wydarzeniach maczałem swoje paluchy, ale prawdziwą bohaterką jest Paluch. Magda Paluch, koordynatorka i pomysłodawczyni tego eventu, która własnym potem i krwią je okupiła. Dodatkowo, w trakcie KFASONu wręczona zostania po raz pierwszy Nagroda Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego, której mam zaszczyt być współpomysłodawcą i współorganizatorem. A wszystko to i jeszcze więcej – 18 października 2014. 

Było takie zdanie, które sobie zapamiętałem. Kapitularz, ledwie parę tygodni temu. Ktoś, chyba Dawid Kain pyta się chyba Marka Grzywacza, czy ten wybiera się na Kfason. I pada taka odpowiedź: Będę. Wszyscy będą na Kfasonie.

To zaledwie druga edycja, a już dorobiła się wielkiego uznania fanów polskiej grozy. To miejsce, gdzie odbywa się swoisty zjazd miłośników polskiej grozy. Tu są wszyscy – tu trzeba być.

I tak jest w tym roku. To, że będę nie ulega dyskusji. Ale co będę robił (poza sprawami organizacyjnymi Grabińskiego)?

O 12:00 rozpocznie się spotkanie autorsko-prelekcyjne, O tym, jak z szalonego pomysłu zrobić książkę – Mapa Cieni. O Książce będę mówił ja, Krzysiek Biliński, a poprowadzi je Franciszek Zgliński.

O 14:00 opowiem o Smakoszu z Rotenburga. Będzie z obrazkami. Ostatnio na Kapitularzu parę osób prawie zwymiotowało, wspominam to z pewną dumą.

Od 17:00 trwać będzie panel, na którym razem z Kazimierzem Kyrczem i Arturem Olchowym opowiemy O grozy pisaniu, czyli jak straszyć czytelnika.

10373804_697663413663787_3266167630316796752_n

PROGRAM

GODZINA
I P.
II P.
IIIP.
BIBLIOTEKA SZTUKI – PARTER
10:00 – 11:00 Seryjni rekordziści – kto zabił najwięcej? – Sylwia Błach Nieznani klasycy polskiej grozy – Paweł Mateja Powieść okultystyczna – Krzysztof Biliński
11:00 – 12:00 Andrzej Wardziak – spotkanie autorskie, prow. Michał Górzyna Stefan Grabiński – pisarz fantazmatyczny – Jacek Piekiełko Światło w filmie – Kamil Bernatek
12:00 – 13:00 Wojciech Gunia – spotkanie autorskie, prow. Paweł Mateja Jak z szalonego pomysłu zrobić książkę? – Mapa Cieni – Michał Stonawski, Krzysztof Biliński Dlaczego oglądamy złe filmy- fenomen kina klasy z – Marcin Rojek
13:00 – 14:00 Zbigniew Woźniak – spotkanie autorskie, prow. Michał Górzyna Ziemia maleje razem z grozą – kulisy jasnych stron rozwoju – Andrzej Tucholski Od 13.30 – Project Escape – Peti Nowacki Stephen King w krótkiej formie, Paulina Król, Jarek Turowski, Juliusz Wojciechowicz
14:00 – 15:00 „Co w Horrorze i Fantastyce na północy wyje. Rzecz o Okiem na Horror, Konwencie Gryfcon i Bestii.”Piotr Rozmus i Sebastian Sokołowski O przemijaniu efektów specjalnych i o tym jak straszą horrory z lat 70., a jak dzisiejsze – Robert Ziębiński Crossed-horror ekstremalny w formie komiksu – Karol ZdechlikUWAGA!!! 18+ Smakosz z Rottenburga – Michał Stonawski
15:00 – 16:00 Łukasz Henel – spotkanie autorskie prow. Franciszek Zgliński Historia efektów specjalnych – Kornel Danielewicz Bizarro – Michał Reut Thomas Ligotti – Udręka samoświadomości. Psychotopografia w literaturze weird fiction – Wojciech Gunia
16:00 – 17:00 Magda Kałużyńska – spotkanie autorskie, prow. Paulina Król Odludzie – jak zrobić film grozy? Kornel Danielewicz, Kamil Bernatek Panel GOREfikacje S. Błach, T. Czarny, Ł. Radecki, D. Kain prow. Marek Grzywacz Pewien Apacz i groza w oparciu o najnowsze badania amerykańskich naukowców- Dariusz Kuchniak
17:00 – 18:00 Panel: „O grozy pisaniu, czyli jak straszyć czytelnika. Estetyka gore kontra klimatyczne niedopowiedzenie”– Kazimierz Kyrcz Jr, Artur Olchowy, Michał Stonawski, Jarek Turowski, Juliusz Wojciechowicz, prow. Michał Gacek Miejskie legendy Japonii – Marek Grzywacz Najstraszniejsze momenty w popkulturowej papce medialnej– Łukasz Radecki Recenzowanie horrorów – dlaczego jest z tym sporo zabawy – Krzysztof Maciejewski
18:00 – 19:00 Stefan Darda – spotkanie autorskie, prow. Magdalena Paluch Pokaz filmu krótkometrażowego Lament Paranoika i dyskusja na jego temat – Darek Kocurek Postapokalipsa – Robert J. Szmidt
19:00 – 20:00 Pokaz filmów krótkometrażowych Smakosze cz.1 i cz. 2 (PREMIERA!!) Aleksandra Zielińska, Dawid Kain, Kazimierz Kyrcz Jr + koncert grupy Cry of Pain
20:30 Po raz pierwszy w Polsce: Uroczysta Gala wręczenia Nagrody im. Stefana Grabińskiego !!

Ponadto poza murami Arteteki odbędzie się spotkanie „Jak straszy Kraków – warsztaty z wyobraźni” – literacki spacer z udziałem Łukasza Orbitowskiego i Jana Krasnowolskiego. Będziemy poruszać się tropem krakowskiego mroku i wątków prozy bohaterów wieczoru. Moderatorem spaceru jest Jan Bińczycki. Wymarsz o g. 18:00 spod Arteteki przy ul. Szujskiego, finał w pubie Select przy ul. Wilhelma Feldmana 1a. Ilość miejsc ograniczona, obowiązują zapisy.

Przydatne LINKI

– Wydarzenie na Facebooku
fanpage KFASONu na Facebooku
fanpage Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego
strona nagrody

GOSCIE KFASONU
ALEKSANDRA ZIELIŃSKA
JOANNA WIDOMSKA
DAWID KAIN
KAZIMIERZ KYRCZ JR
MICHAŁ STONAWSKI 
STEFAN DARDA
KRZYSZTOF „KORSARZ” BILIŃSKI
MICHAŁ GACEK
MICHAŁ JANKOWSKI
SYLWIA BŁACH
MAGDALENA KAŁUŻYŃSKA
MAREK GRZYWACZ
KRZYSZTOF MACIEJEWSKI
ŁUKASZ RADECKI
ROBERT ZIĘBIŃSKI
WOJCIECH GUNIA
PIOTR ROZMUS
SEBASTIAN SOKOŁOWSKI
ROBERT J. SZMIDT
ANDRZEJ WARDZIAK
ANDRZEJ TUCHOLSKI
DAREK KOCUREK
…i inni!
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=LpkJdzPOEsA[/youtube]

Mrowienie w mózgu

Mrowienie topka

Grywam z reguły w dobre gry – posiłkuję się opinią znajomych, poleceniami i tak dalej. W ten sposób odkryłem takie cacuszka, jak „Antichamber”, czy „Dear Esther”. Z polecenia kumpla, zagrałem w mojego pierwszego RPGa „Might and Magic VIII”. W Heros III zagrałem, kiedy przebrnąłem przez pierwszą rozgrywkę u kolegi i tak dalej, i tak dalej. To były dobre gry, ale kończąc je, za każdym razem czułem się inaczej. I mało było takich, które mnie w jakiś sposób nie zmęczyły (w tym dobrym kontekście), a w jakiś taki dziwny sposób naładowały. 

Dziś się tak poczułem. Znacie ten dziwny stan, kiedy mózg zaczyna mrowić? To to uczucie. Jakby mi ktoś zakręcił korbką. Zresztą, być może tak się stało?

To nie jest recenzja, sam rzadko czytam recenzje, chyba, że dotyczą produktu, co do którego już jestem przekonany. To polecenie. Zwłaszcza, że „The Vanishing of Ethan Carter” to debiut polskiego studia „The Astronauts”. I choć sama gra jakimś dziwnym trafem dostosowana jest do dubbingu angielskiego, na czym straszliwie traci nasz polski język (słowa zupełnie nie pokrywają się z ruchem ust. Nawet nie próbują udawać), nie mogę powiedzieć o niej złego słowa. W niezrozumiały dla mnie sposób, już od pierwszych minut zostałem nią omotany. Co o tym zadecydowało? Czy to przepiękna grafika, stawiająca tę pozycję w absolutnej czołówce, jeśli chodzi o najpiękniejsze i najbardziej klimatyczne gry, w jakie udało mi się zagrać, czy muzyka, która… cóż, nie szarpnęła moją duszą. Nie zachwyciła – zrobiła coś lepszego. Stała się tłem, które idealnie skomponowało się z obrazem. Delikatnie sterowała moimi emocjami, czasem wzbudzała zachwyt, czasem napięcie. Jeśli mówimy o mózgach, to ścieżka dźwiękowa z gry mój mózg masowała.

I wreszcie fabuła. Prosta, ale wciągająca. Dobrze rozegrana, bo spotkałem się z zagadką, z dochodzeniem i sam musiałem poskładać całość do kupy. Fabuła literacka, bowiem już od początku „Zaginięcia Ethana Cartera” moim ruchom towarzyszył narrator – czyli moja postać, detektyw. I zawsze, kiedy się odzywał, słuchałem go tak, jak czytam dobrą książkę. A jeśli już przy nich jesteśmy – gra nie tylko oscyluje wokół literackości. Jest nią wręcz nasiąknięta. Wnikliwy gracz od razu dostrzeże nawiązania do Lovecrafta, Poego, czy paru innych pisarzy.

I tu skończę. Bo nie ma sensu mówić więcej – nie trzeba, kto miał zostać zachęcony – został. Nie jest to gra dla każdego, ale dla tych, co lubią wsiąknąć i się zrelaksować, by potem wyjść z przygody bogatszym o nowe doświadczenie.

Ogłoszenia

Korzystając z okazji.

W najbliższych miesiącach będę gościł na paru konwentach, na które serdecznie zapraszam:

Już 3-5 października będę gościem Krakowskiego Imladrisu. A tam:
Sobota
– 11:00 – 11:30 Michał Stonawski – spotkanie autorskie
– 20:00 – 21:00 Panel Groza w Krakowie, prowadzi Jakub Kumecki.

18 października będę gościem również Krakowskiego konwentu miłośników grozy KFASON. 
Gdzie opowiem trochę o Kanibalu z Rotenburga i wezmę udział w paru interesujących panelach.

24-26 października będę gościem Sosnowieckiego Porytkonu. 
Gdzie wezmę udział w panelach, będzie okazja przyjść na moje spotkanie autorskie (gdzie będzie mowa o Mapie Cieni)

7-10 listopada będę gościł na konwencie Falkon 2014
A tam parę paneli, kanibal z Rotenburga i Mapa Cieni.

O szczegółach będę oczywiście informował na swoim profilu autorskim, także nie zapomnijcie go obserwować.

Aha – i już niedługo, bo 14 października 2014 premierę będzie miała antologia wydawnictwa Replika „Oblicza Grozy”, w niej moje opowiadanie „Klatka”. I oczywiście nie jest to ostatnie, co w tym roku zostanie zaprezentowane – zostajemy w kontakcie?

O tym, jak z szalonego pomysłu zrobić książkę.

Mapalogo

 

Dwa lata. 17 lipca 2012 roku, razem z moim przyjacielem, muzykiem i fotografem, Krzysztofem Bilińskim, zaczęliśmy pracę nad czymś, co roboczo nazywało się „Projektem domków strasznych”. Ale historia tego przedsięwzięcia sięga o wiele głębiej w przeszłość. Zanim rozwinę, chciałbym tylko powiedzieć jedno: Przez ostatnie dwa lata ukrywałem prawdę, wspominając o „tajemniczym, nawiedzonym projekcie”. Przez ostatnie dwa lata 16 Polskich autorów grozy pracowało w pocie czoła, by mój szalony pomysł stał się czymś namacalnym, udoskonalając go i uświetniając swoją obecnością. Dwa lata czekałem na dzisiejszy dzień – bym mógł wreszcie ujawnić w czym rzecz. Od wczoraj jest to możliwe. 

Czym jest Mapa Cieni? 

Myślę dziś o dniu, kiedy wszystko się zaczęło – zanim 19 maja 2014 roku pojechaliśmy z Krzyśkiem do Warszawy, by rozmawiać z jednym z największych Polskich wydawców o wydaniu książki. Dla mnie cała sprawa zaczęła się, kiedy pierwszy raz trafiłem do rzekomo nawiedzonego domu na ul. Kosocickiej w Krakowie. Coś się tam stało – to już nie ważne, ale nie byłbym sobą, gdybym nie zainteresował się tematem… głębiej. Zacząłem szperać i szperałem tak długo, aż pomyślałem sobie – a może by zrobić z tego… książkę?

Szalony pomysł, przyznacie. Traf chciał, że na jednym ze spotkań literackich w Krakowie, o nazwie Kulturkampf, spotkałem człowieka, który pochwalił mi się, iż jest fotografem. Bardzo dobrym fotografem (o tym, że był także członkiem zespołu Vedymini i grał m.in na Nordconie w 96 dowiedziałem się później). Uderzyłem więc z szalonym pomysłem do niego, a ten człowiek, zamiast mnie obśmiać – zapalił się jak pochodnia.

A chwilę później byliśmy już przyjaciółmi.

W niedługi czas później powstała na facebooku specjalna, tajna grupa, w której wkrótce zagościli znani polscy autorzy grozy. Ale chwileczkę, po co? Dlaczego?

Wyobraźcie sobie książkę, której dotychczas nie było na Polskim rynku wydawniczym – połączenie fikcji literackiej i literatury faktu.

Mapa Cieni by Krzysiek

Grafika: Krzysztof Biliński

Literatura faktu:

Składa się z 16 reportaży mojego pióra. W reportażach tych zawarta jest wiedza historyczna 16 miejsc, o których mówi się, iż są nawiedzone. Są też opowieści mieszkańców, świadków, sąsiadów, których udało się nam przepytać. Są wreszcie nasze wrażenia i opis danego miejsca – czymkolwiek jest, czy hotelem, czy domem, mieszkaniem, czy wreszcie nawet… nawiedzonym lasem. Każde z tych miejsc jest całkowicie prawdziwe, do każdego można bez problemu trafić i poznać, dzięki fenomenalnym zdjęciom Krzyska Bilińskiego.

Praca nad tą częścią trwała od 17 lipca 2012 do 6 marca 2013.

Beletrystyka:

Do każdego z reportaży dołączone jest opowiadanie Polskiego autora grozy. Mamy na pokładzie zarówno starych wyjadaczy, młodych początkujących, jak i nawet debiut. Wszystkie opierają się na tym, co razem z Krzyśkiem znaleźliśmy w badanych lokacjach. A oto i autorzy:

Kazimierz Kyrcz Jr.
Dawid Kain
Łukasz Radecki
J. D. Bujak
Piotr Roemer
Sylwia Błach
Aleksandra Zielińska
Krzysztof Maciejewski
Magdalena Kałużyńska
Krzysztof Biliński
Michał Stonawski
Marek Grzywacz
Rafał Christ
Franciszek Zgliński
Michał Gacek
Krzysztof T. Dąbrowski

 

Wydawca: 

To była tytaniczna praca – tak zgromadzonych autorów, jak i Krzyśka i moja. Wiele zrobionych kilometrów, dziesiątki spotkanych i przepytanych osób. Setki notatek. Miesiące tracenia i odzyskiwania wiary, kiedy szukaliśmy wydawcy.

Aż ten się znalazł.

I w rekordowym czasie zawezwał nas do siebie, do stolicy. Na już – szybko. Gdyż potencjał jest wielki. Tam też dowiedziałem się, dzięki radzie pani Ewy od marketingu, że mogę już napisać ten wpis.

Z dniem 19 maja 2014 wydawcą Mapy Cieni zostało wydawnictwo Bellona. Oficjalne zapowiedzi pojawią się pewnie już niedługo. I wtedy też ujawnione zostanie, kiedy książka trafi do księgarń. Póki co wiem to tylko ja i wyżej wymienione osoby – a co, niech zostanie trochę tajemnicy.

Ciekawostka: 

W trakcie prac, razem z Krzyśkiem utworzyliśmy kanał na YT, na który wrzucaliśmy filmowe ścinki z wizyt w nawiedzonych miejscach. Szybko zgłosiło się do mnie parę portali, bym napisał o swojej pracy, oraz… TVN.

https://www.youtube.com/user/HauntedProjectKrakow/videos

A kiedy ostatnio zajrzeliśmy w ten zakątek internetu, spodziewaliśmy się zobaczyć pajęczyny – miast tego, ujrzeliśmy 90 tyś wyświetleń i partnerstwo reklamowe z serwisem YouTube.com.

Jesteśmy pełni optymizmu.

A ja? A ja jestem zmęczony, ale szczęśliwy.

Stonawski na Smokonie

cropped-smokon_logo

Już 10-go Maja odbywać się będzie jednodniowy konwent organizowany przez Krakowski Klub Fantastyki „Krakowskie Smoki” – nazwany Smokonem. Będę tam i ja. 

Smokon rozgrywać się będzie w Krakowskiej Artetece, co mnie wyjątkowo cieszy. Wygląda bowiem na to, że to miejsce zaczyna być Krakowskim przyczółkiem fantastycznym. Od Kiedy Magda Szostak zorganizowała tam w zeszłym roku KFASON, a w świat poszła wieść, że tworzy się (i będzie silnie z KFASONem związana) Nagroda im. Grabińskiego (w czym mam zaszczyt mieć swój niecny udział), ciągle jesteśmy świadkami rozkwitu Małopolskiego Ogrodu Sztuki. Zaraz po KFASONie zawitał tam klub fantastyki (emigrując z pobliskiego YMCA), a teraz… cóż, szykuje się kolejna atrakcja, czyli Smokon właśnie.

Wśród zaproszonych gości znalazły się takie nazwiska jak: Anna Kańtoch, Andrzej Pilipiuk, Sebastian Uznański, Nina A. Neumann, Paweł Majka, Kamil Czepiel, Marcin Rusnak, Jarek Turowski, Jarosław Urbaniuk, Juliusz Wojciechowicz, Simon Zack i Michał Stonawski. 

Smokon1

Miło mi więc zaprosić na Fanpage Smokonu,  gdzie jest już link do programu konwentu.

Z informacji innych:

Już niedługo będzie się można zgłaszać do konkursu literackiego HORROR NA DEBIUT organizowanego przez Okiem na horror. Już teraz serdecznie zapraszam do udziału.

okiemna

O tym będę jeszcze informował przez swoją stronę na FB – https://www.facebook.com/mstonawski

Opowieści o zabawkach

topka

Kiedy wróciłem z ostatniej wędrówki świat napadł mnie, przytłoczył, potargał i nawrzeszczał mi do ucha. Wystarczyło parę dni w lesie, bym odzwyczaił się od wszędobylskiego rwetesu i natłoku informacji. A mówię o tym dlatego, że wkrótce pojawią się moje kolejne gawędy, ale wcześniej – no właśnie – informacje.  

Informacji nie ma dużo. W zasadzie – z tych naglących – jest jedna, ale za to ważna. Chciałem mianowicie zaprosić serdecznie wszystkich Was, każdego z osobna i Ciebie też na spotkanie z autorami antologii „Toystories”, do których należy także moja skromna osoba.

W „Toystories” przeczytać można mojego szorta „Lalka”, o której piszą m.in. tak:

Nigdy nie potrafiłem zrozumieć, o co chodzi z tymi całymi zastrzykami i dlaczego dzieci tak bardzo się ich boją. Opowiadanie Michała Stonawskiego otworzyło mi poniekąd oczy na lęk przed igłami… Historyjka jest krótka, ale nastrojowa. Autor pokazał, że nawet z prostego pomysłu da się stworzyć coś strasznego. Osobiście bardzo doceniam taką umiejętność — cechuje ona grozopiewców z najwyższej półki. Przeczytanie „Lalki” zajmuje dosłownie kilka chwil. Polecam lekturę do poduszki — szybki, literacki strzał na dobranoc, a potem gasimy światło i czekamy na efekty… Brrr! Dodam jeszcze, że bardzo spodobała mi się ilustracja do opowiadania Stonawskiego. Klimatycznie dopełnia niepokojącą historyjkę.

Cała recenzja TUTAJ

Autor tworzy klimat zagrożenia już od pierwszych akapitów, opisując deszcz jako swego rodzaju monstrum. Mimo że ideą jest proste „nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”, utwór zapada w pamięć.

KLIK

Opowiadanie Michała Stonawskiego pod tytułem „Lalka” na nowo przeniosło mnie w świat, w którym przed snem nieśmiało spoglądałam na swoją kolekcję uszkodzonych Barbie, Dian i innych plastikowych panien. Króciutka nowelka z dreszczykiem.

KLIK

Spotkanie odbędzie się już 12go kwietnia w Artetece WBP w Krakowie. WIęcej informacji na plakacie i WYDARZENIU FACEBOOKOWYM 

Książkę można kupić w sklepie wydawnictwa Morpho.

toystories

Po Pyrkonie

topka

Zastanawiam się, jak mam opisać fantastyczne szaleństwo w paru słowach. Jak opisać trzy dni pełne wspólnej zabawy, klimatu i – mówiąc szczerze – zajebistości? A co mi tam – spróbuję. 

Pyrkon 2014 to:

Konwentowy Dżisas!

Nie te kostki.

Czyste (!!!) łazienki! – Serio, pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, kiedy w ubikacjach panował ład, porządek, a papier zawsze był tam, gdzie miał być. Dla pań sprzątaczek ukłony aż pod ziemię.

Mangowcy w swoim bloku – czyli nawet nie wiem gdzie. Ważne, że nie trzeba było uciekać przed kocimi uszkami, a kocie uszka mogły bawić się dobrze, ba, zajebiście.

Percival! – I pogo, do którego poszedłem i z którego wróciłem wkurzony. Pogo jest fajne, ale ma swoje zasady – jedną z nich jest: NAĆPANYCH GOŚCI BOKSUJĄCYCH WSZYSTKO I WSZYSTKICH WYWALAMY NA ZBITY PYSK. Zwłaszcza, że w pogo znaleźć można było 13-latków i dziewczyny. A na wspomnianych wyżej argumenty pięściowe nie działały. Samego koncertu komentować nie trzeba, jak zawsze zespół dał radę!

Brak kolejek – bramki, nawet te psujące się, to był genialny pomysł. Przepustowość na poziomie eksperckim, a z tego, co słyszałem – przez konwent przewinęło się 24 000 ludzi. Co dobitnie było widać (i czuć) na wielkim sleepie i zapewne w konwentowej szkole.

Masa luda – tego już komentować nie muszę.

Blok literacki upchnięty w jednym budynku – dosyć ciasnym, choć w obu aulach było dużo miejsca. Niemniej, wolałbym, by Pyrkon bardziej promował literaturę, miast Cosplay’ów.

Nowa polecanka muzyczna – Miałem bowiem przyjemność poznać wokalistkę zespołu Aurora Lights, na którego stronę (i do odsłuchania kawałków) stanowczo zapraszam: http://www.mixcloud.com/auroralights/

I wreszcie:

Spotkania z ludźmi. Czyli to, co na konwentach jest najważniejsze. Zarówno poznanie nowych osób, jak i zobaczenie wreszcie tych znanych z sieci, oraz spotkanie się na piwie ze znajomymi. Wszystko to razem – długie i owocne dyskusje, oraz bitwa z własnymi myślami. Bo niektóre rozmowy dały mi tematy do rozmyślań, w efekcie zaś – małych zmian w moim pojmowaniu pisania i bycia osobą piszącą. Za co szczególnie dziękuję Romkowi Pawlakowi.

Pyrkon

Od lewej: Julek Wojciechowicz, Franciszek Zgliński, Stefan Darda, Michał Stonawski, Marcin Rusnak. Zdjęcie robił (chyba) Piotrek Sender

Zresztą, wystarczy popatrzeć na zdjęcie powyżej. To jest konwentowanie, które cenię sobie najbardziej.

I najważniejsze:

1 (5) 

Drugiego dnia konwentu została zaprezentowana statuetka Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. O koncepcji nagrody mówiliśmy Stefan Darda i ja, natomiast mój przyjaciel, Franciszek Zgliński, odpowiedzialny jest za projekt graficzny. Który powala.  Zresztą, przekonajcie się sami:

10002919_453321801465536_1072057835_n

I jeszcze film:

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=v85k-cOAyn0[/youtube]

Tak, to będzie dobry dla polskiej grozy rok. Zapraszam na Fanpage:

https://www.facebook.com/NagrodaGrabinskiego

Ssanie ma branie – czyli rzecz o Wampirach.

premiera topka

Już w poniedziałek, trzeciego marca odbędzie się ogólnopolska premiera antologii „Księga Wampirów”. Spotkania odbędą się w Krakowie i Warszawie. 

Komu bliżej – temu w drogę. Serdecznie zapraszam na oba spotkania – tu link do tego Warszawskiego. Ja zaś, z oczywistych względów, będę gościł na spotkaniu Krakowskim, organizowanym w Artetece Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej – już od 17:00. W książce znajduje się moje opowiadanie pt. „Wampir.pl”, nie jest bardzo długie (jak zresztą żadne z moich opowiadań), ale mam nadzieję, że zadowoli lubujących się w wampirach czytelników, którzy lubią zadawać pytania i dostawać odpowiedzi.

Spotkanie poprowadzi mój przyjaciel, Franciszek Zgliński. Będzie to pierwszy raz, kiedy nie prowadzimy takiego eventu razem (jeśli znajdujemy się razem na scenie, zwykle tak to wygląda), jestem więc szalenie ciekaw, jak cała rzecz wypadnie. A i na samej scenie nie zabraknie znanych i lubianych autorów polskiej grozy. Zresztą… niech przemówi plakat:

1620929_10152454469844505_181364722_n

Zainteresowanych, zapraszam do kliknięcia w TEN KRAKOWSKI LINK.

Pamiętajcie: Arteteka WBP w Krakowie, ul. Rajska 12, godz. 17:00 – 3.03.2014. Później zaś – After, czyli to, co wszyscy lubią najbardziej.

Stonawski A.D. 2014

Topka

Rok 2014 trwa w najlepsze, przydałoby się więc zaktualizować plany wydawnicze – a tych jest sporo… zresztą, jak zawsze. Bo… co robi Stonawski, kiedy milczy? Odpowiedź znacie. 

W najbliższych miesiącach przewiduję udział w ośmiu projektach (pisma, antologie) – oczywiście papierowych, plus – jak zawsze – w następnej edycji „31:10”, choć do tego czasu pojawią się zapewne nowe projekty. Część z nich mogę już ujawnić – ba – nawet powinienem!

Jako więc pierwsze danie proponuję antologię „Toystories” wydawnictwa Morpho, a w niej, mój nieskomplikowany, acz zabawkowy króciak – „Lalka„, zawierająca skłębione strachy z mojego własnego dzieciństwa. Antologia wyjdzie już w marcu, dostępna w dobrych księgarniach i empikach.

TOYS AUT

… Co knuje pluszowy miś, wciśnięty gdzieś w zakurzony, ciemny kąt? Jakie wojny toczą między sobą plastikowe żołnierzyki, kiedy smacznie śpimy? Dostajesz już gęsiej skórki?

A jeśli, wyrywając się z sennego odrętwienia, uświadomisz sobie, że jesteś jedynie pionkiem na olbrzymiej, boskiej szachownicy? Dlaczego nie wolno operować lalek ani drażnić Świętego Mikołaja, tudzież upiększać swojego ciała zaawansowanymi technologicznie gadżetami?
No właśnie. W „Toystories” znajdziesz właściwe odpowiedzi, ale również pytania, postawione wprost i bez pardonu, z dorosłą konsekwencją, lecz dziecięcą, niczym nie skrępowaną dosłownością. Tu nie ma miejsca na kompromisy i konwenanse.
Zapraszam Cię na niezapomnianą przejażdżkę karuzelą wzruszeń, rollercoasterem groteski, diabelskim młynem makabry. Wstąp do naszego świata – miejsca, gdzie zabawki żyją, czują, kochają i nienawidzą. Do świątyni szalonych bogów i fanatycznych wyznawców, wirtualnej rzeczywistości i przerażającego „tu i teraz”.
Wejrzyj w samego siebie. Od dziś nic nie będzie już czarno-białe.…
Gotowi na danie drugie? Dziś szef kuchni poleca pełnokrwisty stek. A kiedy mówię o krwi, to znaczy, że będzie się działo – przed Wami pierwsza polska antologia poświęcona wampirom. I nie mam na myśli wróżek. Zdecydowanie, kiedy mówię „wampiry”, mam na myśli drapieżców, raczej do bycia czyimś chłopakiem nie zdolnym, bo niby jak zawrzeć związek z obiadem?
Oto więc księga Wampirów wydawnictwa Studio Truso, dostępna od premiery, 3 marca 2014, kiedy to w różnych miastach polski COŚ się stanie. Co? Będę informował.
Tymczasem – „Wampir.pl” w Księdze Wampirów.
1795536_742897515734865_1319945288_n
I tu zapowiedzi prozy się kończą, niech pozostałe osnuje mgła tajemnicy… którą sukcesywnie będę rozwiewał.
Dodam jeszcze, że chcący pogawędzić na żywo będą mieli okazje spotkać mnie na tegorocznym Pyrkonie (21-23 marca). Najłatwiej spotkać mnie będzie… oczywiście na prelekcjach poświęconych horrorowi, w szczególności na prelekcji poświęconej nagrodzie Grabińskiego, o której to będziemy opowiadać razem ze Stefanem Dardą. 

Na co komu Grabiński?

up

Na co komu Grabiński?
Czyli rzecz o polskiej grozy przebudzeniu.

 

19 października 2013 roku – Kraków. Na konwencie KFASON zostaje zapowiedziana Nagroda Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. Idzie nowe, niosąc za sobą – jak chyba każde nowe –  nadzieję, ale też i wątpliwości.

Nawet najbardziej wątpiący nie może zaprzeczyć, że 19 października był dniem przełomowym, o którym już mówi się wiele, a z pewnością będzie się mówić więcej. Mam tu na myśli KFASON – Krakowski Festiwal Amatorów Strachu Obrzydzenia i Niepokoju. Pierwszy w historii polski konwent poświęcony wyłącznie gatunkowi Grozy. Nie tylko literackiej, ale też filmowej, komiksowej, czy też tej najstraszliwszej – życiowej, obecnej w pracy, w szkołach, w domu.

KFASON był znakiem. Oto bowiem środowisko fanów grozy, do tej pory zdawałoby się małe, nic nie znaczące i rozproszone, buduje coś razem, scala się. Chyba każdy, kto był tam obecny poczuł, że przekroczona została jakaś granica. Nowe nadeszło i teraz bezwstydnie się panoszy, a wszelkie znaki na niebie, ziemi i trupach mówią – to nie koniec, przyjacielu.

Rzeczywiście. Wraz z pierwszym konwentem grozy objawiła się bowiem dosyć szczególna inicjatywa – nagroda literacka im. Stefana Grabińskiego (pozwolisz, Czytelniku, że będę używał tej skróconej formy). Na panelu o przyszłości grozy ogłosili ją pisarze Stefan Darda, Kazimierz Kyrcz Jr., Dawid Kain, Michał Gacek, a także niżej podpisany. Powitana została – jak przystało na tak ważną inicjatywę – oklaskami, oraz burzą pytań, wyczerpujących odpowiedzi i wizji pełnych nadziei. A kiedy oklaski i ich echa przebrzmiały, pojawiły się też wspomniane wyżej wątpliwości i nowe pytania – o potrzebę i przyszłość, która, choć nadeszła, czeka jeszcze z wyłożeniem wszystkich kart na stół.

To dobrze, w końcu niepokój to jeden z filarów dobrej grozy, ale możemy chyba zerknąć przyszłości przez ramię. Kto wie, co zobaczymy?

Teraźniejszość, czyli przeszłość.

 W sytuacji, w której postawiły nas wydarzenia z 19 października, trudno jednoznacznie określić, czy to, co uznawane było do tej pory za teraźniejszość polskiej grozy dalej nią jest, czy też należy już do przeszłości. Ciągle jesteśmy w trakcie wielkiego kroku na przód – i choć znajdujemy się już bardziej „po tamtej stronie”, ciągle nie dotknęliśmy butem ziemi. A dzielą nas dosłownie milimetry.

Nie da się jednak opowiedzieć o potrzebie Nagrody im. Grabińskiego, bez wspomnienia o przeszłej (czy też teraźniejszej) sytuacji literatury grozy w Polsce. Dobra książka (encyklopedia) mówi, że horror jest częścią dziedziny kultury, jaką jest fantastyka. Trudno się z tą definicją nie zgodzić, bo istotnie posiada wątki fantastyczne. Należy jednak  zauważyć fakt, że nie każda groza to horror – co bowiem można powiedzieć o tworach, które straszą (nierzadko bardziej, niż tradycyjny horror), zaś fantastyki w nich za grosz? Dotychczas radzono sobie z tym podpinając takie dzieła pod thriller i czyniąc im tym samym krzywdę, oddzielając od celu, jakim jest wywołanie u odbiorcy niepokoju, strachu czy też fascynacji.

Ale co by było, gdyby zagarnąć te wszystkie okruchy kultury w jedno miejsce? Nadać im imię? Powiedzieć; to, proszę Państwa, te wszystkie książki, filmy, zdjęcia, gry, a nawet muzyka – to wszystko nazywa się Groza. Wspólna nazwa rzuca światło na pewną prawdę – groza ma zadziwiająco wiele obliczy. To nie jest tylko fantastyka, to coś więcej. Nawet (zwłaszcza) w dziedzinie literatury. Okazuje się bowiem, że  grozę pisał nie tyko mistrz Grabiński, ale choćby też Sztyrmer, czy inni klasycy. Grozę tworzyli Barszewski, Meissner, Irzykowski czy Chromiński. Grozą emanował Reymont w swoim „Wampirze”, Adamowicz w „W starym dworze” czy Miciński pisząc „W mroku gwiazd”. Grozą parały się z Radziwiłłów Mostowska, czy też Żmichowska w swoim „Kościeju”. Ba, w grozie także maczał swoje palce wielki poeta, Juliusz Słowacki, pisząc „Balladynę”…! A przecież to jeszcze nie wszyscy, to tylko czubek góry lodowej.

…………

Więcej przeczytasz w najnowszym (2/2013) numerze magazynu „Horror Masakra”

horrormasakra.pl

Jeszcze w 2013

topka

Stonawski cały czas przy sterach – na koniec roku ma dla was nie jedną, nie dwie, a trzy publikacje – w tym dwa opowiadania. Nigdy się nie poddawaj – mówili. Tą lekcję odebrałem. Nigdy się nie poddałem i nigdy nie poddam. Na przekór – powiedzmy bez przeszkód – chujowemu życiu. I to jedno z życzeń noworocznych dla Was – nigdy się nie poddawajcie. 

Ale to już tak pobocznie, bowiem ja o czym innym miałem – o publikacjach. Chcecie? No to macie:

2013-12-20 18.29.50

Już dziś w sklepie on-line wydawnictwa morpho ukazała się antologia „Człowiekiem jestem” – w niej moje krótkie opowiadanie, szort w zasadzie „Problem z głowy” – ten sam szort możecie także przeczytać nie na papierze, a w sieci – jego papierowa geneza jest taka, że po prostu bardzo, ale to bardzo spodobał się twórcom antologii i bardzo chcieli go mieć… a mnie się bardzo miło zrobiło. No i jest – papierowe wydanie. A oprócz mnie duużo innych, ciekawych autorów z sporą ilością innych, ciekawych opowiadań. Ciekawie?

horrormasakra2

30.12.13 (czyli jutro) ukazać ma się drugi już numer czasopisma grozy „Horror Masakra”, w którym poczytać mnie będzie można w dwóch odsłonach – beletrystycznej i… publicystycznej. W piśmie znajdzie się bowiem moje starsze już wiekiem opowiadanie „Śpij dobrze” – do tej pory trzymane jako tekst tytułowy zbioru opowiadań (uroczo, prawda?). Może zresztą nim będzie – kto wie. Od strony publicystycznej ugryzłem natomiast temat grozy w naszym Polskim kraju poprzez pryzmat Nagrody Literatury Polskiej im. Stefana Grabińskiego której mam zaszczyt być współorganizatorem.

Do kupienia tutaj

Czy warto? Myślę, że tak. Mam nadzieję, że tak.

A jak Wy myślicie?

O tym, jak radzić sobie z kradzieżą

best

14 Grudnia 2013 roku zdumiałem się bardzo, widząc jak w niezwykłe zakątki polski mogą dojść moje słowa – na przykład do Wrocławia, na Uniwersytet Ekonomiczny, a jeszcze dokładniej – do gazety studenckiej „BEST”. Problem polegał na tym, że artykuł „Matrix dla opornych” został podpisany „Przemysław Trzaska” zamiast „Michał Stonawski”, zaś sam Michał Stonawski (czyli niżej podpisany autor) nic o tym fakcie nie wiedział.  

plagiat2

Z całej duszy nienawidzę złodziejstwa. Szczególnie złodziejstwa głupiego, bowiem jak można splagiatować artykuł okładkowy, w dodatku – splagiatować metodą kopiuj-wklej, nie zmieniając dosłownie niczego. No, może poza imieniem i nazwiskiem autora. Złodziej Trzaska na wstępie mnie więc porządnie wkurzył, by nie nazwać to inaczej. Niemniej, nie dowiedziałbym się o tym fakcie (albo dowiedział dawno po nim), gdyby nie mail od życzliwego czytelnika, któremu nie mogę podziękować imiennie, bo z imienia go nie znam… niemniej, z chęcią postawiłbym mu piwo. Więc jeśli mnie teraz czyta – niech o tym pamięta.

Oto, co zrobiłem:
– Dodałem informację o fakcie na swoim profilu autorskim, oraz prywatnym
– Napisałem na profilu pisma
– Napisałem do rzecznika prasowego Uniwersytetu Ekonomicznego, oraz Rektora tegoż. 
– Dodałem informację na wykop, celem zasięgnięcia pomocy (i nagłośnienia sytuacji). 

Z powyższych – nie udała się tylko akcja z Wykop.pl, gdzie mój „ból dupy”, jak to skomentowano, został prawie natychmiast zakopany, zaś ja pouczony, że z takimi rzeczami nie udaje się na Wykop.pl (jakbym nie widział tysięcy znalezisk polegających na sprawach złodziejskich. Tyle, że tam chodziło o rower, nie o własność intelektualną).

I tutaj także muszę podziękować – facebookowej (i blogowej i gram.pl-owej) grupie znajomych, rodziny, krytyków literackich, publicystów i pisarzy gatunków fantastyki i głównego nurtu, którzy natychmiast nagłośnili sytuację i stanęli za mną murem. Ale takim naprawdę wysokim i grubym. Takim na ponad 5000 osób z samego tylko jednego posta, która dowiedziała się o przestępstwie. Trudno by mi było wymienić z nazwiska wszystkich, dlatego (nie obraźcie się) wymienię parę nazwisk. O reszcie także pamiętam i obawiam się, że nie wypłacę się jeśli chodzi o stawianie piw wszystkim. Wyróżniam więc Konrada Staszewskiego za cenne rady prawne i Andrzeja Sawickiego z drugą połówką – za także cenne rady prawne i duuużo wsparcia. Dzięki. Serio. Piwo. Dwa piwa. Sami wiecie, zresztą.

Wracając do tematu – na efekty długo czekać nie było trzeba. Pod moim komentarzem na fanpage pisma pojawiła się nota o zaskoczeniu redakcji, chwilę później ze strony zniknęło samo pismo, a ja dostałem maila od red.nacz. Zresztą, co ja będę się rozpisywał – prowadziłem przecież dzienniczek, co i kiedy się stało. Oto i on:

14.12.13
– 14:48 – Dostaję maila od czytelnika.
– Piszę na Fanpage pisma
– Nagłaśniam sprawę na Facebooku
– Nagłaśniam sprawę na Wykopie – tu zostaję zakopany.
– Piszę maila do Rektora UE, oraz Rzecznika prasowego
– 18:12 – Parę godzin po mojej reakcji – pod moim komentarzem na głównej FB:
Opisana przez Pana sprawa jest dla nas ogromnym zaskoczeniem. Podjęliśmy stosowne kroki, w celu jej wyjaśnienia.
– 20:31 – Na maila dostaję prośbę o kontakt, numer do red. naczelnej pisma i prośbę o swój numer. Podaję swój numer i czekam na kontakt w sprawię wyjaśnienia i podjęcia kroków.
15.12.13
– Cisza ze strony rektora, rzecznika prasowego. Piszę także do radcy prawnego UE – dostaję wiadomość zwrotną, o niepowodzeniu. Czyżby mail nie istniał?
– Dalej czekam na kontakt ze strony pisma.
16.12.13
– 03:59 – Na stronie www pisma i pod moim komentarzem na ich fanpage (?!) pokazuje się „Wyjaśnienie w sprawie artykułu”:
Niezależna Gazeta Studentów B.e.s.t. informuje, iż tekst opublikowany w grudniowym wydaniu (str. 20-21), o tytule „Matrix dla opornych” nie został napisany przez osobę wskazaną w treści. Prawowitym autorem tekstu jest Pan Michał Stonawski, którego szczerze przepraszamy za zaistniałą sytuację. Jednocześnie podkreślamy, że redakcja pisma nigdy nie propagowała kradzieży i opisany incydent jest dla nas ogromnym zaskoczeniem. Dołożymy wszelkich starań, aby uniknąć podobnych problemów w przyszłości, co pociągnie za sobą również konsekwencje personalne.
– 07:25 – Piszę maila do red.nacz pisma z moimi postulatami i pytaniem, czemu nie było kontaktu telefonicznego.
– 11:25 – Dostaję maila od naczelnej pisma – z wyjaśnieniem i zgodą na warunki.
– 12:34 – Dostaję maila od rzecznika prasowego UE z informacją, iż sprawa jest wyjaśniana.
– 18:14 – Na fanpage pisma zostaje dodany oficjalny komunikat z przeprosinami, oraz oficjalne przeprosiny Przemysława Trzaski.

wyjaśnienie na stroniewww

przeprosiny

Złodziej został także wydalony z redakcji pisma. Dodatkowo, wedle dalszych moich żądań, przeprosiny ukażą się w następnym numerze pisma „Best” (nie omieszkam przeczytać), zaś w przywróconym numerze grudniowym artykuł „Matrix dla opornych” zostanie podpisany moim nazwiskiem (nie chciałem, by go całkiem usunięto – niech zostanie), oraz specjalną notą opisującą sprawę. Nie jest to jednak koniec – oprócz publicznego pokajania się i usunięcia z redakcji, Trzaska ma także zapewnione reperkusje na swojej uczelni, od której będę się domagał także noty na ich stronie głównej (o skutkach nie omieszkam poinformować na profilu autorskim). Czy to będzie wystarczająca lekcja? Być może.

Mógłbym, oczywiście, zgłaszać sprawę do sądu. Niemniej chciałbym zaznaczyć, że artykuł „Matrix dla opornych”, mimo niesamowitej wręcz oglądalności (8 tyś czytelników na blogu, wyróżnienie na głównej stronie serwisu Gram.pl) nie był artykułem mającym mi przynieść korzyści finansowe. Niewątpliwie mógłbym to zrobić… mógłbym. Zawczasu jednak przygotowałem sobie listę rzeczy, których mogę żądać w takiej sytuacji:

– Przeprosiny w nast. Numerze pisma.

– Przeprosiny na stronie pisma/ fanpage pisma

– Przeprosiny na stronie uniwersytetu

– Opatrzenie artykułu notą wyjaśniającą

– Wszystkie noty o treści, która wskazuje, że publikacji dokonano bez zgody i wiedzy autora.

– Domaganie się konsekwencji dla plagiatora, tak w piśmie, jak i na uczelni.

Wszystkie zostały, bądź zostaną spełnione. Nie odpuściłem, dopiąłem swego – tak, jak zapowiadałem. Nie myślę, by w sprawie niekomercyjnego wpisu na blogu robić rzeź i rąbankę – tu chodziło o lekcję i konsekwencje dla złodzieja, nie mordowanie i znęcanie się. I chyba ten cel udało się osiągnąć, niecierpliwie czekam zresztą na więcej informacji od rzecznika prasowego Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. I, a jakże, wiadomość od rektora.

Page 1 of 5

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén