Tag: groza (Page 1 of 2)

Spotkajmy się na Kfasonie

Kfason Topka

Jest takie miejsce i taki czas – raz do roku w Krakowie spotyka się całe polskie środowisko grozy i horroru, na najbardziej prestiżowym i najważniejszym konwencie grozy w całej Polsce. To wydarzenie nazywa się KFASON, co tłumaczymy jako Krakowski Festiwal Amatorów Strachu Obrzydzenia i Niepokoju. Rok temu pisałem o nim jako o pierwszym konwencie grozy w ogóle – dziś jest to protoplasta dla innych tego typu wydarzeń. W obu wydarzeniach maczałem swoje paluchy, ale prawdziwą bohaterką jest Paluch. Magda Paluch, koordynatorka i pomysłodawczyni tego eventu, która własnym potem i krwią je okupiła. Dodatkowo, w trakcie KFASONu wręczona zostania po raz pierwszy Nagroda Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego, której mam zaszczyt być współpomysłodawcą i współorganizatorem. A wszystko to i jeszcze więcej – 18 października 2014. 

Było takie zdanie, które sobie zapamiętałem. Kapitularz, ledwie parę tygodni temu. Ktoś, chyba Dawid Kain pyta się chyba Marka Grzywacza, czy ten wybiera się na Kfason. I pada taka odpowiedź: Będę. Wszyscy będą na Kfasonie.

To zaledwie druga edycja, a już dorobiła się wielkiego uznania fanów polskiej grozy. To miejsce, gdzie odbywa się swoisty zjazd miłośników polskiej grozy. Tu są wszyscy – tu trzeba być.

I tak jest w tym roku. To, że będę nie ulega dyskusji. Ale co będę robił (poza sprawami organizacyjnymi Grabińskiego)?

O 12:00 rozpocznie się spotkanie autorsko-prelekcyjne, O tym, jak z szalonego pomysłu zrobić książkę – Mapa Cieni. O Książce będę mówił ja, Krzysiek Biliński, a poprowadzi je Franciszek Zgliński.

O 14:00 opowiem o Smakoszu z Rotenburga. Będzie z obrazkami. Ostatnio na Kapitularzu parę osób prawie zwymiotowało, wspominam to z pewną dumą.

Od 17:00 trwać będzie panel, na którym razem z Kazimierzem Kyrczem i Arturem Olchowym opowiemy O grozy pisaniu, czyli jak straszyć czytelnika.

10373804_697663413663787_3266167630316796752_n

PROGRAM

GODZINA
I P.
II P.
IIIP.
BIBLIOTEKA SZTUKI – PARTER
10:00 – 11:00 Seryjni rekordziści – kto zabił najwięcej? – Sylwia Błach Nieznani klasycy polskiej grozy – Paweł Mateja Powieść okultystyczna – Krzysztof Biliński
11:00 – 12:00 Andrzej Wardziak – spotkanie autorskie, prow. Michał Górzyna Stefan Grabiński – pisarz fantazmatyczny – Jacek Piekiełko Światło w filmie – Kamil Bernatek
12:00 – 13:00 Wojciech Gunia – spotkanie autorskie, prow. Paweł Mateja Jak z szalonego pomysłu zrobić książkę? – Mapa Cieni – Michał Stonawski, Krzysztof Biliński Dlaczego oglądamy złe filmy- fenomen kina klasy z – Marcin Rojek
13:00 – 14:00 Zbigniew Woźniak – spotkanie autorskie, prow. Michał Górzyna Ziemia maleje razem z grozą – kulisy jasnych stron rozwoju – Andrzej Tucholski Od 13.30 – Project Escape – Peti Nowacki Stephen King w krótkiej formie, Paulina Król, Jarek Turowski, Juliusz Wojciechowicz
14:00 – 15:00 „Co w Horrorze i Fantastyce na północy wyje. Rzecz o Okiem na Horror, Konwencie Gryfcon i Bestii.”Piotr Rozmus i Sebastian Sokołowski O przemijaniu efektów specjalnych i o tym jak straszą horrory z lat 70., a jak dzisiejsze – Robert Ziębiński Crossed-horror ekstremalny w formie komiksu – Karol ZdechlikUWAGA!!! 18+ Smakosz z Rottenburga – Michał Stonawski
15:00 – 16:00 Łukasz Henel – spotkanie autorskie prow. Franciszek Zgliński Historia efektów specjalnych – Kornel Danielewicz Bizarro – Michał Reut Thomas Ligotti – Udręka samoświadomości. Psychotopografia w literaturze weird fiction – Wojciech Gunia
16:00 – 17:00 Magda Kałużyńska – spotkanie autorskie, prow. Paulina Król Odludzie – jak zrobić film grozy? Kornel Danielewicz, Kamil Bernatek Panel GOREfikacje S. Błach, T. Czarny, Ł. Radecki, D. Kain prow. Marek Grzywacz Pewien Apacz i groza w oparciu o najnowsze badania amerykańskich naukowców- Dariusz Kuchniak
17:00 – 18:00 Panel: „O grozy pisaniu, czyli jak straszyć czytelnika. Estetyka gore kontra klimatyczne niedopowiedzenie”– Kazimierz Kyrcz Jr, Artur Olchowy, Michał Stonawski, Jarek Turowski, Juliusz Wojciechowicz, prow. Michał Gacek Miejskie legendy Japonii – Marek Grzywacz Najstraszniejsze momenty w popkulturowej papce medialnej– Łukasz Radecki Recenzowanie horrorów – dlaczego jest z tym sporo zabawy – Krzysztof Maciejewski
18:00 – 19:00 Stefan Darda – spotkanie autorskie, prow. Magdalena Paluch Pokaz filmu krótkometrażowego Lament Paranoika i dyskusja na jego temat – Darek Kocurek Postapokalipsa – Robert J. Szmidt
19:00 – 20:00 Pokaz filmów krótkometrażowych Smakosze cz.1 i cz. 2 (PREMIERA!!) Aleksandra Zielińska, Dawid Kain, Kazimierz Kyrcz Jr + koncert grupy Cry of Pain
20:30 Po raz pierwszy w Polsce: Uroczysta Gala wręczenia Nagrody im. Stefana Grabińskiego !!

Ponadto poza murami Arteteki odbędzie się spotkanie „Jak straszy Kraków – warsztaty z wyobraźni” – literacki spacer z udziałem Łukasza Orbitowskiego i Jana Krasnowolskiego. Będziemy poruszać się tropem krakowskiego mroku i wątków prozy bohaterów wieczoru. Moderatorem spaceru jest Jan Bińczycki. Wymarsz o g. 18:00 spod Arteteki przy ul. Szujskiego, finał w pubie Select przy ul. Wilhelma Feldmana 1a. Ilość miejsc ograniczona, obowiązują zapisy.

Przydatne LINKI

– Wydarzenie na Facebooku
fanpage KFASONu na Facebooku
fanpage Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego
strona nagrody

GOSCIE KFASONU
ALEKSANDRA ZIELIŃSKA
JOANNA WIDOMSKA
DAWID KAIN
KAZIMIERZ KYRCZ JR
MICHAŁ STONAWSKI 
STEFAN DARDA
KRZYSZTOF „KORSARZ” BILIŃSKI
MICHAŁ GACEK
MICHAŁ JANKOWSKI
SYLWIA BŁACH
MAGDALENA KAŁUŻYŃSKA
MAREK GRZYWACZ
KRZYSZTOF MACIEJEWSKI
ŁUKASZ RADECKI
ROBERT ZIĘBIŃSKI
WOJCIECH GUNIA
PIOTR ROZMUS
SEBASTIAN SOKOŁOWSKI
ROBERT J. SZMIDT
ANDRZEJ WARDZIAK
ANDRZEJ TUCHOLSKI
DAREK KOCUREK
…i inni!
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=LpkJdzPOEsA[/youtube]

O tym, jak z szalonego pomysłu zrobić książkę.

Mapalogo

 

Dwa lata. 17 lipca 2012 roku, razem z moim przyjacielem, muzykiem i fotografem, Krzysztofem Bilińskim, zaczęliśmy pracę nad czymś, co roboczo nazywało się „Projektem domków strasznych”. Ale historia tego przedsięwzięcia sięga o wiele głębiej w przeszłość. Zanim rozwinę, chciałbym tylko powiedzieć jedno: Przez ostatnie dwa lata ukrywałem prawdę, wspominając o „tajemniczym, nawiedzonym projekcie”. Przez ostatnie dwa lata 16 Polskich autorów grozy pracowało w pocie czoła, by mój szalony pomysł stał się czymś namacalnym, udoskonalając go i uświetniając swoją obecnością. Dwa lata czekałem na dzisiejszy dzień – bym mógł wreszcie ujawnić w czym rzecz. Od wczoraj jest to możliwe. 

Czym jest Mapa Cieni? 

Myślę dziś o dniu, kiedy wszystko się zaczęło – zanim 19 maja 2014 roku pojechaliśmy z Krzyśkiem do Warszawy, by rozmawiać z jednym z największych Polskich wydawców o wydaniu książki. Dla mnie cała sprawa zaczęła się, kiedy pierwszy raz trafiłem do rzekomo nawiedzonego domu na ul. Kosocickiej w Krakowie. Coś się tam stało – to już nie ważne, ale nie byłbym sobą, gdybym nie zainteresował się tematem… głębiej. Zacząłem szperać i szperałem tak długo, aż pomyślałem sobie – a może by zrobić z tego… książkę?

Szalony pomysł, przyznacie. Traf chciał, że na jednym ze spotkań literackich w Krakowie, o nazwie Kulturkampf, spotkałem człowieka, który pochwalił mi się, iż jest fotografem. Bardzo dobrym fotografem (o tym, że był także członkiem zespołu Vedymini i grał m.in na Nordconie w 96 dowiedziałem się później). Uderzyłem więc z szalonym pomysłem do niego, a ten człowiek, zamiast mnie obśmiać – zapalił się jak pochodnia.

A chwilę później byliśmy już przyjaciółmi.

W niedługi czas później powstała na facebooku specjalna, tajna grupa, w której wkrótce zagościli znani polscy autorzy grozy. Ale chwileczkę, po co? Dlaczego?

Wyobraźcie sobie książkę, której dotychczas nie było na Polskim rynku wydawniczym – połączenie fikcji literackiej i literatury faktu.

Mapa Cieni by Krzysiek

Grafika: Krzysztof Biliński

Literatura faktu:

Składa się z 16 reportaży mojego pióra. W reportażach tych zawarta jest wiedza historyczna 16 miejsc, o których mówi się, iż są nawiedzone. Są też opowieści mieszkańców, świadków, sąsiadów, których udało się nam przepytać. Są wreszcie nasze wrażenia i opis danego miejsca – czymkolwiek jest, czy hotelem, czy domem, mieszkaniem, czy wreszcie nawet… nawiedzonym lasem. Każde z tych miejsc jest całkowicie prawdziwe, do każdego można bez problemu trafić i poznać, dzięki fenomenalnym zdjęciom Krzyska Bilińskiego.

Praca nad tą częścią trwała od 17 lipca 2012 do 6 marca 2013.

Beletrystyka:

Do każdego z reportaży dołączone jest opowiadanie Polskiego autora grozy. Mamy na pokładzie zarówno starych wyjadaczy, młodych początkujących, jak i nawet debiut. Wszystkie opierają się na tym, co razem z Krzyśkiem znaleźliśmy w badanych lokacjach. A oto i autorzy:

Kazimierz Kyrcz Jr.
Dawid Kain
Łukasz Radecki
J. D. Bujak
Piotr Roemer
Sylwia Błach
Aleksandra Zielińska
Krzysztof Maciejewski
Magdalena Kałużyńska
Krzysztof Biliński
Michał Stonawski
Marek Grzywacz
Rafał Christ
Franciszek Zgliński
Michał Gacek
Krzysztof T. Dąbrowski

 

Wydawca: 

To była tytaniczna praca – tak zgromadzonych autorów, jak i Krzyśka i moja. Wiele zrobionych kilometrów, dziesiątki spotkanych i przepytanych osób. Setki notatek. Miesiące tracenia i odzyskiwania wiary, kiedy szukaliśmy wydawcy.

Aż ten się znalazł.

I w rekordowym czasie zawezwał nas do siebie, do stolicy. Na już – szybko. Gdyż potencjał jest wielki. Tam też dowiedziałem się, dzięki radzie pani Ewy od marketingu, że mogę już napisać ten wpis.

Z dniem 19 maja 2014 wydawcą Mapy Cieni zostało wydawnictwo Bellona. Oficjalne zapowiedzi pojawią się pewnie już niedługo. I wtedy też ujawnione zostanie, kiedy książka trafi do księgarń. Póki co wiem to tylko ja i wyżej wymienione osoby – a co, niech zostanie trochę tajemnicy.

Ciekawostka: 

W trakcie prac, razem z Krzyśkiem utworzyliśmy kanał na YT, na który wrzucaliśmy filmowe ścinki z wizyt w nawiedzonych miejscach. Szybko zgłosiło się do mnie parę portali, bym napisał o swojej pracy, oraz… TVN.

https://www.youtube.com/user/HauntedProjectKrakow/videos

A kiedy ostatnio zajrzeliśmy w ten zakątek internetu, spodziewaliśmy się zobaczyć pajęczyny – miast tego, ujrzeliśmy 90 tyś wyświetleń i partnerstwo reklamowe z serwisem YouTube.com.

Jesteśmy pełni optymizmu.

A ja? A ja jestem zmęczony, ale szczęśliwy.

Po Pyrkonie

topka

Zastanawiam się, jak mam opisać fantastyczne szaleństwo w paru słowach. Jak opisać trzy dni pełne wspólnej zabawy, klimatu i – mówiąc szczerze – zajebistości? A co mi tam – spróbuję. 

Pyrkon 2014 to:

Konwentowy Dżisas!

Nie te kostki.

Czyste (!!!) łazienki! – Serio, pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, kiedy w ubikacjach panował ład, porządek, a papier zawsze był tam, gdzie miał być. Dla pań sprzątaczek ukłony aż pod ziemię.

Mangowcy w swoim bloku – czyli nawet nie wiem gdzie. Ważne, że nie trzeba było uciekać przed kocimi uszkami, a kocie uszka mogły bawić się dobrze, ba, zajebiście.

Percival! – I pogo, do którego poszedłem i z którego wróciłem wkurzony. Pogo jest fajne, ale ma swoje zasady – jedną z nich jest: NAĆPANYCH GOŚCI BOKSUJĄCYCH WSZYSTKO I WSZYSTKICH WYWALAMY NA ZBITY PYSK. Zwłaszcza, że w pogo znaleźć można było 13-latków i dziewczyny. A na wspomnianych wyżej argumenty pięściowe nie działały. Samego koncertu komentować nie trzeba, jak zawsze zespół dał radę!

Brak kolejek – bramki, nawet te psujące się, to był genialny pomysł. Przepustowość na poziomie eksperckim, a z tego, co słyszałem – przez konwent przewinęło się 24 000 ludzi. Co dobitnie było widać (i czuć) na wielkim sleepie i zapewne w konwentowej szkole.

Masa luda – tego już komentować nie muszę.

Blok literacki upchnięty w jednym budynku – dosyć ciasnym, choć w obu aulach było dużo miejsca. Niemniej, wolałbym, by Pyrkon bardziej promował literaturę, miast Cosplay’ów.

Nowa polecanka muzyczna – Miałem bowiem przyjemność poznać wokalistkę zespołu Aurora Lights, na którego stronę (i do odsłuchania kawałków) stanowczo zapraszam: http://www.mixcloud.com/auroralights/

I wreszcie:

Spotkania z ludźmi. Czyli to, co na konwentach jest najważniejsze. Zarówno poznanie nowych osób, jak i zobaczenie wreszcie tych znanych z sieci, oraz spotkanie się na piwie ze znajomymi. Wszystko to razem – długie i owocne dyskusje, oraz bitwa z własnymi myślami. Bo niektóre rozmowy dały mi tematy do rozmyślań, w efekcie zaś – małych zmian w moim pojmowaniu pisania i bycia osobą piszącą. Za co szczególnie dziękuję Romkowi Pawlakowi.

Pyrkon

Od lewej: Julek Wojciechowicz, Franciszek Zgliński, Stefan Darda, Michał Stonawski, Marcin Rusnak. Zdjęcie robił (chyba) Piotrek Sender

Zresztą, wystarczy popatrzeć na zdjęcie powyżej. To jest konwentowanie, które cenię sobie najbardziej.

I najważniejsze:

1 (5) 

Drugiego dnia konwentu została zaprezentowana statuetka Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. O koncepcji nagrody mówiliśmy Stefan Darda i ja, natomiast mój przyjaciel, Franciszek Zgliński, odpowiedzialny jest za projekt graficzny. Który powala.  Zresztą, przekonajcie się sami:

10002919_453321801465536_1072057835_n

I jeszcze film:

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=v85k-cOAyn0[/youtube]

Tak, to będzie dobry dla polskiej grozy rok. Zapraszam na Fanpage:

https://www.facebook.com/NagrodaGrabinskiego

Stonawski A.D. 2014

Topka

Rok 2014 trwa w najlepsze, przydałoby się więc zaktualizować plany wydawnicze – a tych jest sporo… zresztą, jak zawsze. Bo… co robi Stonawski, kiedy milczy? Odpowiedź znacie. 

W najbliższych miesiącach przewiduję udział w ośmiu projektach (pisma, antologie) – oczywiście papierowych, plus – jak zawsze – w następnej edycji „31:10”, choć do tego czasu pojawią się zapewne nowe projekty. Część z nich mogę już ujawnić – ba – nawet powinienem!

Jako więc pierwsze danie proponuję antologię „Toystories” wydawnictwa Morpho, a w niej, mój nieskomplikowany, acz zabawkowy króciak – „Lalka„, zawierająca skłębione strachy z mojego własnego dzieciństwa. Antologia wyjdzie już w marcu, dostępna w dobrych księgarniach i empikach.

TOYS AUT

… Co knuje pluszowy miś, wciśnięty gdzieś w zakurzony, ciemny kąt? Jakie wojny toczą między sobą plastikowe żołnierzyki, kiedy smacznie śpimy? Dostajesz już gęsiej skórki?

A jeśli, wyrywając się z sennego odrętwienia, uświadomisz sobie, że jesteś jedynie pionkiem na olbrzymiej, boskiej szachownicy? Dlaczego nie wolno operować lalek ani drażnić Świętego Mikołaja, tudzież upiększać swojego ciała zaawansowanymi technologicznie gadżetami?
No właśnie. W „Toystories” znajdziesz właściwe odpowiedzi, ale również pytania, postawione wprost i bez pardonu, z dorosłą konsekwencją, lecz dziecięcą, niczym nie skrępowaną dosłownością. Tu nie ma miejsca na kompromisy i konwenanse.
Zapraszam Cię na niezapomnianą przejażdżkę karuzelą wzruszeń, rollercoasterem groteski, diabelskim młynem makabry. Wstąp do naszego świata – miejsca, gdzie zabawki żyją, czują, kochają i nienawidzą. Do świątyni szalonych bogów i fanatycznych wyznawców, wirtualnej rzeczywistości i przerażającego „tu i teraz”.
Wejrzyj w samego siebie. Od dziś nic nie będzie już czarno-białe.…
Gotowi na danie drugie? Dziś szef kuchni poleca pełnokrwisty stek. A kiedy mówię o krwi, to znaczy, że będzie się działo – przed Wami pierwsza polska antologia poświęcona wampirom. I nie mam na myśli wróżek. Zdecydowanie, kiedy mówię „wampiry”, mam na myśli drapieżców, raczej do bycia czyimś chłopakiem nie zdolnym, bo niby jak zawrzeć związek z obiadem?
Oto więc księga Wampirów wydawnictwa Studio Truso, dostępna od premiery, 3 marca 2014, kiedy to w różnych miastach polski COŚ się stanie. Co? Będę informował.
Tymczasem – „Wampir.pl” w Księdze Wampirów.
1795536_742897515734865_1319945288_n
I tu zapowiedzi prozy się kończą, niech pozostałe osnuje mgła tajemnicy… którą sukcesywnie będę rozwiewał.
Dodam jeszcze, że chcący pogawędzić na żywo będą mieli okazje spotkać mnie na tegorocznym Pyrkonie (21-23 marca). Najłatwiej spotkać mnie będzie… oczywiście na prelekcjach poświęconych horrorowi, w szczególności na prelekcji poświęconej nagrodzie Grabińskiego, o której to będziemy opowiadać razem ze Stefanem Dardą. 

Co się dzieje w Krakowie?

kraków smok

Kraków miastem kultury! I choć fakt to niepodważalny, tak jak to, że obok kultury Kraków jest też miastem smoka imieniem Smog (nie mylić z kuzynem Smaugiem), oraz – sporadycznie – miastem długich noży, to co jakiś czas warto o tym przypomnieć. Zwłaszcza, jeśli kultura ta wzrasta niemal na naszych oczach, jak grzyby po smogu. Deszczu. 

Oczywiście, szczególnie cieszy mnie fakt nowych inicjatyw związanych z tym segmentem kultury, który mnie interesuje najbardziej – środowiskiem fanów grozy, oraz fandomem fantastyki. Zwłaszcza, jeśli dzieje się to po długim śnie, w jaki zapadł Kraków z początkiem pierwszej dekady drugiego milenium.

Jak to drzewniej bywało

Był taki czas, kiedy Kraków wydawał się jeśli nie stolicą, to jednym z najważniejszych punktów na fantastycznej mapie Polski. Tu odbył się pamiętny Cracon – połączony z Polconem Eurocon, tu też organizowano pierwsze Krakony, które przez długi czas rządziły w mieście królów, jako najbardziej popularne w Polsce. Tu też Galicyjska Gildia Fanów Fantastyki organizowała Imladrisy – nie mniej popularne, być może jeszcze bardziej żywiołowe. A potem przyszło nowe – z roku na rok w zasadzie Krakony i Imladrisy przestały być organizowane, rozwiązał się klub fanów fantastyki. Kraków zamilkł, a schedę po nim objęły inne miasta, jak Poznań, w którym po dziś dzień bije się rekordy popularności na Pyrkonach (ostatnim razem było chyba 12 000 ludzi).

Ptaszki ćwierkają

Myli się ten, kto sądzi, że Kraków całkowicie się wycofał, bo to raczej nie zdarzy się nigdy. Pamiętamy takie wydarzenia, jak konwent stolikowy – ZamiastCon, Confuzja, czy Game Fusion. I o ile ZamiastCon był w pewnym stopniu prześmiewczy, pozostałe dwa eventy odegrały tylko rolę subtelnych zapowiedzi… jutra. I ono nadeszło, bo w 2011 roku został wznowiony Krakon. Zabrała się za niego ekipa zupełnie nowa, niedoświadczona, ale też pełna wigoru. Krakon 2011 miał być też eksperymentem „łączenia fandomów” mangowego i fantastycznego. Eksperyment, cóż, nie udał się. Fantaści zwyczajnie uciekli, a ci którzy zostali skazani byli na samotność w prelekcyjnych salach. Nie wspominając już o zwykle i tak pomijanym horrorze. Skądinąd – udało mi się przeprowadzić wtedy najlepsze chyba spotkanie autorskie. Cóż z tego, że publika była drewniana, a w konkursie, który zorganizowałem główną nagrodę wygrały odpowiednio: Krzesło 1 i Krzesło 2…

Byłem też na Krakonie rok później. Już jako organizator wziąłem w swoje macko-szpony blok horroru. 2012 przyniósł poprawę, choć konwent jako całość znów został okrzyknięty „klapą” (niektórzy lubią duże słowa), to wiele osób spisało się na medal, jak choćby przy organizacji bloku literackiego. I tym razem Horror – a jakże, na uboczu – dał sobie radę. Wystarczy wspomnieć Ramseya Campbella, który wręcz zachwycał się Krakowem i obecnymi na jego spotkaniach ludźmi. Poprawę też przyniósł rok 2013, choć Krakon organizowany był przez znów odnowioną ekipę. I znów coś poszło nie tak, pojawiły się wątpliwości organizacyjne, na skutek dosyć niemiłej plotki obraził się główny gość konwentu – Graham Masterton… fatum, można by powiedzieć. Nowe Krakony – wszystkie razem i każdy z osobna – przebijały się przez rosnącą falę niechęci i kłótni pomiędzy potrzaskanymi, małymi grupkami krakowskiego fandomu… w czym osobiście widzę główną przyczynę niepowodzeń. A gdzieś w tym wszystkim była groza – stając z boku, pomijana, ale – co najważniejsze – radząca sobie doskonale.

I wtedy stało się wiele rzeczy w bardzo krótkim czasie.

Wiele rzeczy w bardzo krótkim czasie

Jeśli rok 2013 rozpoczął się cokolwiek mgliście, to po paru miesiącach – a już na pewno po Krakonie – mgła ta została rozwiana. Zupełnie, jak gdyby na dawne włości wrócił potężny smok. Oto zostaje zapowiedziany powrót Imladrisu, stare fandomowe (doświadczone) dinozaury wracają, zakasując rękawy. A później…

kfason Klikaj, klikaj!

Groza bierze sprawy w swoje własne ręce, za sprawą inicjatywy Mady Szostak i Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej powstaje KFASON, pierwszy w historii polski konwent fanów grozy. Ten ruch jednoznacznie pokazuje, że polska groza dorosła do zjednoczenia, skupienia w sobie. Zresztą, w niedługi czas później całe środowisko ożywa, pojawiają się nowe pisma, nowe antologie i projekty!

nagroda grabiKlik.

Na KFASONIE zostaje ujawniona Nagroda Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. Od tej pory literacka groza radzi sobie sama, dumnie krocząc w świetlaną (mroczniejszą?) przyszłość. Zachował się zresztą zapis wideo z pogadanki, na której ogłoszona została nagroda. Choć sam moment ogłoszenia pozostanie już na zawsze tylko w pamięci tych, którzy tam byli.
(Od lewej za stołem: Kazimierz Kyrcz Jr, Michał Stonawski (niżej podpisany), Dawid Kain, Stefan Darda i Michał Gacek)

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=eKJ08HDAg7Q[/youtube]

smokiKlik?

Aż w końcu przełom 2013/2014 przynosi wiadomości radosne i z dawna oczekiwane – utworzony zostaje nowy Krakowski Klub Fantastyki „Krakowskie Smoki”. Kraków znów oddycha pełną piersią (o ile można tak powiedzieć w tym smogu), po ponad dekadzie fandom znów się zrzesza, co daje nadzieję na następne lata pokoju i stopniowego budowania mocnej społeczności fanów szeroko pojętej fantastyki – od Science Fiction, przez Fantasy, do Horroru i poprzez niego – do szeroko rozumianej Grozy.

Nowy początek

Co przyniosą następne lata? Orzec może i trudno, za to pofantazjować – łatwo, zwłaszcza, kiedy są ku temu podwaliny. Przyszłość jest bowiem optymistyczna – już nie skrycie i cicho a głośno i na pokaz marzę o silnej krakowskiej komórce fandomu, o silnej, rozwijającej się grozie, o jeszcze silniejszych konwentach, o Polconach w mieście królów, o być może powrocie Euroconu do Krakowa, o nowych, licznych inicjatywach… i część, może nawet całość się sprawdzi. Bo z kulturą to jest tak, że działa jak samonapędzający się silnik. Wystarczy tylko iskra, wystarczy lekko popchnąć, a cała maszyneria zaczyna działać jak ciemny, lśniący Bentley. Pchajmy więc – z całej siły. A potem – na autostradę.

Zobaczymy wreszcie, dokąd ten tramwaj jedzie.

Być może zainteresuje Cię również: 

Horror masakra2

Mój artykuł w piśmie „Horror Masakra” o nagrodzie Grabińskiego

 

 

 

 

 

po krakonie

Moje refleksje po Krakonie 2013

 

 

 

 

 

pzyszlosc

Parę słów o przyszłości horroru – po KASONie

 

Rozmawiałem z Nerd Kobietą

topkaaa

Zdarzyło się ostatnio, że znów miałem okazję porozmawiać sobie z kimś. Tym kimś okazała się Nerd Kobieta. I rozmawialiśmy – o konwentach, o nagrodzie Grabińskiego, o moim pisaniu, o antologii Zombiefilia… było miło, sympatycznie i szybko. 

Więc, czemu by nie przeczytać?

1. Jesteś jednym z organizatorów Krakonu, krakowskiego konwentu miłośników fantastyki. Organizacja konwentu to ciężka i wymagająca praca – co zdecydowało, że postanowiłeś się w to zaangażować?

[Michał Stonawski]:
Potrzeba.
Kiedy zaproponowano mi współorganizowanie KRAKONu, wiedziałem, że ten konwent nie ma dobrego zaplecza horrorowego – rok wcześniej, na konwencie KRAKON 2011 prowadziliśmy z kumplem spotkanie autorskie z Kazimierzem Kyrczem i Dawidem Kainem. Wyszło naprawdę super – chyba jedno z lepszych, które udało mi się poprowadzić. Problem w tym, że za publiczność mieliśmy tylko rząd krzeseł. Horror został upchnięty gdzieś w salce na uboczu, podczas kiedy na korytarzach królowało anime i fantasy. Uznałem, że tak być nie może, więc kiedy główny organizator edycji 2012 zapytał mnie, czy chciałbym poprowadzić blok grozy – zgodziłem się prawie natychmiast.

2. Jesteś jednym z współtwórców nagrody im. Grabińskiego. Jak bardzo forma wyróżnienia twórców grozy w Polsce jest potrzebna?

[Michał:] Bardzo. Ostatnie lata jasno pokazały, że polski horror jest niesamowicie szybko rozwijającym się gatunkiem – przybywa nowych nazwisk, wydawców i pism. Myślę, że środowisko fanów grozy dojrzało do tego, by się zaktywizować i skupić wokół… no właśnie, czego? Tu pojawia się nagroda, która spełnia parę ważnych funkcji – jak właśnie skupienie rozproszonego jeszcze środowiska, uhonorowanie dawnego mistrza grozy, czy w końcu zwrócenie uwagi wydawców na literacki horror. To zadziwiające, ale od kiedy ogłosiliśmy powstanie nagrody na KFASONie, zgłosiło się już do nas wielu znanych i cenionych pisarzy pozornie nie związanych z grozą i każdy z nich nie tylko gratulował pomysłu, ale też deklarował, że sam chciałby napisać horror – jeśli sama idea potrafi spowodować ruch, to co się stanie, jeśli słowo stanie się ciałem?

Reszta TUTAJ

 

A jeśli to Cię zainteresowało, może zainteresują Cię również:

2linia

Rozmowa o książkach na Papierowej Orchidei

 

 

 

1linia

Kulisy Polskiego Horroru – wywiad W Świecie Słów

3linia

Dla odmiany wywiad, który ja przeprowadziłem: Z Andrzejem Sapkowskim dla Interia.pl

 

Cienie w Księdze Cieni

halloween31-600x216

Pamiętacie ten wspaniały rok, rok pełen przełomów i ciekawych inicjatyw, rok mroczny i – wydawałoby się – zapowiadający coś… coś nadeszło – w roku 2011 ukazał się pierwszy e-book z serii „31:10” – Halloween po polsku, a w nim moje opowiadanie „Jego wola”. Wtedy nikt z nas, autorów i redaktórów, nie miał pojęcia, gdzie nas to zawiedzie… 

Projekt? Był przełomowy. Nie dość, że po raz pierwszy zebrało się tylu różnych autorów, z których tylko paru było kojarzonych z literacką grozą, to jeszcze udało im się wypuścić w sieć zbiorek. Za darmo. Dla czytelników – ot tak, z okazji Halloween. W dodatku na rynek dosyć niepewny i już tłoczny.

Czytelnicy nie zawiedli. Po premierze „31:10 Wioska przeklętych”, w której to książce także miałem swoje opowiadanie („Wioska przeklętych”) szybko okazało się, że liczba ściągnięć przekroczyła 15 000 i ciągle rosła. Po raz drugi wydawca dał nas na główną stronę, we wszystkich formatach. Ludzie pchali się drzwiami i oknami.

Było pięknie. Okazało się, że już pierwsza antologia była przełomem na rynku e-booków. Pchnęliśmy to własnymi siałam o lata świetlna naprzód. Przygoda i satysfakcja gwarantowane.

Dzisiaj, a w zasadzie wczoraj odbyła się premiera trzeciej już części – „31:10 Księga Cieni”. 

"Cienie" (2013)

„Cienie” (2013)

A w niej… moje opowiadanie „Cienie”.

Projekt zaś dopiero się rozkręca. Serdecznie zapraszam do ściągania, czytania i halloweenowej zabawy na naszym fanpage.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=aXRySf77o84[/youtube]

Przydatne linki:

Strona WWW: http://3110.pl/

Fanpage na FB: https://www.facebook.com/halloween.po.polsku?fref=ts

ŚCIAGNIJ KSIĄŻKĘ: http://virtualo.pl/31_10_ksiega_cieni/i136166/?q=31.10

Dzieje się!

Dzieje

Co robi Stonawski, kiedy się nie odzywa? I wszyscy razem – Stonawski coś kombinuje. Zawsze. Nawał pracy ma te zalety, że daje efekty. A te mogą być różne, od rychłych i bardzo ciekawych publikacji w pismach, antologiach i… innych książkach (ale o tym nie dzisiaj), po ciekawe eventy, na które z radością mogę zaprosić. Tak, jak dzisiaj. 

Pierwszym wydarzeniem jest odbywający się 19 Października 2013 roku w Krakowie pierwszy w Polsce konwent fanów grozy. Tylko i wyłącznie grozy, moi mili. Horror oddziela się od fantastyki – następuje rewolucja a mi miło jest być jej… większą, lub mniejszą… częścią. A szczegóły? Już na samym konwencie, bo właśnie tam będzie mi miło (mnie, oraz paru gigantom polskiego horroru) ogłosić pewną nowinę. A, żeby nie było mało:
– Pogadam o żywych trupach i…
– Wygłoszę prelekcję o klątwie, jaka miała wisieć nad rodziną Beksińskich.

Wszystko to w jeden dzień. Wstęp wolny.

kfason2

Drugim wydarzeniem jest, a właściwie są WARSZTATY LITERACKIE – to już druga edycja warsztatów, o których prowadzenie poprosiła mnie krakowska ArtZona. Startujemy już 13 października – nie zwlekajcie zawiadamiać o tym znajomych i krewnych królika, prosiaczka i reszty :)

plakat warsztatów

Tyle na dziś.

Wracam do kombinowania :)

 

Wydawniczo, prozatorsko

 

No i zaczęły się studia. Mniej czasu, więcej alkoholu – te rzeczy. Niemniej, jeśli Stonawski nic nie mówi, to Stonawski zwykle kombinuje coś nowego.

Miło mi zatem poinformować coś, o czym subskrybenci już wiedzą, bo wieści spadły na mnie w trakcie pisania ostatnich WL. Mianowicie:

Jedna z moich inicjatyw doczekała się wydawcy!

Oczywiście, ta najbardziej tajemnicza, więc szczegółów nie będzie… póki co. Mogę za to powiedzieć, że to będzie naprawdę COŚ :)
(A Lecznica pisze się dalej :>)

Poza tym będzie mnie wkrótce można zobaczyć w paru miejscach. Na ten przykład w pewnym   e-zinie, pewnej antologii pewnego wydawnictwa i… i dosyć sekretów. Ostatnią rzecz mogę już ogłosić publicznie .

Pamiętacie „31.10: Halloween po polsku”? W zeszłym roku był to jedyny e-book i rewolucyjna akcja. W tym namnożyło się straaaasznie dużo podobnych inicjatyw (czyżby nasz przykład coś dał? :)). W żadnej z nich jednak nie wziąłem udziału.

Dalej trzymam z „31.10”, którego druga edycja już bardzo, bardzo niedługo i – jak zawsze – z rozmachem. Oj, będzie się działo.

A tymczasem – okładka.

Z Targów Książki…

 

…Wróciłem. I wyniosłem trochę tego dobra, co stało samotne na stoiskach. Upragniony od wielu lat „Domofon” Zygmunta Miłoszewskiego, czy „Kroniki Jakuba Wędrowycza” piórem Andrzeja P. podpisane. No i oczywiście parę egzemplarzy City2, które leżą teraz obok.

 

A, ciekawostka – telewizja internetowa TV.NET przeprowadziła ze mną mały wywiad. Zapraszam, od 10-tej minuty (a wcześniej ciekawa relacja z targów).

[dailymotion]http://www.dailymotion.com/video/xm6tx6_targi-ksiyyki-w-krakowie_creation?start=938#from=embed[/dailymotion]

 

No i oczywiście zapraszam do zakupu City2 w księgarniach :)

 

31.10: Premiera!

 

Pod tym tajemniczym tytułem kryje się równie tajemnicza bomba. Mianowicie – książka. „Halloween po polsku” kryje w sobie ponad 20 opowiadań polskich autorów (w tym i mej skromnej osoby) .
Jest to projekt o tyle niesamowity, że uknuty w tajemnicy przez nas samych.  Książkę – e-booka – pobrać można zupełnie za darmo.

Załączam klip promocyjny:

 

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=fFPjou3JudY[/youtube]

 

Zapraszam serdecznie do przeglądania strony WWW jak i zabawy halloweenowej na Fanpage. Mam nadzieję, że lektura mojego, oraz innych opowiadań okaże się dla Was tak straszna, jak i czasem zabawna… a przede wszystkim – satysfakcjonująca.

Zapraszam też do kliknięcia w okładkę, po szczegóły :)

 

To ja byłem i Duet dręczyłem.

 

Bo wiecie, czym byłaby groza bez odrobiny udręki? Tę zafundowałem polskiemu Duetowi Grozy – Dawidowi Kainowi i Kazimierzowi Kyrczowi Jr. Ostatnimi czasy dosłownie zadręczałem ich pytaniami o to co, jak i dlaczego… a że panowie znali odpowiedzi na te egzystencjalne pytania, ucięliśmy sobie małą pogawędkę, w efekcie której powstał ten właśnie wywiad.

Zapraszam do zapoznania się z jego kawałkiem, jeśli się Wam spodoba – zalajkujcie i idźcie dalej, po sznurku, do pełnej wersji.

 

M.S.: W pierwszym pytaniu zacząłem od strachu, teraz także chciałbym do tego tematu powrócić. Zastanowiliśmy się nad tym, czego się boją ludzie, odbiorcy. Ja się zapytam teraz trochę przewrotnie ‒ a czego się boją autorzy grozy? Są takie rzeczy, czy też piszecie właśnie o tym, co i w Was wywołuje lęk?

D.K.: Był kiedyś taki serial „Czy boisz się ciemności?”. No więc gdyby chciał przestraszyć mnie, musiałby się nazywać „Czy boisz się światła?” :-D Dla mnie przerażające są te rzeczy, które stanowią rewers powszechnych lęków. Bardzo lubię ciemność, światło nieszczególnie. Myślę, że żywi ludzie są bardziej przerażający niż duchy, demony czy żywe trupy. Absolutnie przerażająca wydaje mi się idea życia wiecznego, a prawie wszyscy wokół o tym marzą i chcą w to wierzyć. Trochę straszne wydaje mi się to, ilu jest na świecie sadystycznych idiotów, no i to, że zazwyczaj oni właśnie sprawują władzę i są na stanowiskach rządowych/sejmowych/kierowniczych. Kojące są natomiast myśli o końcu świata, rozmiarach Wszechświata i o tym, że planeta Ziemia nie jest w ostatecznym rozrachunku specjalnie istotna ;-)
K.K.J.: Niezły zbieg okoliczności z tym lękiem, bo akurat ukazuje się zbiór opowiadań, które napisałem z Łukaszem Radeckim, zatytułowany… „Lek na lęk”. Wracając jednak do Twojego pytania, muszę przyznać, że katalog moich strachów ewoluuje wraz z tym, jak przybywa mi lat. Obecnie chyba najbardziej boję się bezsilności, która potrafi nadejść niepostrzeżenie, kiedy straci się czujność. Boję się braku sensu, utraty wiary we własne siły… Człowiek potrafi być swoim największym wrogiem, więc niewiara w siebie zazwyczaj kończy się tragicznie. Zresztą podobnie jak jej nadmiar.

M.S.: Skoro jesteśmy już przy lęku, zostańmy jeszcze trochę i zastanówmy się nad kondycją polskiej grozy. Zewsząd słyszę głosy, że nie jest zbyt dobrze. To prawda ‒ przybywa autorów, ale czy czytelników? Nie widać tego w księgarniach, ani na spotkaniach autorskich… A jak to wygląda z Waszej perspektywy?

 

K.K.J.: Rynek księgarski jest u nas totalnie niestabilny. Z jednej strony nakłady większości książek są niewielkie, sprzedaż kuleje, z drugiej zaś stare mainstreamowe wydawnictwa coraz chętniej sięgają po fantastykę czy grozę, pojawiają się też nowe oficyny wydawnicze, dla których horror nie jest wcale czymś co należy omijać szerokim łukiem. No i media, o których dotąd nie rozmawialiśmy, przejawiają dużo większe zainteresowanie tego typu literaturą niż miało to miejsce pięć czy dziesięć lat temu. To pozwala mieć nadzieję, że z czasem i nasza rodzima groza wypłynie na szerokie wody. O ile oczywiście nie utonie w zdradzieckich wirach gospodarki rynkowej.
D.K.: Chociaż sytuacja polskiej grozy jest z roku na rok coraz lepsza, to nie można jeszcze powiedzieć, że ten gatunek się u nas przyjął. Wciąż jest mniej widoczny niż kryminał, thriller, fantasy czy science-fiction. Co ciekawe, choć polskich autorów science-fiction jest w tym momencie mniej niż autorów grozy, to każdy czytelnik wie, że polskie science-fiction istnieje, a o polskiej grozie wielu nie ma pojęcia. Jak nieliczni są odbiorcy tego gatunku, mogliśmy się przekonać, gdy upadały takie pisma jak „Lśnienie” czy „Czachopismo”. Więc póki co jest to nisza, do której mało kto zagląda, choć od czasu do czasu trafia się pozycja, która nieźle się sprzedaje. Jest dużo lepiej niż było np. pięć, sześć lat temu, więc możliwe, że za kolejnych pięć lat będzie już naprawdę świetnie.

M.S.: Nasz rynek w ogóle ostatnio nie ma się zbyt dobrze. Wystarczy popatrzeć na niedawne rozporządzenia, takie jak wprowadzenie pięcioprocentowego VAT-u na książki. To może mocno osłabić już i tak niezbyt szybki pęd do czytania. Czy i Wy odczuliście skutki wprowadzenia nowych przepisów? Jak duże piętno mogą odcisnąć na rynku i czytelnikach?

K.K.J.: Myślę, że te pięć procent nie stanowi jakiegoś szczególnego problemu; jeśli ktoś kupuje książki, nie przestanie tego robić dlatego, że będzie musiał zapłacić złotówkę czy dwie więcej. Gorzej, że z tą podwyżką wiąże się sporo zamieszania, przefakturowywanie starszych tytułów, przerzucania się książkami przez hurtownie, co generalnie uderza w wydawnictwa, szczególnie te mniejsze. Tym co mnie szczególnie w całej sytuacji wkurza, to krokodyle łzy wylewane przez polityków, którzy od wielu lat konsekwentnie doprowadzają do upadku czytelnictwa w Polsce. No, ale wiadomo, że głupim narodem łatwiej rządzić.
D.K.: Pięć procent nie ma wielkiego znaczenia, ale z zupełnie innych powodów sprzedaż książek bardzo spadła ‒ według niektórych aż o dwadzieścia, trzydzieści procent w porównaniu z poprzednimi latami. Kiedy wszystko drożeje, kupowanie książek schodzi na dalszy plan. Podobno już teraz połowa Polaków nie czyta niczego, nie tylko książek, ale nawet artykułów w gazetach czy w internecie, bo są za długie. Więc całkiem możliwe, że za kilka lat będzie jeszcze gorzej i procent idiotów w społeczeństwie jeszcze bardziej wzrośnie. Wtedy zdjęcie człowieka z książką będzie takim rarytasem jak zdjęcie Yeti albo Potwora z Loch Ness :-D

 

CAŁOŚĆ

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén